Reklama

Wielkie zielone oko

17/09/2016 07:24

W ubiegłym tygodniu w jednej z przemyskich klatek schodowych zaatakowały mnie wielkie zielone oczy. Spoglądały na mnie na każdym półpiętrze. Wiedziony nieodpartą ciekawością, sięgnąłem po ulotkę z wydrukowanym okiem. Pod nim hasło zachęcało do kupna elektronicznych dopalaczy.

Osłupiałem. Efekt został więc osiągnięty. Był to oczywiście chwyt reklamowy. W taki ekscentryczny sposób reklamował się jeden ze sklepów komputerowych. Właściciel tłumaczył pomysł wzorowaniem się na marce Benettona, słynącej z kontrowersyjnych akcji promocyjnych. Nie wszyscy jednak zrozumieli kreatywność pomysłu. Jeden z mieszkańców zawiadomił policję, bo skojarzenie z dopalaczami było aż nadto oczywiste. Okazało się, że pomysł jest zgodny z prawem, więc od strony prawnej nie ma się o co spierać. Pozostaje jednak sprawa – jakby tu powiedzieć po staroświecku – etyczna. Wiadomo, do kogo była skierowana reklama z okiem. Głównie, a może wyłącznie do młodych ludzi.

Odwoływanie się do skojarzeń z dopalaczami jest ryzykowne z oczywistego powodu. Nie raz i nie dwa pisaliśmy na łamach Życia Podkarpackiego o fatalnych skutkach zażywania przez ludzi młodych podejrzanych specyfików. Odwoływanie się w zabawach językowych do dopalaczy relatywizuje coś, czego relatywizować się nie da, a przynamniej nie powinno. Niestety to nie pierwszy przykład reklamy słabo zdającej egzamin z empatii, dobrego smaku, wyczucia stylu. Całkiem niedawno przetoczyła się gorąca dyskusja na temat spotu reklamującego jedną z wódek, w którym jako tło zostały wykorzystane wydarzenia stanu wojennego. Tego nawet najtęższa głowa w Benettonie by nie wymyśliła. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości