Od niemal pięciu miesięcy siatkarki beniaminka I ligi Sokoła Mogilno ledwie czterokrotnie schodziły z parkietu w roli pokonanych. Ten fakt zapewnia im miejsce w ścisłej czołówce tabeli. Ani razu nie dostały takiego łomotu, jaki zafundowały im zawodniczki San-Pajdy Jarosław. To było wielki pojedynek zespołu Maciej Tietiańca.
Najbardziej zacięty seta w tym meczu był ten ostatni. Zespół z Mogilna bowiem doskonale zdawał sobie sprawę, że ucieka im cała rywalizacja, że zaraz będą pod kreską, że przegrają po raz 5. w sezonie. Dlatego od początku starały się wyrwać w rąk jarosławianek pewność siebie i znakomitą skuteczność. To one posiadały przewagę (3:4, 6:7), ale riposta przyszła dość szybko. Trzy punkty z rzędu San-Pajdy, przejęcie inicjatywy (9:7) i skrupulatne pilnowanie wyniku. Kiedy udana akcja ze środka dała prowadzenie 18:16, rywalki były już niemal na łopatkach. Ale nie poddały się. Wyrównały na 21:21, potem na 24:24, doprowadzając do gry na przewagi. Na więcej gospodynie nie pozwoliły. Zdobyły dwa kolejne punkty i wygrały cały pojedynek do zera.
Pierwsze dwa sety od pewnego momentu nie miały większej historii. Wyzute były z emocji, dzięki kapitalnej grze jarosławianek w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze