Historię pani Krystyny Kielar z Jodłówki, wychowującej 26-letniego syna cierpiącego na podkorowy zanik mózgu opisywaliśmy wiosną ubiegłego roku. Opowiadała nam wówczas, że jej największym marzeniem jest postawienie w miejsce rozpadającej się drewnianej chaty domu z prawdziwego zdarzenia. W rok później jest o krok od realizacji tego marzenia, ale do pełni szczęścia jeszcze trochę brakuje.
Podczas pierwszego spotkania pani Krystyna podjęła nas w kurnej niemal chacie. W budynku był wprawdzie piec, gliniane ściany i kilka wymienionych siłą uporu i wyrzeczeń plastikowych okien, ale z prawdziwym domem niewiele miał wspólnego. Zwichrowany przeciekający w wielu miejscach dach. Ściany z gliny i drewna, uginające się pod ciężarem jego konstrukcji, połatane watą, tam gdzie szpary i pęknięcia robiły się naprawdę paskudne. No i lokatorzy. Kamil, 25-letni wówczas mężczyzna, z ciągle napiętymi mięśniami, powodującymi, że nienaturalne wykrzywienie kończyn jest codziennością. Kamil, który ze światem porozumiewa się mimiką i gestem, cichymi pomrukami. I pani Krystyna, sama opiekująca się dorosłym, o inteligencji i sprawności kilkulatka. Schorowana i wyraźnie zmęczona. Płacze tylko wtedy, kiedy opowiada o niepełnosprawności syna. O problemach dnia powszedniego mówi z zawziętością, ale spokojnie. – Żyjemy skromnie, ale starcza nam co mamy. Tylko ten dom – mówiła nam wtedy.

– Kamil skończył szkołę, jest w ŚDS w Pruchniku, jeździ na zajęcia, na wycieczki, ostatnio był nawet na Węgrzech – opowiada z dumą w głosie matka. Pytana o stan zdrowia chłopaka, a właściwie już mężczyzny, odpowiada, że nadal zmagają się dawnymi problemami, był okres, kiedy wydawało się, że Kamil przestanie chodzić. – Na szczęście rehabilitacja bardzo pomogła – mówi pani Krystyna, jakby wygrała los na loterii. Na pytanie co dalej z domem, macha tylko ręką. – Powolutku się go wykończy – dodaje po chwili.
Domek jest rzeczywiście ładny. Niewielki. Parter i funkcjonalne poddasze. Są media. Jest dach, który wreszcie nie przecieka. Ale otwory okienne zieją pustką. W opowieści pani Krystyny o przebiegu budowy wiele jest pauz, trochę rozczarowania. Po tym, jak opadła medialna wrzawa, niektóre deklaracje pomocy straciły ważność. Pani Krystyna zgromadzonymi pieniędzmi gospodarowała, jak potrafiła. Może mogła lepiej. Wydaje się jednak, że zderzenie z rzeczywistością było trudne. Pieniądze, jak to przy budowie, rozchodziły się w zastraszającym tempie. – Sama rozbiórka i wywiezienie pozostałości starego domu kosztowały kilka tysięcy – mówi pani Krystyna. Do tego fundamenty podpiwniczenie, postawienie ścian, schodów, dach. Mnożyły się trudności. – Żeby mogła dojechać gruszka z betonem, trzeba było utwardzić drogę, poprzycinać konary – opowiada.
Wygląda na to, że Pani Krystyna zawzięła się i swój wymarzony domek wystawi, nawet gdyby miała to zrobić sama i nawet gdyby miało to potrwać kilka kolejnych lat. Pytana o to, czy potrzebuje pomocy, milczy. Drugi raz o nią nie poprosi, tym bardziej że już teraz niejednego we wsi w oczy kole, że „willę pobudowała za cudze”. Wyciągniętej ręki jednak nie odrzuci, telefon od osoby, która chciałaby wesprzeć jej walkę o marzenia i godne życie na pewno odbierze. Numer jest w dyspozycji redakcji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Piętrowy dom? Nie wystarczyłby parterowy, zwłaszcza gdy dziecko ma problem z chodzeniem?
Jest tez córka, pewnie z czasem będą wnuki. Nie zawsze da się budować szeroko..czasem trzeba w górę.
Dom budowany jest na starym obrysie budynku domu dwuizbowego więc GOŚCiU zastanów się jaka byłaby powierzenia tego domu . Po drugie łazienki nie było , mieli wychodek a kąpiel odbywała się w dużej misce . Jeśli chcesz pomóc to nie myśl w ten sposób . Pozdrawiam i oby się udało dokończyć ten domek
Piętrowy dom? Nie wystarczyłby parterowy, zwłaszcza gdy dziecko ma problem z chodzeniem?
Jest tez córka, pewnie z czasem będą wnuki. Nie zawsze da się budować szeroko..czasem trzeba w górę.
Dom budowany jest na starym obrysie budynku domu dwuizbowego więc GOŚCiU zastanów się jaka byłaby powierzenia tego domu . Po drugie łazienki nie było , mieli wychodek a kąpiel odbywała się w dużej misce . Jeśli chcesz pomóc to nie myśl w ten sposób . Pozdrawiam i oby się udało dokończyć ten domek