Reklama

Trafiła kosa na...

29/06/2016 08:15

Siłownie to takie osobliwe miejsca, gdzie ludzie przychodzą żeby na różnych narzędziach tortur wyciskać z siebie siódme poty. Ale czego się nie robi żeby, jak w przypadku pań zgubić oponkę, albo brzuch mieć jak strucla zasupłany – tak w wierszu o „konkursie piękności męskiej” napisała Szymborska.

Jerzy dbał nie tylko o brzuch, ale o rzeźbę całego ciała. Jeden kurczak dziennie, łyżeczka koksu, potem cztery godziny na siłowni i godzina przed lustrem. Do Pudzianowskiego jeszcze trochę mu brakowało, ale sylwetkę miał już na tyle dobrą, że bez problemów zatrudnili go jako bramkarza w jednej z dyskotek. Ponad sto kilo wagi i odpowiednia postura zapewniały skuteczność wśród tłumu szalejących małolatów. Zdarzało się, że Jurek hurtem wyrzucał z lokalu pięciu podpitych młodzieńców. Z czasem nabrał takiej pewności siebie i manier, że lepiej mu było z drogi ustąpić. Aż razu pewnego trafiła kosa na kamień, a zdarzyło to się nie na dyskotece, tylko pod siłownią, w której pakował. Wyszedł po paru godzinach ćwiczeń mocno nabuzowany i zobaczył, że ktoś mu zastawił auto zaparkowane na chodniku. Wrócił do siłowni, żeby zapytać, co za palant zablokował mu brykę, ale okazało się, że to nikt z klientów. Wrócił Jurek na ulicę i z wściekłością kopnął kilka razy w oponę auta, które blokowało mu wyjazd. Spróbował popchnąć trochę zawalidrogę, ale auto było za ciężkie. Już miał wrócić do siłowni, żeby poprosić o pomoc kilku kolesi, kiedy nadszedł właściciel. – Sorry, zatrzymałem się na minutę, a potrwało trochę dłużej. Już odjeżdżam – tłumaczył się mężczyzna raczej mikrej postury i o głowę niższy od Jurka.Tymczasem w Jurku już się gotowało. Podszedł do mężczyzny, który już wsiadał do auta, wyciągnął zza kierownicy i ryknął takimi bluzgami, że klienci siłowni podeszli do okien. Wtedy stało się. Jurek zamachnął się, ale mężczyzna błyskawicznymi zareagował. Trzema ciosami w tułów sprawił, że Jurek zatoczył się i oparł o ogrodzenie. Wtedy tamten wsiadł spokojnie do auta i odjechał. Jurek ocknął się i postanowił go dogonić. Udało mu się to po kilku minutach na jednym z osiedli. Podbiegł do tego, który tak go załatwił i powiedział, że nie ma o to żalu, ale gotów jest dać tysiąc złotych za to, żeby go nauczył takich ciosów. Usłyszał, że owszem, ale to potrwa trzy lata. No cóż? Została mu tylko siłownia.


jot podpis kryminałek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama