„Informujemy uprzejmie, iż w trosce o najwyższą jakość naszych usług rozmowa jest nagrywana” –- brzmi w telefonie. Pierwszy raz słyszę, aby nagrywanie kogoś było związane z wysoką jakością usług. Bo nie chodzi tu przecież o studio nagraniowe i gwiazdę pop-music, która swój dorobek artystyczny tam utrwala. Chodzi o surowy komunikat telefoniczny. A jeśli w tym przekazie pojawia się troska, to już brzmi podejrzanie.
A potem przychodzi rachunek i to nagranie występuje w roli umowy. Rozmowy z konsultantem to osobna para kaloszy. Przewidywany czas oczekiwania – ponad 10 minut – melduje głos w słuchawce. Czekasz, mija pół godziny, a konsultanta nadal niet. A co? Pół godziny to nie jest więcej niż 10 minut? Jest. Tym sposobem można dostać pypcia, mimo że ból łagodzi muzyka klasyczna, z najwyższej półki. Jak nie Bach, to Mozart cię tuli w oczekiwaniu. Nagrywanie kogoś to zajęcie szczególne. Ktoś troszczy się bowiem, aby z tego, co powiesz, nic nie uronić. Aby zachowało się wszystko, co mówisz, a nie kawałek. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Bo troska niejedno ma imię. To, że ktoś nas uprzedza, że nas będzie nagrywał, jest wyjątkowo perfidne. Nasz system nerwowy jest napięty, pocimy się i przeżywamy niepotrzebny stres. Co innego, kiedy jesteśmy nagrywani bez uprzedzenia. Odpadają nam nerwy, że coś źle powiemy albo zaczniemy się jąkać. Możemy mówić spontanicznie, co ślina na język przyniesie. Nikt nas nie denerwuje komunikatem, że będziemy nagrywani. I to jest dopiero prawdziwa troska. Połączona z najwyższą jakością usług.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jest na to bardzo prosty sposób.Wystarczy powiedzieć, że skoro tak, to prosi się o chwilkę, bo też włączamy nagrywanie.9/10 firm oświadcza, że się nie zgadzają i kończą rozmowę.
Jest na to bardzo prosty sposób.Wystarczy powiedzieć, że skoro tak, to prosi się o chwilkę, bo też włączamy nagrywanie.9/10 firm oświadcza, że się nie zgadzają i kończą rozmowę.