„Macie wielkie serca. Dziękuję Wam, Polacy!”, „Trudno znaleźć słowa, by wyrazić wdzięczność" to dwa z szeregu podziękowań, które płyną w stronę niewiarygodnie zaangażowanych ochotników do pomocy uchodźcom w Przemyślu.
– Najpierw do Krakowa zabiera mnie ta pani (71-letnia pani Tatiana wskazuje na oko trzydziestoletnią kobietę, która do Przemyśla przyjechała siedmioosobowym busem z propozycją zawiezienia siedmiu chętnych osób do Krakowa.
Do busa wchodzą cztery młode, kilkunastoletnie dziewczyny, w środku przygotowana jest woda, kanapki, koce – przyp. red.).
Do Pragi?
– Do Pragi, tam mój syn mieszka – mówi nam po wjeździe kolejnego pociągu z Ukrainy, w sobotę 26 lutego, około godziny 10 siedzemdziesiędcioletnia Tatiana.
– Chcę podziękować, bo to, co robicie, drodzy bracia i siostry Polacy, i na granicy, i za granicą, tutaj, i też staracie sie, aby przekazać jak najwiecej tej pomocy tam, gdzie jest wojna, to podziwu godne – dziękuje ojciec Teodozjusz, bazylianin posługujący w Przemyślu od dwóch lat. Wcześniej przebywał 33 lata w Ukrainie jako misjonarz.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze