Z policyjnych statystyk wynika, że przestępczość wśród nieletnich ma tendencję wzrostową i zwykle krzywa rośnie w okresie letnim, co jest oczywiste. Młodzi już nie muszą ślęczeć nad lekturami, mają więcej wolnego czasu, a fantazji im nie brakuje. Oczywiście nie każde z wydarzeń z udziałem małolatów jest jakąś straszną zbrodnią, choć bywają takowe. Najczęściej są to wyskoki, za które jeszcze ćwierć wieku temu młody dostałby dziesięć pasów i szlaban na telewizję, a dzisiaj zajmuje się nim poważny sąd, policja i parę innych instytucji.
Jako przykład jedna z wielu takich historii. Rzecz działa się w starej kamienicy, w jednym z powiatowych miast. W ostatnią sobotę czerwca pewien emeryt zszedł po coś do piwnicy i już z daleka w półmroku zobaczył, że drzwi do jego komórki są uchylone. Nie należał do strachliwych, więc przyspieszył kroku, żeby sprawdzić, o co chodzi. Wnętrze wyglądało, jakby ktoś wrzucił do piwnicy granat. Właściciel nigdy nie był pedantem, a do tego lubił gromadzić wszystko, co się może przydać, ale takiego bałaganu nie byłby w stanie zrobić. Kiedy dostrzegł na podłodze wyrwany z drzwi skobel, już wiedział – to było włamanie. Ponieważ oglądnął parę filmów kryminalnych, wiedział też, że trzeba zawiadomić policję i nie można niczego dotykać, żeby nie zatrzeć śladów. Tak zrobił i czekał na funkcjonariuszy. Policjanci porozglądali się, wezwali przez radio technika i zaczęli przepytywać właściciela, co i jak. Przyjechał technik, porobił zdjęcia, zapakował kłódkę do foliowej torby i popsikał drzwi srebrnym proszkiem, a tymczasem policjanci rozmawiali z lokatorami kamienicy. Kiedy już wszystkie ślady były zabezpieczone, pozwolono właścicielowi wejść do piwnicy, żeby sprawdził, co mu zginęło.
W tym bałaganie nie było to łatwe, ale właściciel na sto procent stwierdził brak trzech butelek zeszłorocznego wina i imitacji starego zegara z kukułką. Kiedy po wykonaniu czynności policjanci pakowali się do radiowozu, jeden z nich zauważył chłopaka, który na jego widok schował się za komórkami. Policjant nie byłby sobą, gdyby nie sprawdził i znalazł dwóch chłopaków, którzy dziwnie się zachowywali. Mieli na oko najwyżej po piętnaście lat, bardzo blade twarze i czuć było od nich alkohol. Potem się okazało, że mają po czternaście lat, mieszkają w sąsiedniej kamienicy, obaj zarówno w szkole, jak i w swoim otoczeniu cieszą się nieskazitelną opinią, ale zupełnie nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego włamali się do piwnicy i zabrali wino oraz zegar, który znalazł się za komórką. Być może sąd rodzinny do tego dojdzie. No i tacy właśnie zawyżają policyjne statystyki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze