Naznaczoną cierpieniem i łzami historię zsyłek Polaków na Syberię przypomnieli młodemu pokoleniu członkowie przemyskiego oddziału Związku Sybiraków – Stanisława Żuk, Lidia Kiełczyńska, Marian Boczar i przemyska poetka Teresa Paryna. Spotkanie z młodzieżą odbyło się w przedostatni piątek września w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej im. J.G. Pawlikowskiego w Przemyślu.
Ci, którzy przeżyli zsyłki i do dziś pamiętają uczucie przejmującego zimna, głodu, strachu i poniżenia, pragną, by pamięć o tamtych wydarzeniach oraz ofiarach deportacji nie zginęła. Stąd pomysł na[paywall] zorganizowanie żywej lekcji historii „Na nieludzką ziemię… Sybiracy Pamiętają – Pamiętaj i Ty!”. S. Żuk (członek ZSOwP) w wieku 5 lat została wywieziona wraz z rodziną do Chabarowska. Wspomina ten okres jako bolesne i okrutne czasy. W święto 3 Króli 1949 r. została zabrana przez żołnierzy radzieckich z domu cioci, w którym przybywała i dołączyła do mamy, babci i 2-letniego braciszka. Ojciec również został skazany na 10 lat łagrów.
– W styczniu zaczęła się zsyłka, pamiętam wagon, którym wieziono nas na Sybir. Nie było warunków do egzystencji; w ścianach były takie szpary, że można było wsadzić dłoń przez deski. W podłodze była wycięta spora dziura, która służyła za toaletę, kobiety musiały robić sobie parawan, aby załatwić potrzeby. Pociąg zatrzymywał się raz dziennie na stacji, gdzie był zapewniony 1 posiłek – wspominała mroczne czasy. Jechali 5 tygodni. Trafili do jednego z dwóch baraków, w którym mieszkało 200 osób. – Babcia i mama zostały przydzielone do budowy lotniska. Ja i brat chodziliśmy do rosyjskiej szkoły, gdzie nie wolno było mówić po polsku – tak o swoim dzieciństwie mówiła S. Żuk. Wspomniała też swój powrót do Polski w roku 1949.
Marian Boczar opowiedział z kolei o działalności Związku Sybiraków, który zaczął działać w czerwcu 1928 roku. Jednym z pierwszych jego członków był Józef Piłsudski, który też został zesłany. Instytucja działała do początku II wojny. Potem związek odrodził się w Warszawie (1988 r.), w 1989 r. powstał też jego oddział przemyski.
W sumie na Syberię zesłano 1 ml 350 tys. osób wraz z dziećmi. Spotkanie z młodzieżą ubogacił film Na nieludzką ziemię.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Wołyniacy też pamiętają .
Stanisława ŻAK a nie ŻUK