Reklama

Woda zalewa gospodarstwa. Starostwo rozkłada ręce

23/10/2017 17:00

Po tym jak jeden z rolników zasypał rów, woda z drogi spływa wprost na prywatne posesje. Powiatowy Zarząd Dróg rozkłada ręce, twierdząc, że jedynym wyjściem jest przebudowa drogi. A do tego bardzo daleko.

– Przyjechał w 31 grudnia 2013 r. sprzętem i zasypał rów. Dzwoniliśmy do rejonu dróg, mieli interweniować i nic nie zrobili do dzisiaj – opowiadają mieszkańcy Lipia w gminie Narol.

Twierdzą, że rów istniał od dawna. Do momentu, kiedy zmienił się[paywall] właściciel pola. Nowy zrównał go z ziemią, a na miedzy ustawił słupki. – Zarząd dróg twierdzi, że nic nie może zrobić. Pisałem już do powiatu, do gminy, do wojewody, nawet do pana prezydenta – mówi sołtys Lipia Jan Lasota. W związku tą ostatnią interwencją dostał odpowiedź z Powiatowego Zarządu Dróg w Lubaczowie, że poprawa obecnego stanu rzeczy jest możliwa tylko w razie przebudowie drogi.

Reklama

Przy nieistniejącym już rowie biegnie droga powiatowa, która wznosi się do góry. Jak opowiadają mieszkańcy, gdy przychodzi ulewa, woda płynie wprost na ich posesje. – Rzeka płynęła na podwórze. Patrzyliśmy w okien, a tu woda na nas szorowała. Pod dom, pod stodołę. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie chce nas wysłuchać – opisuje Helena Obirek. – My chcemy tylko, żeby było tak jak przedtem – podkreślają mieszkańcy.

 

Zarząd dróg: – Rów był na prywatnym polu

Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Lubaczowie Marek Małecki twierdzi, że zasypany rów leży w obrębie prywatnej działki i właściciel pola miał prawo go zasypać. – Nie możemy komuś wejść na prywatne i wykopać – mówi.

Reklama

– Gdyby było miejsce w pasie drogowym, wykopalibyśmy rów i byłoby po sprawie. Problem jest w tym, że droga jest za wąska – dodaje.

Rozwiązania są dwa: albo starostwo musi się porozumieć z Lasami Państwowymi i przesunąć drogę w lewo, albo powołać się na ustawę o wywłaszczeniach, zapłacić odszkodowanie i wejść na prywatną własność. Oba warianty wchodzą w grę tylko w razie gruntownej przebudowy drogi. A na to na razie się nie szykuje. Na opisywany odcinek trudno otrzymać dofinansowanie z funduszy rządowych lub unijnych, ponieważ – wprawdzie prowadzi ona do województwa lubelskiego – ale bezpośrednio nie łączy z sobą żadnych miejscowości. – Wszystko jest bliżej niż dalej. Kończą się remonty dróg najbardziej pilnych, więc może wkrótce będą pieniądze na te o mniejszej wadze – pociesza M. Małecki.

Niedawno PZD, aby nieco poprawić sytuację, na skrzyżowaniu drogi powiatowej i gminnej wysypał frezowany asfalt, formując niewielki garb. Ma on tamować wodę, żeby nie przepływała przez skrzyżowanie, ale rozlewała się do rowów, które są w obrębie rozdroża. – Tylko to mogłem zrobić w ramach środków własnych. Może nie rozwiąże to problemu całkowicie, ale przynajmniej zminimalizuje negatywne skutki – mówi M. Małecki.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości