W ledwie trzecim w historii klubu sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej w naszym kraju zespół Texom Eurobusu Przemyśl został wicemistrzem Polski! To ogromny sukces wszystkich osób, które pracowały i pracują nad tym wyjątkowym projektem. Tytuł mistrzowski obronił Piast Futsal Gliwice i od razu trzeba oddać cesarzowi co cesarskie: zrobił to zasłużenie. Nie mając przewagi parkietu, potrafił dwukrotnie wygrać w hali Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.
Atmosfera, jaka panowała przed i w trakcie meczu nr 4 wielkiego finału FOGO Futsal Ekstraklasy, hala POSiR nie widziała bardzo dawno. Team Vanildo Neto dzięki wygranej w serii rzutów karnych w Gliwicach wrócił do domu i aby zdetronizować Gliwiczan, musieli wygrać przy Mickiewicza 30 dwa mecze. Zadanie z gatunku piekielnie trudnych, acz nie niewykonalnych. Problem w tym, że własny parkiet w tej rywalizacji tak średnio miał znaczenie. Przekonała o tym ekipa trenera Juninho, wygrywając nad Sanem na inaugurację serii.
Wciąż przetrzebieni, by nie rzec zdewastowani, kontuzjami (zagrać nie mogli: Leo Santana, Bruninho, Jaroslaw Lebid, a na urazy narzekali Ruben Santos i Henrique Diniz) zapowiadali jednak walkę do końca. Aby sprzeniewierzyć się złemu losowi, aby pokazać charakter, serce, wolę walki i ogrom ambicji. I tak zrobili. Tyle, że to było za mało na Gliwiczan. Konsekwentnych, trzymających się żelaznych założeń taktycznych, agresywnych i bezwzględnych. Zachowujących znacznie więcej zimnej krwi.
Trener Juninho przez 40 minut grał ośmioma zawodnikami, ale ich jakość była aż nadto widoczna. W przemyskim zespole na parkiecie pojawiło się dziesięciu zawodników, ale zbyt wiele było słabych punktów, aby zniwelować wspomnianą przewagę jakości. Ale gospodarze podjęli rękawicę, pokazując co znaczy heroizm.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze