Po tym jak jeden z rolników zasypał rów, woda z drogi spływa wprost na prywatne posesje. Powiatowy Zarząd Dróg rozkłada ręce, twierdząc, że jedynym wyjściem jest przebudowa drogi. A do tego bardzo daleko.
– Przyjechał w 31 grudnia 2013 r. sprzętem i zasypał rów. Dzwoniliśmy do rejonu dróg, mieli interweniować i nic nie zrobili do dzisiaj – opowiadają mieszkańcy Lipia w gminie Narol.
Twierdzą, że rów istniał od dawna. Do momentu, kiedy zmienił się[paywall] właściciel pola. Nowy zrównał go z ziemią, a na miedzy ustawił słupki. – Zarząd dróg twierdzi, że nic nie może zrobić. Pisałem już do powiatu, do gminy, do wojewody, nawet do pana prezydenta – mówi sołtys Lipia Jan Lasota. W związku tą ostatnią interwencją dostał odpowiedź z Powiatowego Zarządu Dróg w Lubaczowie, że poprawa obecnego stanu rzeczy jest możliwa tylko w razie przebudowie drogi.
Przy nieistniejącym już rowie biegnie droga powiatowa, która wznosi się do góry. Jak opowiadają mieszkańcy, gdy przychodzi ulewa, woda płynie wprost na ich posesje. – Rzeka płynęła na podwórze. Patrzyliśmy w okien, a tu woda na nas szorowała. Pod dom, pod stodołę. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie chce nas wysłuchać – opisuje Helena Obirek. – My chcemy tylko, żeby było tak jak przedtem – podkreślają mieszkańcy.
Zarząd dróg: – Rów był na prywatnym polu
Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Lubaczowie Marek Małecki twierdzi, że zasypany rów leży w obrębie prywatnej działki i właściciel pola miał prawo go zasypać. – Nie możemy komuś wejść na prywatne i wykopać – mówi.
– Gdyby było miejsce w pasie drogowym, wykopalibyśmy rów i byłoby po sprawie. Problem jest w tym, że droga jest za wąska – dodaje.
Rozwiązania są dwa: albo starostwo musi się porozumieć z Lasami Państwowymi i przesunąć drogę w lewo, albo powołać się na ustawę o wywłaszczeniach, zapłacić odszkodowanie i wejść na prywatną własność. Oba warianty wchodzą w grę tylko w razie gruntownej przebudowy drogi. A na to na razie się nie szykuje. Na opisywany odcinek trudno otrzymać dofinansowanie z funduszy rządowych lub unijnych, ponieważ – wprawdzie prowadzi ona do województwa lubelskiego – ale bezpośrednio nie łączy z sobą żadnych miejscowości. – Wszystko jest bliżej niż dalej. Kończą się remonty dróg najbardziej pilnych, więc może wkrótce będą pieniądze na te o mniejszej wadze – pociesza M. Małecki.
Niedawno PZD, aby nieco poprawić sytuację, na skrzyżowaniu drogi powiatowej i gminnej wysypał frezowany asfalt, formując niewielki garb. Ma on tamować wodę, żeby nie przepływała przez skrzyżowanie, ale rozlewała się do rowów, które są w obrębie rozdroża. – Tylko to mogłem zrobić w ramach środków własnych. Może nie rozwiąże to problemu całkowicie, ale przynajmniej zminimalizuje negatywne skutki – mówi M. Małecki.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze