Reklama

Władza przymierza się do likwidacji szkół

04/02/2015 10:45

Z ostrą reakcją nauczycieli i rodziców spotkały się: raport podsumowujący sytuację ekonomiczną jarosławskich szkół podstawowych, gimnazjów i jedynego prowadzonego przez miasto liceum oraz przymiarka do częściowej likwidacji oddziałów. Burmistrz zastrzegał, że tylko pokazuje stan oświaty w mieście, ze szczególnym zwróceniem uwagi na potężne dopłaty do subwencji i liczy na propozycje zmian. Jednak spotkanie poświęcone edukacji i tak zdominowały emocje.

Głównym punktem spotkania, zorganizowanego w piątkowy wieczór w wypełnionej po brzegi sali Miejskiego Ośrodka Kultury, była prezentacja audytu jarosławskiej oświaty, przeprowadzonego dwa lata temu, jeszcze za poprzedniego burmistrza. Już wtedy zewnętrzni kontrolerzy zwracali uwagę, że konieczne są zmiany, inaczej szkoły w Jarosławiu będą coraz droższe, co nie zawsze idzie w parze z wiedzą uczniów. Wyniki kontroli przeleżały w biurkach sporo czasu, a wyciągnięte teraz wywołały spore zaskoczenie u zebranych.

Nie kosztem dzieci!

– Jest źle i trzeba szybko wypracować odciążające budżet metody zmian, by nikomu nie stała się krzywda. Sprawa jest pilna. Jeśli nie zrobimy nic, za 15 lat wszystkie dochody miasta pójdą na oświatę – mówił burmistrz Jarosławia do nauczycieli, rodziców, przedstawicieli samorządu i związkowców. Na spotkaniu był też obecny Podkarpacki Kurator Oświaty Jacek Wojtas. – Poprosiłem was po to, by pokazać, jaka jest sytuacja. Naszym zamiarem nie jest likwidacja, ale wypracowanie zmian. Budżet nie jest z gumy, a wysokie wydatki na szkoły powodują skromność inwestycji – dodał Waldemar Paluch. 
– Przed wyborami zapewniał pan, że nie będzie szkół zamykał, obiecywał za to likwidację straży miejskiej. O tym już pan zapomniał? Miasto stać na sponsorowanie wybiegu dla psów, a na dzieciach chce oszczędzać? – pytał przewodniczący Rady Rodziców w Szkole Podstawowej nr 9 w dzielnicy Łazy Kostkowskie Kazimierz Zięba. 

Reklama

– Płacimy podatki. Nie mamy metra chodnika. 400 metrów dróg przejezdnych. Gazociąg robiliśmy społecznie. Wodociąg podobnie. Mamy tylko stertę gnijących śmieci na dawnym wysypisku. Szkoła u nas była zawsze. Apeluję do burmistrza: nie niszczcie jej! – dodał poruszony. – Dlaczego do tej pory nikt o tym nie wspomniał? – krzyczeli zebrani. – Jestem drugi miesiąc na urzędzie. Nie wymagajcie ode mnie wszystkiego. Poprosiłem was, bo chcę rozmawiać. Chcę poznać wasze propozycje – uspokajał burmistrz.

– Wy chcecie pozbawić nasze dzieci dzieciństwa. Już teraz wstają o 6. Ze szkoły wracają po 16. Co będzie, gdy zostaną przeniesione do centrum miasta? – protestowała matka z przedmieść. – Miasto stać, by wspierać prywatne wspólnoty mieszkaniowe, finansować ścieżki rowerowe poza jego granicami, dokładać innym gminom, a chce na swoich dzieciach oszczędzać? – oburzał się K. Zięba. – Narzekacie na drogi, błoto, na złe gospodarowanie pieniędzmi miasta. Dlaczego mnie obwiniacie? Szukajmy wspólnie rozwiązań – apelował burmistrz. 

Reklama


fot.Roman Kijanka
Na spotkanie dotyczące przymiarki do zmian w sieci szkół przyszło niespotykanie dużo ludzi.

Propozycje ratuszowe

Przedstawione na spotkaniu wstępne propozycje magistratu zakładają połączenie szkół podstawowych nr 7, 9 i 6, czyli praktyczną likwidację dwóch pierwszych. Oprócz tego likwidację liceum ogólnokształcącego w Zespole Szkół im. Czartoryskich oraz Gimnazjum nr 4 przez połączenie go z Gimnazjum nr 2 i przeniesienie całości do Zespołu Szkół im. Czartoryskich, a w miejscu Gimnazjum nr 2 umiejscowienie Szkoły Podstawowej nr 11, ponieważ stan obecnie zajmowanego budynku jest zły. W grę wchodzi także ewentualnie połączenie gimnazjów nr 3 i 4. Sugestie dotyczące zmian w gimnazjach i liceum nie spowodowały zbytniego zamieszania. Burzę przyniosły pomysły dotyczące podstawówek. – Mało mi serce nie pękło, jak usłyszałam, że nasz budynek jest zaniedbany. To bzdura. Chcą nas przenieść do Gimnazjum numer 2, które jest kompletnie nieprzystosowane do potrzeb uczniów podstawówki – mówiła dyrektor Szkoły Podstawowej nr 11 Anna Korczewska. – Dziwi mnie pomysł likwidacji szkół numer 7 i 9. Chcecie przenieść dzieci ze szkół, które są dobrze wyposażone, do miejsca, gdzie tego nie ma – stwierdził radny Mariusz Walter.

Reklama

Szokujące wyliczenia

Wyniki audytu pokazały, że zmiany w sieci placówek oświatowych powinny nastąpić wcześniej. W ciągu ostatnich 10 lat liczba mieszkańców w wieku do lat 18 spadła w Jarosławiu o połowę. Utrzymanie jednego ucznia wynosi od około 7 tysięcy rocznie w SP 4 do ponad 14 tys. w SP 7, a subwencja, czyli pieniądze przekazywane z budżetu centralnego, to od 5,6 tys. w SP 10 do 8,8 tys. w SP 11. Za zwiększonymi dopłatami z pieniędzy miejskich nie zawsze idą w parze wyniki egzaminów sprawdzających. W jarosławskich gimnazjach sprawdziany z historii i wiedzy o społeczeństwie wypadły marnie, za wyjątkiem Gimnazjum nr 5. Z matematyki podobnie. Liceum miejskie wypada jeszcze gorzej, a liczba uczniów corocznie spada. Burmistrz zapewnia, że nie będzie stosował radykalnych rozwiązań. – Coś jednak musimy zrobić, bo około 50 procent budżetu idzie na szkoły – mówił. – Nie łożycie takich pieniędzy na oświatę, jak pokazujecie – stwierdził K. Zięba. – Jeśli od pieniędzy wydawanych na oświatę odejmiemy subwencję, wydatki na przedszkola, okaże się, że do samych szkół miasto dokłada mniej więcej 10 milionów złotych. Utrzymanie ratusza kosztuje więcej – wyliczał M. Walter.


Pierwsze pomysły

– Zastanówmy się, jak do jarosławskich szkół wprowadzić dodatkowe pieniądze, a takie możliwości są – mówiła Teresa Krasowska z SP 6, założycielka Jarosławskiego Stowarzyszenia Oświaty i Promocji Zdrowia. Jako przykład podała tworzenie małych centrów nauki „Kopernik” oraz wykorzystywanie unijnych programów. – Stoimy przed trudnym zadaniem i ciężko będzie znaleźć rozwiązanie, które zadowoli wszystkich. Myślę jednak, że je znajdziemy – podsumowywała dyrektor „jedenastki” A. Korczewska. – Jedną z szans jest posiłkowanie się rożnymi formami stowarzyszeń i poszukiwanie zewnętrznych partnerów – mówiła.

Reklama

Jarosław stanął przed jednym z najtrudniejszych do rozwiązania problemów. Do tej pory miasto dokładało do oświaty, nie martwiąc się spadkiem subwencji wynikającym z malejącej liczby uczniów i wzrostem kosztów utrzymania szkół. Przykład samorządów, które wcześniej podjęły radykalne decyzje w organizacji sieci placówek oświatowych, pokazuje, że i tu można znaleźć oszczędności. Zresztą zmiany i tak zostaną wymuszone przez ekonomię, a im prędzej zostaną wprowadzone, tym lepiej.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Titek - niezalogowany 2015-02-04 20:19:58

    Czy zacznie ktoś pisać i informować ludzi rzetelnie - kontrola która była naciągana na wszystkie śposoby zawierała jeszcze jeden zasadniczy błąd - Subwencja bo o niej tu mowa nie obejmuje kosztów przedszkoli i żłobków a w ww audycie te koszty zostały przedstawione co jest naciągnieciem o jakieś 50% prezentowanych wyników 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jjj - niezalogowany 2015-02-05 11:38:04

    kto i po co zlecił audyt   i ile zapłacił , myślę ,że to andrzej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Adam - niezalogowany 2015-02-06 13:51:10

    Skoro poprzednie władze schowały wyniki audytu do szuflady, to znaczy że nie były przekonane do końca, że te małe szkoły trzeba likwidować. Szukali pieniędzy gdzie indziej, nie chcąc krzywdzić dzieci, bi inwestycja w naukę to jedyne, co można zrobić dla przyszłych pokoleń. Paluch ten raport wykorzystuje, bo nie potrafi zanleźć kasy gdzie indziej. Zapowiadał wielkie inwestycje za pieniądze i unii i co  ?  Jedyne co potrafi to zabrać biednym dzieciakom. Oto cały rozwój i postęp jaki nas czeka przez 4 lata

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama