Barbara Bursztynowicz, Wojciech Wysocki oraz Tomasz Błasiak gościli ostatnio w Alei Gwiazd w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 3.
Podczas spotkań z aktorami zawsze padają pytania o różnice pomiędzy graniem w teatrze, a na szklanym ekranie. Tak było i tym razem, ale goście odpowiadali nadzwyczaj wyczerpująco.
Tomasz Błasiak zwrócił uwagę, że praca w teatrze [paywall]daje natychmiastową satysfakcję, bo widać reakcję publiczności, zaś w przypadku filmu trzeba czekać na recenzje. Barbara Bursztynowicz zauważyła, że w teatrze nie ma dubli i nawet jeśli się zapomni tekst, trzeba z tego wybrnąć, a osoba z którą się gra, również musi się odnaleźć w takiej sytuacji. – Jest to bardzo ekscytująca praca, czasami nieprzewidywalna – powiedziała.
Praca w serialach daje aktorom poczucie stabilizacji, choć niekiedy scenarzyści decydują o zakończeniu wątku jakiejś postaci. Wtedy bohatera wysyła za granicę albo uśmierca. W filmie natomiast z góry wiadomo jak potoczą się losy danej postaci.
Aktorzy opowiadali też o różnych śmiesznych sytuacjach, w których się znaleźli. Na co dzień wynikają one z różnych omyłek, kiedy ktoś pyta o postać rzeczywistą, a oni myślą, że chodzi o odgrywanego bohatera. Bardzo często ludzie tak utożsamiają się z serialowymi postaciami, że spotykając aktora, myślą, że ktoś naprawdę jest lekarzem, czy policjantem.
Ponieważ w styczniu pani Barbara i pan Wojciech obchodzili urodziny, nie zabrakło tortu i śpiewu „sto lat”. Jak zawsze artyści zostali poproszeni o autografy i wspólne zdjęcia, a na zakończenie zawiesili swoje portrety w Alei Gwiazd.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To zapraszam tu mieszkać, znalezienie pracy graniczy z cudem
Ale wam fajnie ☺
To zapraszam tu mieszkać, znalezienie pracy graniczy z cudem