W środę, 18 października, w Szkole Podstawowej we Fredropolu odbyła się tylko jedna i to bardzo nietypowa lekcja. Tego dnia placówka świętowała swoje siedemdziesiąte urodziny. Obchody rozpoczęły się mszą świętą w kościele parafialnym. Później zaproszeni goście, rodzice, uczniowie i nauczyciele przeszli do szkoły, gdzie w sali gimnastycznej odbyła się uroczysta akademia.
Wrzesień 1947 roku. Dzieci z Fredropola i Kormanic po raz pierwszy zaczynają rok szkolny. Wprawdzie wojna skończyła się dwa lata wcześniej, ale tutaj jeszcze długo było niespokojnie i dopiero teraz można było otworzyć szkołę. W czterech klasach uczyło się 39 uczniów, wśród nich tacy, którzy już dawno powinni chodzić do szkoły, ale wojenne i powojenne okoliczności uniemożliwiły im naukę. W pierwszej i drugiej klasie uczą się religii, języka polskiego, matematyki, rysunków, śpiewu, są też prace ręczne i wychowanie fizyczne. Jedynym nauczycielem i jednocześnie dyrektorem szkoły była Helena Kawa. Trzy lata później w szkole było już siedem klas i doszła jeszcze jedna nauczycielka – Władysława Tębaczewska. Wtedy też do szkoły we Fredropolu do klasy siódmej zaczęła chodzić Jarosława Kotula – jedna z najstarszych absolwentek. – Wcześniej do szóstej klasy uczyłam się w Młodowicach – opowiada. – To były ciężkie czasy. Z siostrą chodziłyśmy na zmianę w jednej parze butów. Nie było plecaków ani tornistrów. Książki i zeszyty nosiłyśmy pod pachą, a chłopcy na pasku. Pamiętam, że nauczycielka przyjeżdżała pociągiem do Malchowic i szła drogą do Fredropola, a dyrektorem był pan Kawa. Uczyłam się tu tylko przez rok, a mam osiemdziesiąt jeden lat, to i niewiele pamiętam z tej szkoły. O! Na takiej samej tablicy pisaliśmy – pani Jarosława pokazuje na muzealny eksponat.Kilkanaścioro uczniów usiadło w zabytkowych ławkach przed zabytkową tablicą i rozpoczęła się lekcja kaligrafii, którą prowadziła Ewa Koniewicka z muzeum. Uczniowie po raz pierwszy w życiu wzięli do ręki obsadkę ze stalówką. Ostrożnie moczyli pióra w kałamarzach i z wypiekami na twarzy na przygotowanych kartkach kaligrafowali alfabet. – Tylko uważajcie, żeby nie robić kleksów – napominała pani i pokazała klasie „ośle uszy”, które kiedyś za karę musieli nosić co bardziej niesforni uczniowie. Inną karą było klęczenie na woreczkach z grochem. Po muzealnej lekcji w zabytkowych ławkach usiedli na chwilę świeżo pasowani pierwszoklasiści.
fot.Jacek Szwic
Uczniowie pierwszy raz w życiu wzięli do ręki obsadkę ze stalówką.
Na zakończenie jubileuszowego święta goście, byli i obecni nauczyciele oraz dyrektorzy zasadzili na terenie szkoły kilkadziesiąt drzewek pamięci. W ten sposób do następnej okrągłej rocznicy wyrośnie „gaj pamięci”, którym niewiele szkół może się poszczycić.

fot.Jacek Szwic
Goście i rodzice na akademii z okazji jubileuszu szkoły.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To ile pobiera emerytury już za 5 lat będzie pielęgnacyjne
Nie zaproszono starszych nauczycieli , nieładnie .
Jeszcze może Pani Wojnarowicz będzie ta emerytowana, bo uczyła mojego tata mnie i wnet pewnie moje dzieci..
To ile pobiera emerytury już za 5 lat będzie pielęgnacyjne
Nie zaproszono starszych nauczycieli , nieładnie .
Jeszcze może Pani Wojnarowicz będzie ta emerytowana, bo uczyła mojego tata mnie i wnet pewnie moje dzieci..