Filigranowa brunetka z burzą pofalowanych włosów wykonująca typowo męski zawód, którą pochłaniają typowo męskie pasje: piłka nożna, motocykle i wędkarstwo. O podziałach na kobiece i męskie, o tym, że niezależnie od płci napędzać nas może adrenalina, a także o tym, że kobietą jest się cały czas, niezależnie od okoliczności, rozmawiamy z sierż. szt. Anną Urbanik, dzielnicową z Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku.
Skąd wziął się pomysł na to, by zostać policjantką?
– Pochodzę z rodziny z policyjnym tradycjami. Mój tato był policjantem. Do tego mam siostrę i braci, także policjantów. Także wyszło rodzinnie. Zawsze przebywałam w domu pełnym policjantów i po prostu tak to się we mnie zaszczepiło[paywall].
A jak zaczęła się Pani przygoda z piłką nożną?
– Od najmłodszych lat jakoś mnie ta piłka interesowała. W piłkę grał mój młodszy brat, kuzyni, a i ja zawsze za tą piłką z chłopakami ganiałam. Teraz gram w GKS Majdan Sieniawski w sekcji kobiet. Do tej pory wiodło nam się różnie, grałyśmy ze zmiennym szczęściem, najpierw awansowałyśmy do drugiej ligi, potem z niej spadłyśmy i teraz znów gramy w trzeciej. W piłkę gra nas tu 14 dziewczyn. Z okolic Przeworska, spod Jarosławia, a w początkach sekcji przyjeżdżały nawet osoby z lubelskiego.
Kiedy przygotowywałem się do tej rozmowy, wiedziałem, że jest Pani policjantką i z powodzeniem gra pani w piłkę. Okazuje się, że to nie wszystkie Pani pasje…
– Rzeczywiście, wędkuję i uwielbiam motocykle. Wędkarstwem zaraził mnie szwagier. Łowię metodą „no kill” i muszę przyznać, że emocje związane z holowaniem ryby są nieporównywalne z niczym innym. Motocykle kocham natomiast od najmłodszych lat, jeszcze w szkole podstawowej, jak robiło się kartę rowerową i motorowerową, to byłam chyba jedyną dziewczyną, która sobie taką kartę na motorower wyrobiła. Wtedy pasjonowały mnie komarki, simsonki, ale nie było funduszy na takie ekstrawagancje. Kiedy weszło prawo umożliwiające kierowcy z kategorią B z trzyletnim stażem poruszanie się motocyklem o pojemności 125 cm sześciennych, to natychmiast sobie właśnie taką „125” kupiłam. Trochę pojeździłam i okazało się, że to trochę za mało. Teraz mam hondę CBR 500.
To cały czas są męskie zainteresowania...
– Dla mnie nie ma takiego podziału. Mnie się to podoba i ja to robię.
To może dobraliśmy tu nieodpowiedni klucz, może nie o podział na rzeczy kobiece i męskie w tym wszystkim chodzi, a o adrenalinę i emocje?
– Niewykluczone! Coś w tym jest. Choć z drugiej strony w jeździe motorem nie fascynuje mnie jakaś zawrotna prędkość, ale to, że mogę gdzieś pojechać, popodziwiać widoki z innej perspektywy.
Bycie policjantką, gra w piłkę nożną, motocykle, wędkowanie... to nie są zajęcia, które stereotypowo wiąże się z kobietami. Myśli Pani, że te tradycyjne podziały ról na męskie i damskie to już przeszłość?
– Jest to trochę nadzwyczajne, że dziewczyny mają takie pasje. Wcześniej tego nie było. Weźmy choćby piłkę nożną – zawsze były kluby męskie, a teraz nawet w Majdanie Sieniawskim, czyli niewielkiej miejscowości, od trzech czy czterech lat funkcjonuje piłka w wydaniu żeńskim. Pamiętam, że to było takie „wow”, że ktoś w ogóle coś takiego stworzył. Ogólnie myślę, że teraz rozgraniczenie na typowo męskie i żeńskie zawody, a także męskie i damskie pasje się zatarło i każdy może robić to, co chce. I myślę, że to bardzo fajne.
Zawód policjanta jest jednak zdominowany przez mężczyzn, jest rywalizacja pomiędzy płciami w tym fachu? Kobiety spotykają się z sytuacją, że muszą udowodnić swoją przydatność? A może mają poczucie, że muszą lepiej? Czy jest to kwestia, na którą nie zwraca się uwagi?
– Nie odczułam nigdy, żebym musiała się jakoś bardziej wykazywać, bo jestem kobietą. Jesteśmy traktowane na równi z mężczyznami. Są i miłe sprawy: gdy na przykład wchodzimy na komendę, to koledzy otwierają drzwi, przepuszczają przodem. To małe gesty, ale miłe.
Czy bycie kobietą pomaga czy przeszkadza w wykonywaniu zawodu policjanta?
– Odpowiem tak: myślę, że policjantki są potrzebne w zawodzie. Kiedy pracowałam jeszcze w prewencji i kiedy jeździło się na interwencje domowe, to osoby pokrzywdzone jednak inaczej rozmawiały z kobietami niż z mężczyznami. Była większa ufność. Teraz z kolei, kiedy jestem dzielnicową, jeżdżę na przykład po szkołach, na pogadanki, to te dzieciaki jednak do kobiety bardziej lgną, chcą być bliżej mnie. A czy coś przeszkadza? Kobiety, wiadomo, jeśli chodzi o posturę, siłę, mają trochę gorzej, ale też nie jest to coś, co nie pozwala dobrze wypełniać obowiązków, drobni mężczyźni też przecież pełnią służbę.
A jest w ogóle miejsce na bycie kobietą w policji? Przecież nie można poszaleć z makijażem czy fryzurą, mundur też jest uniseks… Są na to jakieś sposoby, żeby zamanifestować przynależność do płci pięknej, czy na takie sprawy jest czas dopiero po służbie?
– Oczywiście, że tę kobiecość można zamanifestować jakimiś drobnostkami, lekki makijaż, fryzura, która będzie wyglądać kobieco, ale nie będzie przeszkadzać podczas pracy. Także tu nie ma z tym problemu. Najważniejsze jest chyba to, jak patrzę na siebie, bo każda z nas odczuwa kobiecość w sercu. Czuję się kobietą cały czas, niezależnie od tego, czy mam na sobie mundur, prywatne ciuchy, czy jestem w szpilkach, czy w korkach – to mi żadnej różnicy nie robi.
Pozostańmy przy tym „po służbie”. Dużo jest w Pani życiu tych stereotypowo męskich fascynacji, a jest jakaś pasja, zajęcie typowo kobiece, które pochłania Panią bez reszty?
– Lubię gotować. Gotowanie to chyba moja najbardziej kobieca pasja. Lubię szukać inspiracji w internecie, stworzyć coś swojego albo wymienić się przepisami z koleżankami i być może Pana zaskoczę, także z kolegami. To świetna rzecz, kiedy gotuje się niby tę samą potrawę, ale każdy robi ją trochę inaczej i potem podpowiada, że można dodać to albo tamto.
Wróćmy jeszcze do piłki. Zdarza się Pani ją oglądać w światowym wydaniu? Jeśli tak, to woli Pani oglądać kobiety czy mężczyzn?
– Tak, mecze oglądam. Rzeczywiście częściej w wykonaniu tych najlepszych i rzeczywiście częściej w wydaniu męskim, choć jak gra żeńska reprezentacja kraju, to też zawsze oglądam i kibicuję z przyjemnością.
I na koniec puśćmy oko do tych, którzy ciepło o Pani myślą. Proszę dokończyć zdanie: z okazji Dnia Kobiet chciałabym dostać…
– Jestem łasuchem, przepadam za słodyczami, więc.. koszyk słodkości byłby w sam raz!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Coś niepokaźne te rybki ?!? Złap kobitko może coś takiego, a potem, ewentualnie, jakaś fajna fotka etc.YOUTUBE.COM - BAD GRANDPA - MOBY DICK SCENE
Szczupaczek bardzo ładny,krótki ale grubasek.
w tamtym roku złapałem klenia podobnego jak ten szczupaczek..
Coś niepokaźne te rybki ?!? Złap kobitko może coś takiego, a potem, ewentualnie, jakaś fajna fotka etc.YOUTUBE.COM - BAD GRANDPA - MOBY DICK SCENE
Niepokaźny to Ty jesteś, typowa cebula.
Szczupaczek bardzo ładny,krótki ale grubasek.