Reklama

Spotkali się, by pogawędzić o minionych czasach

18/06/2016 19:24

Niegdyś mieszkali w sąsiedztwie, na parafiach Grom i Pagórek. Tworzyły je ulice Tarnawskiego, Puszkina, Kilińskiego, Moniuszki, Frankowskiego, Prusa, Niewiadomskiego, Leszczyńskiego, częściowo Dworskiego. 4 czerwca br. po latach rozłąki spotkali się na Parafiadzie. Był to czas wspomnień i refleksji, przeglądania czarno-białych fotografii, wspólnego biesiadowania.

„Spacer wspomnień”

Oryginalne wille z ogrodami, jak wspomniana Willa Elżbieta, okazałe, pięknie zdobione kamienice, usytuowane przy wyżej wymienionych ulicach, stanowiły niegdyś wizytówkę miasta. Obecnie niektóre z nich podupadają, nieremontowane od czasów II wojny światowej, niektóre przeżywają renesans. W takiej, nie innej scenerii gawędzili o minionych czasach, szalonej młodości, miłości, przygodzie, ale i o prozie dnia codziennego uczestnicy Parafiady.

Wspomnieniom nie było końca. Każdy opowiadał to, co zapamiętał i co uznał za stosowne. Ktoś napomknął, iż jeden z braci Milanowskich był szefem zakładów karnych i zażartował: „Liczyłem więc, że gdyby mi się noga powinęła…”. Inny dodał: „Jego ojciec był kolejarzem. Kolejarzy dużo tu żyło”. „A tam była stajenka, trzy krówki i koń” – kolejny mieszkaniec przywołał zupełnie inny obraz w pamięci[paywall]. Tu mieszkał Andrzej Wasieczko, a tam Edzio i Bedzio…”. Ktoś inny z kolei wspomniał Kazimierza „Kija” Galikowskiego, założyciela kapeli „Ta Joj” i jego słuch absolutny. Po czym w rozmowach pojawiła się postać sierżanta Francesco, czyli Franciszka Osipa, za którego czasów „działo się dobrze”, kiedy zaś poszedł na emeryturę, w ciągu pół roku zamknięto 11 osób. Któraś z pań zauważyła: „Ten budynek z czerwonej cegły zdobiły niegdyś przepiękne rzygacze”. Tu była ochronka Józefa Piłsudskiego, tam zakład weterynaryjny. Tu znów młyn z kamiennymi żarnami. „W jednej uliczce stały cztery furmanki, w drugiej naście. Nieopodal mieszkali Pyrciochy, trzej bracia. Pod nieobecność ojca, milicjanta, jeden z nich ubrał mundur i wyłudził od gospodarzy przybyłych do młyna parę złotych, niby za scentrowane koło, zachlapane lampy” – oto kolejna opowieść. Ktoś inny przypomniał sobie, że ten a ten śpiewał „Hulajże Jezuniu”, gdy wypił itd., itd. Anegdot, mniej lub bardziej barwnych, często opowiedzianych pół żartem, pół serio, podczas „spaceru wspomnień” pojawiło się bez liku. W tej dziedzinie prym wiedli Jan Nowakowski, członek kapeli „Fidelis”, organizator Parafiady oraz Mieczysław Nyczek, emerytowany redaktor Nowin. Na aspekty stricte historyczne zwracał uwagę Waldemar Wiglusz z Sekcji Nauk Humanistycznych Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu. Przypomniał m.in., że obecna ulica Puszkina, nazwana tak w 1957, to dawna Andrzeja Kazimierza Potockiego – namiestnika Galicji, zastrzelonego we Lwowie w 1908 r. 

Reklama


fot.Aleksandra Białoń
Panie łączy ten sam adres. W przypadku jednej z nich jest on aktualny, dla drugiej to już tylko wspomnienia.


fot.Aleksandra Białoń
Pamiątka z dzieciństwa – wysłużona piłka zrobiona z pończochy.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama