Reklama

Warneńczyka się bawi. Hat-trick „Czerwonych Mrówek”

Już po raz trzeci mieszkańcy osiedla „Warneńczyka”, ale i wszyscy goście, którzy przybyli na międzyblokowy teren przy ul. Grunwaldzkiej w Przemyślu, mieli swoje święto. Mimo deszczowej aury impreza była przednia.

Wydarzenie rozpoczęło się już o g. 13 – turniejem streetballa. Mistrzostwami osiedla w koszykówce 3x3 o puchar prezydenta miasta Przemyśla. Na starcie stanęło aż 11 zespołów. Osiem dorosłych i trzy młodzieżowe. I to właśnie z tej drugiej grupy wyłonił się zwycięzca. Została nim ekipa Młodych Adeptów Niedźwiadków Przemyśl. Łącznie na boisku biegało za piłką ponad 50 osób[paywall].

Do oficjalnego otwarcia pikniku doszło dwie godziny później. Niestety, wówczas się rozlało, ale, o dziwo, nie przeszkodziło to chętnym i głodnym różnych atrakcji w przybyciu.

Reklama

Z tych było w bród, w tym takie, których nie doświadczy się nigdzie indziej. Mowa o zawodach w przeciąganiu liny o beczkę piwa. Beczkę 30-litrową! W dwóch poprzednich edycjach święta gospodarze, czyli team z Warneńczyka, który nazwał się „Czerwone Mrówki”, nie dał szans rywalom. Nie dał szans i tym razem, ustrzelając klasycznego hat-tricka! Sprawę załatwili w ciągu kilkudziesięciu sekund!

– Powiem szczerze, że liczyłem, iż ktoś przełamie monopol naszej ekipy, ale nie. Chłopaki są nie do zdarcia!

– powiedział główny, obok Zarządu Osiedla nr 3 „Warneńczyka”, organizator imprezy, radny Bartłomiej Barczak.

Reklama

Przez kilka godzin trwania święta było i coś dla duszy, i coś dla ciała. Najmłodsi szaleli na dmuchanych zjeżdżalniach, chętnie uczestniczyli w konkursach i zabawach, prowadzonych przez animatorów z Bazyl Art. UKS „Gladiator” zorganizował wyścig kolarski, a stowarzyszenie „Róża Wiatrów” wabiłao żeglarstwem. Były oczywiście pokazy służb mundurowych, a także młodych karateków z Hammer Kyokushinkai DOJO, prowadzonego przez Janusza Młota.
Wszędzie, gdzie się pojawi, robi furorę. I tak też było na Warneńczyka. Co? Piana party! Te starsze, i te młodsze dzieci oszalały ze szczęścia, pławiąc się w litrach wyrzucanej ze specjalnej armatki piany. A jak party, to party! Finałem imprezy była osiedlowa dyskoteka pod gwiazdami.

– Mimo że pogoda nas nie rozpieszczała, przybyło naprawdę bardzo dużo ludzi. Liczonych w setkach. Jestem szczęśliwy, bo przecież to wszystko dla nich

Reklama

– podsumował B. Barczak.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości