Reklama

Włamanie

31/07/2018 07:54

Z policyjnych statystyk wynika, że przestępczość wśród nieletnich ma tendencję wzrostową i zwykle krzywa rośnie w okresie letnim, co jest oczywiste. Młodzi już nie muszą ślęczeć nad lekturami, mają więcej wolnego czasu, a fantazji im nie brakuje. Oczywiście nie każde z wydarzeń z udziałem małolatów jest jakąś straszną zbrodnią, choć bywają takowe. Najczęściej są to wyskoki, za które jeszcze ćwierć wieku temu młody dostałby dziesięć pasów i szlaban na telewizję, a dzisiaj zajmuje się nim poważny sąd, policja i parę innych instytucji.

Jako przykład jedna z wielu takich historii. Rzecz działa się w starej kamienicy, w jednym z powiatowych miast. W ostatnią sobotę czerwca pewien emeryt zszedł po coś do piwnicy i już z daleka w półmroku zobaczył, że drzwi do jego komórki są uchylone. Nie należał do strachliwych, więc przyspieszył kroku, żeby sprawdzić, o co chodzi. Wnętrze wyglądało, jakby ktoś wrzucił do piwnicy granat. Właściciel nigdy nie był pedantem, a do tego lubił gromadzić wszystko, co się może przydać, ale takiego bałaganu nie byłby w stanie zrobić. Kiedy dostrzegł na podłodze wyrwany z drzwi skobel, już wiedział – to było włamanie. Ponieważ oglądnął parę filmów kryminalnych, wiedział też, że trzeba zawiadomić policję i nie można niczego dotykać, żeby nie zatrzeć śladów. Tak zrobił i czekał na funkcjonariuszy. Policjanci porozglądali się, wezwali przez radio technika i zaczęli przepytywać właściciela, co i jak. Przyjechał technik, porobił zdjęcia, zapakował kłódkę do foliowej torby i popsikał drzwi srebrnym proszkiem, a tymczasem policjanci rozmawiali z lokatorami kamienicy. Kiedy już wszystkie ślady były zabezpieczone, pozwolono właścicielowi wejść do piwnicy, żeby sprawdził, co mu zginęło.

W tym bałaganie nie było to łatwe, ale właściciel na sto procent stwierdził brak trzech butelek zeszłorocznego wina i imitacji starego zegara z kukułką. Kiedy po wykonaniu czynności policjanci pakowali się do radiowozu, jeden z nich zauważył chłopaka, który na jego widok schował się za komórkami. Policjant nie byłby sobą, gdyby nie sprawdził i znalazł dwóch chłopaków, którzy dziwnie się zachowywali. Mieli na oko najwyżej po piętnaście lat, bardzo blade twarze i czuć było od nich alkohol. Potem się okazało, że mają po czternaście lat, mieszkają w sąsiedniej kamienicy, obaj zarówno w szkole, jak i w swoim otoczeniu cieszą się nieskazitelną opinią, ale zupełnie nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego włamali się do piwnicy i zabrali wino oraz zegar, który znalazł się za komórką. Być może sąd rodzinny do tego dojdzie. No i tacy właśnie zawyżają policyjne statystyki. podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości