Spore poruszenie w lokalnym środowisku wywołał pokontrolny raport Naczelnej Izby Kontroli dotyczący funkcjonowania Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu w latach 2022 – 2023. Wskazał wiele wątpliwości, by nie rzec nieprawidłowości.
– Raport NIK-u wykazał to, o czym już wcześniej wiedzieliśmy. Jak choćby przekroczone mediany czasu dotarcia ZRM, braki lekarzy, czyli problemy znane od lat w Systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego w Polsce.
– Badany okres to lata 2022 i 2023 i około 60 tysięcy zrealizowanych wyjazdów. Rok 2022 to koniec pandemii Covid 19 i wybuch wojny na Ukrainie. Był to bardzo trudny okres dla naszej jednostki, bardzo duża liczba chorych i braki miejsc w szpitalach powodowały bowiem znaczne wydłużenie czasu realizacji zgłoszeń. W tym okresie do samego miasta Przemyśla wjechały dwa miliony uchodźców z Ukrainy. Tyle ludzi mieszka na całym Podkarpaciu, więc łatwo sobie wyobrazić skalę trudności. Musieliśmy zabezpieczyć wszystkich pacjentów bez dodatkowych karetek systemowych. W takich warunkach opóźniony dojazd co piątej karetki, w mojej ocenie, to bardzo dobry wynik. Osiągnięty dzięki ciężkiej pracy całego personelu: ratowników, lekarzy, pielęgniarek i administracji, za co bardzo im wszystkim dziękuję. Dzięki temu nikt nie został bez udzielonej pomocy. Są także inne przyczyny wydłużonych czasów dojazdu karetek, by wspomnieć niewystarczającą do skali potrzeb ilość dyżurujących zespołów ratownictwa medycznego. Od lat wnioskujemy o zgodę na uruchomienie takich zespołów i zwiększenie godzin dyżurowania do 24 na dobę tych, które pracują 12 czy 16 godzin na dobę. Statystyki jasno wskazują na rosnącą liczbę przyjmowanych zgłoszeń. W sezonie jesienno-zimowym, gdy znacząco wzrasta ilość wezwań, system ratownictwa jest przeciążony i dochodzi do sytuacji, gdy na przykład do pacjenta w Przemyślu dysponowana jest karetka z innych, odległych miejscowości, choćby z Pruchnika, Radymna czy Nienadowej. Dlaczego? Bo inne, bliżej stacjonujące, są w trakcie realizacji zgłoszeń i w takim przypadku czas dotarcia do pacjenta będzie znacznie wydłużony. Raport nie pokazuje reguły, tylko skrajne przypadki na około 60 tysięcy wyjazdów w latach 2022 – 2023. Nieuprawnione i wprowadzające w błąd jest twierdzenie, że pacjenci godzinami muszą czekać na przyjazd karetki. ZRM są rozlokowane tak, aby maksymalnie skrócić czas dotarcia do pacjenta. Jednak nie wszystkie, podległe WSPR w Przemyślu, SP ZOZ-y pełnią dyżury całodobowo. Tak jest choćby we Fredropolu, Stubnie, Horyńcu czy Starym Dzikowie. W chwili zakończenia dyżuru, o godzinie 19 lub o 23, aż do godziny 7 wezwania do tych miejscowości lub pod adresy w ich pobliżu są realizowane przez najbliższy, ale często odległy ZRM. To ma ogromny wpływ na ostateczny czas dotarcia do pacjenta. Problem z dostępnością zespołów ratownictwa medycznego jest jednak problemem systemowym i obejmuje całą Polskę[paywall].
– W przypadku skrajnych czasów opóźnienia przyczyny były niezależne od dysponenta zespołów ratownictwa medycznego. Wynikają one między innymi ze specyfiki zlecenia wyjazdu. Takim przykładem wydłużonego czasu dotarcia do pacjenta był szeroko komentowany w mediach przypadek unieruchomienia jednej z naszych karetek w zaspie podczas zamieci śnieżnej. Trasa, którą miała pokonać karetka, prowadziła do domu pacjenta przez polne drogi, które nie były odśnieżane i stały się nieprzejezdne. Dopiero pomoc jednego z rolników, który przyjechał ciągnikiem rolniczym z doczepionym pługiem, pozwoliła na dotarcie do pacjenta. W tym przypadku czas dojazdu był znacznie wydłużony z przyczyn obiektywnych. Zdarzają się też wezwania, takie jak na przykład pomoc drwalowi w środku lasu, gdy z przyczyn pogodowych nie jest dostępny śmigłowiec LPR, które z założenia nie są w stanie zapewnić ustawowego czasu dotarcia do pacjenta, wynoszącego 20 minut dla obszarów pozamiejskich. Właśnie takie przypadki wydłużonego czasu dotarcia do pacjentów wykazała kontrola NIK. One się zdarzają, ale nie stanowią reguły, a uwypuklanie takich jednostkowych sytuacji stanowi poszukiwanie zbędnej sensacji. Była też sytuacja, gdy ZRM typu S z Przemyśla otrzymał zlecenie transportu pacjentki podejrzewanej o zakażenie wirusem Ebola. Pacjentka znajdowała się w Lubaczowie, przed wyjazdem należało więc przygotować komorę izolacyjną przeznaczoną do transportu takiego pacjenta, zapewniającą całkowite uniemożliwienie wymiany patogenów z otoczeniem, ubrać zespół w kombinezony i maski, zapewniające ochronę osobistą. Jeśli dodać do tego pokonanie trasy około 70 kilometrów, to rzeczywiście czas dotarcia do pacjentki był znacznie wydłużony.
– Problem braku obsady lekarskiej w specjalistycznych ZRM jest problemem ogólnopolskim, a u większości w skali większej niż w przemyskim pogotowiu. Ministerstwo Zdrowia dopuszcza zamiast lekarza w zespole specjalistycznym trzeciego ratownika lub pielęgniarkę systemu. W 2024 roku najwięcej wakatów lekarzy w zespołach ratownictwa było w województwach wielkopolskim i dolnośląskim, gdzie faktyczny brak obsady lekarskiej wynosi 67 i 68 procent dyżurów w karetkach. Na tle tych danych przemyskie pogotowie wypada nadzwyczaj dobrze. W Przemyślu lekarze w okresie objętym kontrolą NIK przepracowali 100 procent planowanego czasu pracy, w Jarosławiu wystąpiły braki w około 28 procentach czasu pracy tego zespołu, w Lubaczowie braki objęły niecałe 7 procent czasu pracy.
– Lekarze dyżurują w ramach umów cywilno-prawnych i sami ustalają oraz regulują swój czas pracy. Jest to zgodne z prawem. W ten sposób dyżury lekarskie są zabezpieczane we wszystkich jednostkach ochrony zdrowia w Polsce, zarówno publicznych, jak i prywatnych i nie jest to tajemnicą. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest zapewne niewystarczająca do skali potrzeb liczba pracujących lekarzy.
– W tej kwestii raport dotyczy osób zatrudnionych na stanowisku rzecznika prasowego i referenta do spraw promocji i pozyskiwania funduszy zewnętrznych. Wszystkie zalecenia pokontrolne względem tych pracowników – po złożeniu przez nich stosownych wyjaśnień – zostały wykonane. Referent do spraw promocji i pozyskiwania funduszy zewnętrznych nie jest już pracownikiem WSPR w Przemyślu SP ZOZ.
– Wszystkie uwagi zawarte w raporcie są dla nas cenne. Zalecenia pokontrolne na bieżąco realizujemy, ponieważ zależy nam na wysokiej jakości naszej pracy. Wprowadzany jest elektroniczny system rejestracji czasu pracy, wzmożony został nadzór i kontrola nad realizacją zleceń wyjazdów ZRM. Aby zminimalizować efekt błędu ludzkiego w rejestracji czasów realizacji zgłoszeń, zorganizowaliśmy i przeprowadziliśmy cykl szkoleń doskonalących dla personelu, odnośnie nieprawidłowej obsługi Systemu Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego. Wnioskujemy także do wojewody podkarpackiego o dodatkowe godziny i zespoły ratownictwa medycznego. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy znają realia funkcjonowania Systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego w Polsce, mimo to jestem zdumiony tak szerokim komentowaniem tej sprawy. W mojej ocenie, na tle całego kraju, przemyskie pogotowie wypada całkiem nieźle, a sam polski system ratownictwa medycznego jest jednym z najlepszych w Europie. To jest możliwe dzięki ludziom, którzy go tworzą i systematycznie ulepszają.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze