Reklama

Tropami „Jerzego”

11/05/2015 13:36

Na szczęście w tym świecie istnieje pewna ciągłość. Kiedy blisko 35 lat temu trafiłem na trop Edwarda Heila, nie spodziewałem się, że ta historia będzie miała swój dalszy ciąg. Niejaki Jerzy Rawicz napisał książkę Diabeł przegrany. Opisał tam Heila jako volksdeustscha. Choć proces sądowy został wygrany, to ogłoszenie prasowe drobnym druczkiem stanowiło mizerne zadośćuczynienie. Za sprawą Mariusza Piętki poznałem syna Heila – Romana. Szukał człowieka, który gotów był opisać historię ojca. Ciężkie to były czasy do pisania o Armii Krajowej i Szarych Szeregach. W PRL-u tematy te nie były mile widziane, z oczywistych względów. Byłem młodym dziennikarzem, pełnym zapału.

Zastępca szefa BiP Okręgu krakowskiego AK i ostatni komendant tamtejszych Szarych Szeregów. Zginął rozstrzelany przez Niemców. Oddał życie za wartości, którym pozostał wierny. Takich ludzi rzadko się spotyka. Są warci pamięci. Jest dalszy ciąg tej historii. Ostatnio dokonano uroczystego otwarcia obwodnicy łączącej ulice Lwowską i Słowackiego. Między dwoma rondami biegnie aleja Edwarda Heila. Przy tej tablicy zrobiłem sobie zdjęcie z Romanem Heilem i Mariuszem Piętką. I młodymi wodniakami z drużyny. Czy ciąg dalszy nastąpi? Zależy to już od tych młodych harcerzy, którzy stanęli pod tablicą. Idąc tropami „Jerzego”, mają przedni wzór do naśladowania. Dzisiaj – w tym zwariowanym świecie – coraz częściej trudno o dobry przykład. Jednak nawet teraz zdarza się pewna prawidłowość. Jak widać, możliwa jest w tym świecie ciągłość. Historia Edwarda Heila jest tego przykładem. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości