Całkiem niedawno internet obiegł filmik, na którym panienka ubrana tylko w szpilki paraduje przed szpalerem swoich kolegów z pracy. Film został nagrany na spotkaniu integracyjnym w jednej z warszawskich korporacji. Zrobił się szum, komentarzy było bez liku, a przecież pełnoletnia panienka zrzuciła szatki za kasę, czyli świadomie i dobrowolnie, a jeżeli przy tym przestrzegała przepisów BHP, to o co kruszyć kopie?
Co najwyżej można się przyczepić do tego, kto zrobił zdjęcie i wrzucił w internet. O tej historii było głośno, ale takowe zdarzają się i będą się zdarzać coraz częściej, bo ludzie uwielbiają dzielić się tym, co mają w komórkach. Problem w tym, że skutki tego bywają różne. W przypadku wyżej wymienionej korporacji stanowisko stracił szef działu, ale bywa gorzej. Ot, choćby historia dotycząca kilku znajomych, którzy teraz spotykają się już tylko w sądzie, a powodem też był film opublikowany w internecie. Filmik trwał niecałe dwie minuty i zdaje się, że ktoś, kto trzymał komórkę, miał problemy z równowagą, bo obraz falował raz w górę, raz w dół. Widać było na nim wnętrze pokoju pogrążone w mroku. Na pierwszym planie jakieś butelki, a na drugim dwie pary kołyszące się w rytm niezbyt głośnej muzyki. Na moment w kadrze pojawiła się czyjaś ręka sięgająca po flaszkę. Wtedy autor filmu przerwał nagrywanie. No kolejnym ujęciu znowu widać było tańczących. Pewnie w pomieszczeniu musiało być gorąco, bo jedna z pań tańczy w samej bieliźnie i to tej scenie autor filmu poświęcił najwięcej czasu. Obraz momentami był nieostry i w mroku szczegółów za bardzo nie było widać.
Nazajutrz po nakręceniu tej sceny autor przesłał film znajomemu, żeby pokazać, jak fajnie się bawił. Ten znajomy też miał znajomych i wieczorem filmik znało już kilkadziesiąt osób. Wśród nich był również pewien pan, który, pomimo niedoskonałości technicznych, rozpoznał swoją narzeczoną i mężczyznę, z którym tańczyła. Rozwścieczony najpierw zadzwonił do niej, żądając, żeby się wytłumaczyła, ale słysząc, że to był tylko niewinny taniec, jeszcze bardziej się wkurzył i postanowił się rozprawić z facetem, z którym narzeczona tańczyła. Dwa dni później doszło do ich spotkania, które musieli przerwać policjanci. Dzisiaj na krewkim narzeczonym ciąży zarzut pobicia i gróźb karalnych, a na autorze filmu zarzut rozpowszechniania wizerunku bez zgody osób zainteresowanych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze