Reklama

Tak się rodziła kolejowa „Solidarność”

31/08/2019 21:03

„Solidarność” wśród kolejarzy tworzyła się już w 1979 r. Jan Szwed był wówczas dyżurnym ruchu w Żurawicy. Podobnie jak nieżyjący już Bogdan Dąbrowski, który został pierwszym przewodniczącym zakładowej „S”. Pan Jan był natomiast jego zastępcą.

– Jeździliśmy do Lublina, bo tam kolejarze jako pierwsi zaczęli się organizować. Wszystkie informacje z Gdańska szły do nas przez Lublin. Tam się zaczęły pierwsze strajki, kolejarze przyspawali nawet lokomotywę do torów – opowiada pan Jan. – Jeździliśmy do nich, przywoziliśmy ulotki i u siebie je powielaliśmy. Maszynę mieliśmy w piwnicy na stacji – dodaje.

Zatrzymali pociągi

Strajki w rejonie przemyskim zaczęły się rok przed podpisaniem porozumień sierpniowych. Na przykład na dwie godziny zatrzymywano ruch pociągów[paywall]. I co ciekawe, nie spotykały ich wtedy żadne konsekwencje. – Straszyli nas, ale mieliśmy już swój statut i byliśmy jako tako chronieni – twierdzi pan Jan. I dopowiada, że straszenie zwolnieniami było jeszcze długo po obaleniu komuny. Nawet po 2000 r. – Jeden dyrektor zadzwonił do mojej żony i powiedział: powiedz Jankowi, żeby przestał strajkować, bo go zwolnimy. Ale statut mnie bronił i nie mogli tego zrobić – mówi.

Reklama

Represje rozpoczęły się, gdy wybuchł stan wojenny. Drugiego dnia od jego ogłoszenia pan Jan pełnił nocną zmianę. Rano, gdy tylko skończył, jego i jeszcze jednego pracownika przewieźli na przesłuchanie do Przemyśla. – Gdy mnie przywieźli była tam już chmara ludzi. Przesłuchiwali na pierwszym piętrze. Żarówkę dwusetkę zaświecili w oczy i pytania – wspomina.

Wypuścili go wieczorem. Wracał ostatnim autobusem do domu w Drohojowie o 22.30. – Dojechaliśmy do Żurawicy, a tam szlaban. Każdy się musiał wylegitymować i z powrotem mnie wyciągnęli. Dopiero rano wróciłem do domu – kontynuuje.

Reklama

W 2. rocznicę porozumień sierpniowych, 31 sierpnia 1982 r., ludzie zgromadzili się na Kamiennym Moście, gdzie znajdowała się pierwsza siedziba „Solidarności”. Milicja siłowo rozpędziła demonstrację, używając armatek wodnych, gazu łzawiącego i pałek. – Wielu ludzi uciekło do kościoła Świętej Trójcy. Ksiądz ukrywał ich w piwnicy, a ZOMO-wcy wrzucali tam świece dymne – mówi J. Szwed.

Znowu bym to powtórzył

– W Żurawicy prawie 70 procent pracowników należało do PZPR. Zapisywali się, bo chcieli dostać mieszkania. Jednak, gdy zaczął się wielki ruch „Solidarności” rzucali legitymacjami partyjnymi i zapisywali się do związku zawodowego. Chyba 40 procent członków się wypisało z partii. Nasz rejon był najliczniejszy, jeśli chodzi o kolej – opowiada J. Szwed.

Reklama

Szanse powołania pierwszego niezależnego związku zawodowego wzbudzały ogromne nadzieje. Stawały się one tym bardziej realne po wydarzeniach w Gdańsku 1980 r. – Nadzieję mieliśmy do końca. Walczyliśmy o lepsze warunki pracy, lepsze zarobki, równe traktowanie pracowników spoza partii. I tak się stało. Nasi ludzie mogli nawet zajmować wyższe stanowiska, na przykład naczelnikiem stacji został człowiek z „Solidarności” – mówi. 

Działalność kontynuowali w stanie wojennym i po jego zakończeniu. Sztandar i dokumenty udało się skutecznie ukryć. – Gdyby się historia powtórzyła, znowu bym poszedł do „Solidarności” – zapewnia.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    alicja - niezalogowany 2019-09-02 08:37:59

    I takie osoby powinny być dzisiaj doceniane i promowane a jest wprost odwrotnie docenia się działaczy PZPR i ORMO i ich rodziny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2019-09-02 13:38:28

    Mam pytanie do p.Jana; czy ma pan wiedzę  ile kolejarzy pracowało w 80 r w węźle Medyka-Przemyśl-Żurawica a ile pracuje obecnie? I  jeszcze jedno, czy ma pan  i inni związkowcy z tamtych czasów świadomość że daliśmy się wykorzystać siłom które doprowadziły do tego że nic już polskiego nie ma, nic nie  produkujemy własnego,jesteśmy państwem tekturowym i kolonią-rynkiem zbytu, eksporterem taniej siły roboczej ,czyli naszych dzieci?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Janina - niezalogowany 2019-09-03 15:51:44

    A ja mam pytanie do pytającego Pana Jana a co było w tamtych czasach takie Polskie to co dyktowała nam ZSRR czy może brak paszportów i możliwości wyjazdu nas jako dzieci PRL a może zacofanie techniczne i zatrudnienie na obecnie jednym stanowisku po 5 osób i 5 praktykantówa może te puste regały sklepowe.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama