Reklama

Wspomnienia i obserwacje zamienia na rymy

20/09/2015 16:00

- Pamiętam, jak niedawno poprosili mnie na szkolnym spotkaniu, bym wyrecytowała swój wiersz. Bałam się, wstydziłam. Na widowni byli także moi dawni koledzy, których nie widziałam od ponad 50 lat. Pierwszy raz trzymałam w ręku mikrofon. Okulary, kartka... Pogubiłam się. Jednak wyrecytowałam. Podobało się - mówi z uśmiechem 82-letnia Maria Walter.

Wcześniej próbowała coś tworzyć, jednak dzieci, praca i inne obowiązki nie pozwalały na częste spotkania z poezją. Do pisania wróciła już na emeryturze. Przypadkowo. Zachęcił ją wnuk. - Potrafisz popatrzeć na świat z innej strony. Masz dystans i lata doświadczeń. Może przelejesz to na papier - powiedział. Odpowiedziała mu rymowanym tekstem. „Żeby już ciężką pracą rąk nie brudzić, to pisz babciu wiersze, nie będziesz się nudzić. Więc zamierzam posłuchać rady mego wnuka, może coś napiszę, to dobra nauka”[paywall]. Kolejny wiersz powstał przy narodzinach pierwszej prawnuczki. „Babcia Marysia chwali się wszędzie, że nowy tytuł jej przybędzie. Choć do opieki się nie nadaje, ale przymiotnik jej pozostaje” – cieszyła się z nowej roli.

Pisze wiersze dla wnuków, czasem ktoś ją do tego namówi


- Mąż mojej znajomej zapytał mnie, czy piszę jeszcze wiersze. Odpowiedziałam, że zdarza się. Z okazji tego spotkania napisałam Żywot emeryta poczciwego – opowiada pani Maria. – Wstajesz, szefa się nie boisz, do listy obecności w kolejce nie stoisz... jesteś całkiem wolny – no po prostu wolny – recytuje.

Sięga do czasów młodości


Pani Maria pisze też wspomnienia.  W książce o historii szkoły wpomina czasy swojej młodości. „Pomimo trudnych warunków bardzo miło wspominam tamte lata. Przerwę i rozpoczęcie lekcji ogłaszał woźny z dzwonkiem. W szkole było przeważnie zimno. Do ogrzewania służyły stare, kaflowe piece. Wiosną przy roztopach były powodzie, wylewał San. Woda zalewała boisko. Koledzy, ryzykując życiem, pływali na deskach oderwanych ze stodoły” – czytamy we wspomnieniach.

– Wolałam tamte czasy. Teraz młodzi siedzą wpatrzeni w monitor komputera. Dzisiejsze sposoby komunikacji nie zastąpią spotkań i zabaw z kolegami. Od rozmowy przez komórkę czy internet wolę bezpośrednie kontakty – mówi pani Maria. W swoich wierszach odnosi się do różnych problemów. – Denerwują mnie chociażby żarty na temat teściowych. Większość z nich pomaga młodym, co nie zawsze jest dobrze odbierane – komentuje. O tym też napisała, dorzucajac nutkę ironii.

– By małżeństwo trwało jak sielanka błoga, jak ognia unikać rodziców, rodziny, przyszłych niepowodzeń to główne przyczyny. A najgorszy potwór to dla nich teściowa, ona piękne plany popsuć im gotowa. Wszędzie nos swój wsadza, doradzać próbuje, lepiej niech się swymi sprawami zajmuje – cytuje. W wierszach pani Marii znajdziemy przemyślenia, sporo humoru i dużo ciekawych spostrzeżeń. Ma ich dużo. Poukładane w grubej teczce czekają na to, by ujrzeć światło dzienne, a coraz częściej pojawia się okazja, by je zaprezentować i to nie tylko w gronie rodziny czy znajomych.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości