Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Paśnik, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Torakochirurgii Centralnego Szpitala Klinicznego Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, wspólnie z przemyskimi chirurgami przeprowadził laparaskopowe operacje przepukliny rozworu przełykowego. To pierwsze takie zabiegi w Wojewódzkim Szpitalu w Przemyślu.
Przepuklina rozworu przełykowego wynika z nieprawidłowego funkcjonowania przepony, która oddziela klatkę piersiową od jamy brzusznej. Jeśli ów rozwór osłabi się, rozluźni, rozciągnie i przestanie przylegać ściśle do przełyku, wówczas przestaje pełnić swoją funkcję. Przepona nie jest w stanie utrzymać żołądka we właściwym miejscu, co powoduje[paywall] zarzucanie jego treści do przełyku. Objawy to m.in. zgaga, wymioty, kłopoty z połykaniem, przewlekłe stany zapalne. Na takiego właśnie dolegliwości uskarżały się pacjentki: 21 i 63-latka, które w poniedziałek, 20 bm. poddano zabiegom.
– Dotychczas operacje przepukliny rozworu przełykowego przeprowadzono w ośrodkach poza regionem – mówi lek. med. Maciej Lewicki, ordynator Oddziału Chirurgii w Wojewódzkim Szpitalu w Przemyślu. – Teraz zaczynamy robić je u siebie i mam nadzieję, że w przyszłości będzie ich więcej – dodaje.
Wykonany przez lekarzy zabieg polegał na wzmocnieniu pierścienia otaczającego rozwór przełykowy przepony.
– Dzięki laparoskopowi ingerencja chirurgiczna jest ograniczona do minimum – zapewnia prof. dr hab. n. med. Krzysztof Paśnik, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Torakochirurgii Centralnego Szpitala Klinicznego Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, który asystował tutejszym specjalistom podczas operacji. – Pierwszy przypadek operował doktor Piotr Kosiorowski, który doskonale wykonał zadanie, co świadczy o należytym przygotowaniu i podejściu do tematu – chwali.
Tego rodzaju operację należy poprzedzić drobiazgowymi badaniami. Przemyska placówka posiadała wykwalifikowanych specjalistów oraz niezbędne urządzenia diagnostyczne.
– Dzięki zastosowaniu laparoskopii pobyt pacjenta w szpitalu jest skrócony do minimum – kontynuuje prof. Paśnik. – Teoretycznie już drugiego dnia po operacji może opuścić oddział i wrócić do domu, ciesząc się większym niż dotychczas komfortem życia – kończy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.oni niech sie sorem zajmą! a nie po 6 godzin pacjentów trzymać!!! WSTYD!
Do Pacjent jak przychodzisz z bólem nogi to się nie dziw ze jesteś trzymany 6 godzin idz sobie do rodzinnego lub do poradni bedzie szybciej na pewno pacjent w stanie zagrożenia zycia nie czeka 6 godzin i nie jest trzymany na SOR 6 godzin.
Panie Doktorze jak boli mnie noga to żre apap tudzież inne specyfiki i nie zawracam takimi pier.....i głowy ani nikomu ze szpitala ani rodzinnemu . Ale jak mi umiera matka na rękach i pełna zlewka to chyba co innego , prawda ?
Z całym szacunkiem, ale to co się dzieje w tym szpitalu jest absurdalne! Stwierdzam, mając mocne do tego podstawy. Pacjenci uciekają i będą uciekać.
Chwalą się takimi operacjami, a ludzi ze zwykłym wyrostkiem chcą wykończyć!!! Zgroza!!!
pełna zlewka pacjentów .
oni niech sie sorem zajmą! a nie po 6 godzin pacjentów trzymać!!! WSTYD!
Do Pacjent jak przychodzisz z bólem nogi to się nie dziw ze jesteś trzymany 6 godzin idz sobie do rodzinnego lub do poradni bedzie szybciej na pewno pacjent w stanie zagrożenia zycia nie czeka 6 godzin i nie jest trzymany na SOR 6 godzin.