- Pamiętam, jak niedawno poprosili mnie na szkolnym spotkaniu, bym wyrecytowała swój wiersz. Bałam się, wstydziłam. Na widowni byli także moi dawni koledzy, których nie widziałam od ponad 50 lat. Pierwszy raz trzymałam w ręku mikrofon. Okulary, kartka... Pogubiłam się. Jednak wyrecytowałam. Podobało się - mówi z uśmiechem 82-letnia Maria Walter.
Wcześniej próbowała coś tworzyć, jednak dzieci, praca i inne obowiązki nie pozwalały na częste spotkania z poezją. Do pisania wróciła już na emeryturze. Przypadkowo. Zachęcił ją wnuk. - Potrafisz popatrzeć na świat z innej strony. Masz dystans i lata doświadczeń. Może przelejesz to na papier - powiedział. Odpowiedziała mu rymowanym tekstem. „Żeby już ciężką pracą rąk nie brudzić, to pisz babciu wiersze, nie będziesz się nudzić. Więc zamierzam posłuchać rady mego wnuka, może coś napiszę, to dobra nauka”[paywall]. Kolejny wiersz powstał przy narodzinach pierwszej prawnuczki. „Babcia Marysia chwali się wszędzie, że nowy tytuł jej przybędzie. Choć do opieki się nie nadaje, ale przymiotnik jej pozostaje” – cieszyła się z nowej roli.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze