Na jednym z portali społecznościowych pojawiło się ostrzeżenie przed oszustami, którzy, udając kominiarzy, grasują w Radymnie. Ostrzeżenie może trochę na wyrost, ale coś jest na rzeczy.
Miesiąc temu pisaliśmy o głośnym zdarzeniu z udziałem mężczyzny podającego się za przedstawiciela firmy kominiarskiej. 5 lipca przy ulicy Grunwaldzkiej w Przemyślu taki fałszywy kominiarz ciężko pobił młodą kobietę, za co trafił na trzy miesiące do aresztu.
Podobnie jak w ubiegłym roku, w lecie, pojawiła się w mieście grupa mężczyzn (jedni mówią, że czterech, inni, że sześciu) ubranych w[paywall] czarne robocze uniformy przypominające strój kominiarza. Mężczyźni, pojedynczo lub parami, chodzili od drzwi do drzwi i oferowali kominiarskie kalendarze formatu A3 na 2018 rok. Kalendarz pod względem graficznym taki sobie, ozdobiony uśmiechniętą dziewczyną w kominiarskim cylindrze, a na odwrocie instrukcja, jak zadbać o urządzenia grzewcze i gazowe. Za kalendarze brali co łaska. Ponieważ wiadomo, że kominiarz przynosi szczęście, ludzie raczej nie odmawiali, ale za szczęście nie wypadało dać złotówki, więc najczęściej dawali pięć albo nawet dziesięć złotych. Tym bardziej, że panowie mieli identyfikatory ze zdjęciem i nazwą toruńskiej firmy „Kominek”, no i dobrą gadkę. Później jedna z kioskarek mówiła, że dwaj tacy, którzy skończyli rundę po osiedlu, przyszli do niej, żeby wymienić bilon na banknoty, bo im się kieszenie urywają. Po historii z pobitą kobietą wynieśli się z Przemyśla i pewnie pojechali gdzie indziej rozprowadzać kominiarskie kalendarze.
Problem w tym, że od strony prawnej trudno się do tego przyczepić. Kalendarze są jak najbardziej prawdziwe, zawsze w domu się przydadzą, a jeszcze spełniają rolę prewencyjną.
Jeżeli mężczyźni nie żądali określonej kwoty, tylko brali co łaska i nie byli natarczywi, to im wolno, a ludzie przecież wcale nie muszą ich wpuszczać do mieszkań ani brać od nich kalendarzy. Co najwyżej „skarbówka” może się do tego przyczepić. Sprawdziliśmy w czterech komendach olicji i ani w Jarosławiu, ani w Przeworsku czy Lubaczowie nikt nie zgłaszał żadnych skarg na roznoszących kalendarze. Być może ktoś mógł być przez nich poszkodowany, ale widocznie tego nie zgłosił. Jedyna sprawa karna związana z tą grupą miała miejsce w Przemyślu i dotyczyła tylko jednego z mężczyzn.
Skoro nie ma oszustwa, to o co chodzi? Przecież ci panowie nie roznoszą kalendarzy za frajer. Sprawdziliśmy w kilku drukarniach i okazało się, że przy zamówieniu 10 tysięcy takich kalendarzy koszt jednego waha się od 20 do 40 groszy, a przy zamówieniu 50 tysięcy jest jeszcze niższy. Zakładając, że za kalendarz dostawali tylko 5 złotych, po odjęciu kosztów łatwo policzyć zysk. Podobnie działają inni domokrążcy, którzy pukają do drzwi i oferują przeróżny towar.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wzięli przykład z "polityków" dojnej zmiany.
Wzięli przykład z "polityków" dojnej zmiany.
takich to trzeba zatrzymać i na policje