Reklama

W Bieszczady jedzie się raz, potem się już tylko wraca

03/12/2024 13:00

Włóczykij przemierzający drogi i bezdroża autostopem, stały bywalec Siekierezady w Cisnej, gdzie ma swój stolik i kufel z grubego szkła, poeta piszący w drodze – Józef Bilski 13 listopada br. dzielił się poezją, - nie tylko bieszczadzką, z uczestnikami spotkania promującego jego najnowszy tomik „Natura Rzeczy”.

Józef Bilski (Czarny Poeta) – poeta, historyk, animator kultury, wędrowiec, miłośnik Bieszczadów i pogranicza, prezes fundacji „Testudo”, pomysłodawca i organizator Lubelskiego Przeglądu Poetyckiego „Strojne w Biel” oraz bieszczadzkiego festiwalu „Trombita” Folk-poezja-blues. Wydał siedem tomików z poezją i płytę, na której jego wiersze wybrzmiewają w aranżacjach muzyków związanych z nurtem poezji śpiewanej. Jest laureatem ogólnopolskich konkursów literackich i fotograficznych, a także „Złotego Pióra 2022” r., przyznanego przez Związek Literatów Polskich, Oddział w Rzeszowie, w kategorii poezja, za tomik „Miejsce”. Należy do RSTK w Przemyślu. „Natura Rzeczy” to obszerny zbiór, w którym znalazło się sto wierszy, dwa opowiadania i sześćdziesiąt grafik tematycznie nawiązujących do konkretnych utworów. Słowem wstępnym opatrzył go Artur Konrad Żołądź.

Tomik nie do końca bieszczadzki

Józef Bilski poznał Bieszczady „od podszewki”. Przewędrował je wszerz i wzdłuż, zarówno utartymi szlakami, jak i ostępami, w których można spotkać tylko… niedźwiedzie. Niejedną noc przegadał w Siekierezadzie przy kuflu piwa z miejscowymi gawędziarzami, niejedno popołudnie pod geesowskim sklepem z rozmówcą, który „pachnie we wszystkich kolorach wypału i barwnego życia”. Józef ubolewa, że te prawdziwie dzikie, zakapiorskie Bieszczady bezpowrotnie przemijają.  Okruchy wspomnień tamtych czasów utrwala w wierszach, o czym można się przekonać, czytając wcześniejsze książki Czarnego Poety.     „W założeniu tomik „Natura Rzeczy” miał być nie do końca bieszczadzki, w rzeczywistości niezbyt daleko od Bieszczadów odszedłem, bo one siłą rzeczy wychodzą w moich wierszach” przyznaje autor. I rzeczywiście spora część strof nawiązuje tematycznie do wcześniejszych publikacji, ale znajdziemy też utwory związane z rodzinną Lubelszczyzną, „wiersze drogi”, jak nazywa autor strofy, pisane gdzieś na dworcach, czy stacjach benzynowych, utwory o tematyce narodowościowej – podzielone na pięć części według klucza znanego chyba tylko autorowi.

Reklama

„Gdzieś w Bieszczadzie”

Wieczór był także okazją do promocji krążka „Gdzieś w Bieszczadzie”.  Znalazło się na nim trzynaście wierszy, stanowiących przekrój przez twórczość Czarnego Poety, do których wykonania zostali zaproszeni muzycy zaprzyjaźnieni z autorem. Różnorodne jest także brzmienie poszczególnych utworów –- jak bardzo, przekonali się uczestnicy spotkania, gdyż kilka z nich zostało odtworzonych z płyty. Małgorzata Stankiewicz wykonała dwie piosenki „na żywo”.


Pomiędzy piosenkami i wierszami bohater spotkania „sypał” anegdotami z licznych pobytów w Bieszczadach oraz opowiadał o przygodach, jakie przydarzyły się mu w trakcie podróży (najczęściej autostopem).

Reklama


Spotkanie prowadził pisarz Wiesław Hop, a organizatorem było Robotnicze Stowarzyszanie Twórców Kultury w Przemyślu.
Kiedy czyta się wiersze Czarnego Poety, wystarczy zamknąć oczy, by znaleźć się na połoninie, poczuć dym z retorty, usłyszeć szum górskich strumieni i tylko żal, że niedługo klimat dzikiego Bieszczadu, będzie można odnaleźć wyłącznie w wierszach i piosenkach.


Joanna Lorenowicz

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/12/2024 13:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama