Gać od kilku lat słynie z ciekawych koncertów na Gackiej Górze. Ambicją Grażyny Pieniążek, wójta gminy Gać, jest popularyzacja różnych gatunków muzycznych, dlatego co roku stara się zapraszać inne zespoły.
W tym roku na Gackiej Górce rozbrzmiała gorąca włoska muzyka. Pani wójt przyznała się, że jest miłośniczką wszystkiego co włoskie, m.in. muzyki i jedzenia. Na początku uczestnikom imprezy nie sprzyjała pogoda. Od południa lał deszcz i było zimno. Publiczność rozgrzewały[paywall] miejscowe zespoły ludowe, jak również szkoła tańca „System Dance”.
Mieszkańcy z przyjemnością i dumą patrzyli na maluchy, dosłownie kilkuletnie, które z wielkim zaangażowaniem i gracją wykonywały trudne układy taneczne, naśladując swoich utalentowanych nauczycieli. Z kolei starsze grupy to już prawdziwi mistrzowie parkietu.
W czasie koncertu młodzi tancerze stali pod sceną. Stefano Terrazzino to przecież mistrz tańców latynoamerykańskich i rzadko ma się okazję z bliska obserwować takiego wyśmienitego tancerza. W pierwszej części wystąpił z partnerką Pauliną Biernat. Na szczęcie niebo w końcu rozchmurzyło się, pojawiły przebłyski słońca, co sprzyjało dobrej zabawie. Stefano oczarował osobistym wdziękiem, perfekcyjnym tańcem i głosem.
Włoskie, klasyczne przeboje śpiewał z uczuciem i zaangażowaniem. Atmosfera była bardzo rodzinna. A gdy z głośników popłynęło Mambo Italiano, wszyscy tańczyli według choreografii przygotowanej przez tancerza. Dzieci i młodzież zostały zaproszone na scenę, gdzie dołączyły do Stefano. Koncert trwał wprawdzie tylko godzinę, ale Stefano zdążył podbić serca widowni i zachwycić publiczność włoskimi rytmami i włoskim temperamentem.
Rozmowa z włoskim tancerzem, piosenkarzem i aktorem Stefano Terrazzino.
Jakie ma pan plany na przyszłość związane z muzyką?
– Jak najbardziej chcę rozwijać się w tym kierunku, bardzo chciałbym wydać własną płytę. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, ale pracuję na tym. Dodatkowo przygotowujemy spektakl pt: Powiedz SI z weselnymi polsko-włoskimi przebojami oraz tradycjami.
Skąd nazwa pana zespołu – Belli RiBelli?
– Jak wiele rzeczy z przypadku, a trochę dla żartu. Szukaliśmy nazwy z dystansem i przymrużeniem oka. Ale ta, o której mowa, funkcjonowała jakiś czas temu. Teraz występuję już jako Stefano Terrazzino.
Jak się panu podobają nasze podkarpackie tereny?
– Gdy przyjechałem do Gaci, powiedziałem, że chcę przyjechać na Podkarpacie na dłużej, by odpocząć. Tutaj jest tak malowniczo, tak fajnie. Ja bardzo lubię takie klimaty. Widać, że tutaj ludzie się znają, rozmawiają ze sobą. Jestem z Sycylii i taki rodzaj atmosfery znam od dzieciństwa, jest mi bliski, a i moja menagerka Kasia Litwin pochodzi z Podkarpacia, a dokładnie z Łańcuta. Napewno wybierzemy się na dłużej w wasze strony. Publiczność na koncercie w Gaci była wspaniała, cudnie się bawili. Było tak miło, że te 70 minut koncertu minęło jak piętnaście minut. Było wyjątkowo. Pożegnam się po sycylijsku – baciamo lemani!Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze