– Coraz częściej mam wrażenie, że wchodząc na przejście dla pieszych, ryzykuję życiem. Teoretycznie to ja mam pierwszeństwo, kiedy na sygnalizatorze jest zielone światło, ale co zrobić, jeśli kierowcy tak bardzo się spieszy, że jadąc na warunkowej „strzałce” lub na późnym „pomarańczowym”, tego nie zauważa i w ostatniej chwili z piskiem opon hamuje? Niestety nie są to jednostkowe sytuacje i nie dotyczą tylko naszego miasta. Oczywiście mogę zaryzykować i wkroczyć na pasy, zmuszając tym samym kierowcę do gwałtownego hamowania, ale to zawsze ryzyko. Większości kierowców kilka sekund przecież nie zbawi, ale dla pieszego może to być znacząca różnica.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze