Czwartek, godzina ósma rano. Koło stróżówki w dawnej bazie kolumny transportu sanitarnego na Monte Cassino kręci się starsza kobieta. Przyjechała zobaczyć, co dzisiaj wydają w magazynie przemyskiego okręgu Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej.
– Dzisiaj tu pusto, ale jak przywiozą ser, to kolejka stoi aż za bramę – opowiada. – Ja przyjeżdżam autobusem, ale ludzie, żeby nie dźwigać, przyjeżdżają autami, a niektórzy nawet taksówki zamawiają. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego wszyscy tacy łasi na ser, a wybrzydzają na pulpety. Ja biorę wszystko, co dają i zawsze coś z tego zrobię. Na przykład mięso z konserwy parzę na durszlaku, dodaję do ryżu i już mam gołąbki.
Kobieta jest jedną z ponad czterech tysięcy osób korzystających w Przemyślu z[paywall] „Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa 2014 – 2020”, współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej. Program, poprzez udzielanie nieodpłatnej pomocy żywnościowej, ma na celu wsparcie osób i rodzin najbardziej potrzebujących, a takich jest wiele. W praktyce wygląda to tak: ludzie znajdujący się w potrzebie zgłaszają się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i jeżeli kwalifikują się do programu ze względu na sytuację materialną, mogą dostawać bezpłatną żywność, którą dystrybuuje Zarząd Okręgowy PKPS w Przemyślu. Program trwa od września do końca czerwca i w tym okresie każdej korzystającej z tego rodzaju pomocy osobie przysługuje od 48 – 59 kilogramów artykułów spożywczych. Są to: artykuły skrobiowe, mleczne, warzywne i owocowe, mięsne, a także cukier i olej – wszystkie od krajowych producentów. Na opakowaniach jest logo PKPS i adnotacja, że towar nie jest na sprzedaż. Zasady określone przez Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej określają zawartość tzw. paczki, w której musi być minimum trzy rodzaje artykułów, które można odebrać jednorazowo.
Podobnie mówią inni, wspominając, że kiedy wydawano żywność obok szpitala na Słowackiego, było o wiele wygodniej. Jeszcze inni sugerują, że magazyn ulokowano na obrzeżach miasta, żeby bieda nie rzucała się w oczy.
– Zdajemy sobie sprawę, że dla osób korzystających z programu lokalizacja magazynu na ulicy Monte Cassino, w lokalu, który użyczył nam prywatny przedsiębiorca, nie jest wygodna – tłumaczy Krystyna Makara, sekretarz Zarządu Okręgu PKPS w Przemyślu. – Mieliśmy już magazyn na Herburtów, potem przy szpitalu na Słowackiego i na ulicy 3 Maja. Niestety w centrum miasta nie ma obiektu, który spełniałby nasze potrzeby. Po pierwsze, duża powierzchnia magazynowa, następnie plac manewrowy, na który mogłyby zajeżdżać tiry i rampa konieczna do wyładunku, gdyż nie sposób ręcznie rozładować kilkunastu ton żywności pakowanej na paletach, a tylko od września nasz magazyn przyjął i wydał sześćset jedenaście ton towaru. Ponieważ bardzo wiele osób umawia się i wspólnie przyjeżdża autami po żywność, potrzebnych jest też kilka miejsc parkingowych. W sytuacjach wyjątkowych, kiedy ktoś jest stary albo chory, żywność dowozi mu nasz pracownik. Chociaż w ten sposób staramy się pomóc potrzebującym – dodaje.

fot.Jacek Szwic
Użytkowany magazyn spełnia wszystkie wymogi dotyczące składowania produktów żywnościowych i możliwości transportowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Tylko pytanie, czy najuboższych stać na taksówki...
Przychodzisz di Opieki, mówią że należy sie korzystanie z tej formy pomocy i gdzie się zgłosić. Pytasz ile czego będzie. kiedy? Nikt nie wie. Jedziesz na miejsce autobusem, a w takim miejscu jest obecnie że daleko prawie każdemu, okazuje się że masz do zabrania 10kg cukru, tyle samo mąki, konserwy, 10l mleka itd. Tego się nie da nawet do autobusu zatargać, albo trzeba prosić znajomego z autem o pomoc, albo odżałować na taksówkę.
proponuję postać obserwować kto przychodzi po pomoc i jakimi autami
to już byle samochód (mówimy o czasach gdy lepszy rower jest droższy od taniego auta)w Przemyślu za luksus uchodzi ?? to faktycznie musi być bardzo zabiedzone miasteczko
Kobieta jest jedną z ponad 4 tysięcy osób korzystających z pomocy - na 60 tysięcy mieszkańców w Przemyślu. Każdy z korzystających ma kogoś na wspólnej kuchni, męża, syna czy wnuka. Wobec tego, liczba wymagająca wsparcia jest trochę większa.Nie wesoło.
Policz baranie ile to waży, mam chory kręgosłup, jak mam to zawlec do domu?.15 zl. place za taxi
Tylko pytanie, czy najuboższych stać na taksówki...
Przychodzisz di Opieki, mówią że należy sie korzystanie z tej formy pomocy i gdzie się zgłosić. Pytasz ile czego będzie. kiedy? Nikt nie wie. Jedziesz na miejsce autobusem, a w takim miejscu jest obecnie że daleko prawie każdemu, okazuje się że masz do zabrania 10kg cukru, tyle samo mąki, konserwy, 10l mleka itd. Tego się nie da nawet do autobusu zatargać, albo trzeba prosić znajomego z autem o pomoc, albo odżałować na taksówkę.
Bardzo przygnębiające... żal ludzi