Niedawno poznany przeze mnie mężczyzna z pieskiem, funkcjonariusz celno-skarbowy, okazał się być człowiekiem z gór, maratończykiem, miłośnikiem i piewcą Bieszczad. Ten człowiek renesansu, zaskoczył mnie swoją erudycją i wszechstronną wiedzą. Zapraszam więc na rozmowę z Jackiem Hadamem. Koneserem słowa, dobrej muzyki, literatury, poszukiwaczem straconego czasu i autorem czterech tomików wierszy, który skromnie mówi o sobie „nie jestem poetą ale nim bywam”.
Kiedy narodził się Jacek – poeta, jak się zaczęła pana przygoda z poezją?
– Miałem starszą o 2 lata siostrę i to dzięki niej szybko nauczyłem się czytać. Pierwsze próby pisania to okres szkoły podstawowej, wówczas pisałem do szuflady. Potem były konkursy i pierwsze próby wydawnicze – niestety nieudane. Jednak robiąc to, nie miałem założenia, że będę poetą. Zadebiutowałem dość późno, wydając w roku 2017 pierwszy tomik wierszy pt. „Impoderabilia”.
Czy na drodze twórczej, pojawiła się osoba, która pomogła wykreować panu siebie jako artystę, poetę, była inspiracją, motywacją do pisania?
– Tak. Z pewnością był to Konstanty I. Gałczyński, Halina Poświatowska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Oczywiście poeta i pieśniarz Edward Stachura oraz Rafał Wojaczek. Wielu ich było ale z każdego coś zaczerpnąłem.
Jak się tworzy poezję przy lampce wina, blasku świec? czy też wszędzie i nigdzie np. w autobusie, na drodze, w parku?
– Cóż, nie mam konkretnego warsztatu. Bywam poetą. Łapię różne słowa z otoczenia. Potem słowa obrastają w treści. Kiedy biegałem w maratonach, na treningach, zdarzało się tworzyć podczas biegu. Obecnie dobrym czasem na tworzenie są bezsenne noce. Przykładem może być wiersz pt. „Insomnia” ( bezsenność).
Panie Jacku, dlaczego warto sięgnąć po tomiki pana wierszy?
– To trudne pytanie. Niestety z autopromocji jestem słaby. Jednak czegoś ciekawego dopatrzyła się w moich wierszach wokalistka, autorka muzyki i tekstów Paulina Mazepa. Paulina, skomponowała muzykę do wierszy pt. „Okruchami Lustra” i „Imaginacja”, zawartych w tomiku „Impoderabilia” oraz zaśpiewała je. Moje strofy doceniono także w 2021 roku kiedy otrzymałem wyróżnienie II stopnia w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „Bez – Kresy”. Zaś w 2022 r. zostałem laureatem w konkursie „Moja roztoczańska wolność” organizowanym przez MBP w Lubaczowie.
Jak pan sądzi czy we współczesnym świecie Netflixa, Facebooka jest miejsce dla poezji?
– Oczywiście, że tak. Stachura mówił, że wszystko jest poezją. Z rzeczy nieważnych poezja jest najważniejsza, najcenniejsza. Zawsze istnieje potrzeba uzewnętrzniania swojej wrażliwości. Świat mój jest w środku. Dlatego kierunek jest jeden: swoją wewnętrzną wrażliwość należy eksponować na zewnątrz. Ja to robię poprzez wiersze.
Do tej pory wydano cztery tomiki pana wierszy: debiutancki „Impoderabilia”, w r. 2018 „Pigmalion prowincjonalny”, w 2022 r. tomik „Mene Tekel Fares” i w 2024 r. zbiór pt. „Kresowi nieświęci”. Które z wierszy oddają w pełni prawdę o ich autorze – Jacku?
– Zwróciłbym uwagę czytelnika na kilka wierszy z cyklu „MR NOBODY” (pan nikt), zawartych w ostatnim tomiku. Uważam, że będąc nikim, można schować się pod każdą maską. Jestem niezdefiniowany i wówczas łatwiej pogodzić mi się ze światem, przemijaniem. Ja się z nimi już pogodziłem.
Trzeci tomik pana poezji o aramejskim tytule „Mene Tekel Fares” tłumaczymy: policzone, zważone, podzielone. Jak pan sądzi czy w poezji i pana życiu jest już wszystko policzone, zważone i podzielone?
– Nie, poezja nie jest jednoznaczna i policzalna. Ona powinna intrygować. Każdy twórca może inspirować na swój sposób. Co do mnie, to uważam, że jeszcze całe życie przede mną.
Święty Jacek Odrowąż pana patron mawiał „nie ma rzeczy nieważnych”. Która z tych „rzeczy nieważnych” jest najważniejsza w pana twórczości, życiu?
– Zdecydowanie miłość. Zacytuję tu słowa św. Pawła z 1– go listu do Koryntian „a miłości bym nie miał, byłbym niczym”. Zauważmy, że brak miłości rodzi wiele zła w tym np. wojny.
Czy poza tworzeniem wierszy ma pan czas na inne formy aktywności, zainteresowań?
– Tak, nie zamykam się. Kiedyś biegałem w ultra maratonach. Obecnie czytam dużo książek w tym autorstwa historyka Normana Daviesa. Słucham muzyki od klasycznej do metalu. Lubię sport i piłkę nożną, siatkówkę. Kocham góry bo w nich się urodziłem i one mnie ukształtowały. Potrafię jednak oddzielić pracę funkcjonariusza od poezji. Tak jak podkreślałem wcześniej: ja bywam poetą a moje wiersze są kroniką wydarzeń. Dziennikiem mojego zachwytu nad wszechobecnym pięknem. Poprzez wiersze chcę zostawić swój ślad tu na ziemi.
Jest pan od niedawna mieszkańcem miasta nad Sanem. Proszę powiedzieć gdzie Przemyślanie mogą zetknąć się lub nabyć pana poezję?
– Zgadza się. Mieszkam w Przemyślu od kilku lat. Moje wszystkie tomiki wydała platforma wydawnicza Ridero. Można je tam nabyć w formie papierowej oraz e– booków.
Dziękuję za rozmowę.
dr Beata Świętojańska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze