Zaniepokojenie mieszkańców miejscowości położonych wzdłuż Wiaru wywołała wycinka drzew na terenach w pobliżu rzeki. – Trzeba rozróżnić, co jest drzewem, a co krzakiem – odpowiada wójt.
Wątpliwości mieszkańców i radnych: Jerzego Lichoty i Jerzego Solskiego budzi sens tych poczynań i ich zgodność z prawem. – Nie wiemy, czy gmina miała pozwolenia. Przecież, żeby wyciąć drzewko na własnej posesji, trzeba mieć zgodę, a to jest teren chroniony Natura 2000 – mówią.Według relacji mieszkańców drzewa były wycinane i od razu cięte w zrębkę. Ogółem podczas prac miało zostać wywiezionych 20 ciężarówek drewna. – Takie drewno wartuje konkretne pieniądze. My nie wiemy, ile gmina na tym zarobiła. Ponoć jeszcze dopłaciła. Jako radni o niczym nie zostaliśmy powiadomieni – mówią J. Lichota i J. Solski.
Wójt Mariusz Śnieżek dziwi się, że radni nie wiedzieli o tych działaniach. Podkreśla, że wszystko zostało wykonane zgodnie z prawem. I zaznacza, że nie była to wycinka drzew, ale odkrzaczanie. – Trzeba rozróżnić, co jest drzewem, a co jest krzakiem – mówi. – Od kilku lat składamy wnioski o dopłaty unijne do pastwisk, które są mieniem gminnym. Warunkiem ich otrzymania jest utrzymanie działki w tak zwanej dobrej kulturze rolnej. Działka musi być więc w terminach koszona i odkrzaczona. W odpowiedniej ilości muszą być też pozostawione nasadzenia. I my to właśnie robimy – wyjaśnia. Dodaje, że podczas prac zlikwidowane zostały dzikie wysypiska śmieci, a ze wspomnianych terenów wywieziono siedem kontenerów odpadów.
Pniaki, gałązki i koleiny - to pozostałości po przeprowadzonych pracach
M. Śnieżek zapowiada, że pastwiska będą w przyszłości oczyszczone z pozostawionych pni i gałązek, a teren zostanie wyrównany. – Co roku na tego typu prace ogłaszamy przetarg – mówi. – Od razu nie będzie wszystko gotowe. Nawet gdy zakłada się trawnik obok domu, trzeba czasu i pielęgnacji – dodaje.
Wójt wyjaśnia, że gmina na zrębkach nie zarobiła, ale też nic nie straciła. – Najkorzystniejsza oferta, którą wybraliśmy, zakładała, że wykonawca uprzątnie teren za darmo, a z pozyskanym drewnem zrobi, co zechce. Nie jest prawdą, że wywieziono 20 tirów. Było ich najwyżej 4 – tłumaczy. Wójt zapewnia, że na odkrzaczanie nie były potrzebne zezwolenia.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.co za buractwo... Wszyscy chcą aby ich okolica była czysta,zielona, bezpieczna takie zakrzaczenia powodowały zagrożenie dla ruchu pojazdów bo nigdy nie wiadomo co z nich wyleci a są zaraz przy drodze. Mało tego w mojej ocenie powstały piękne miejsca do wypoczynku nad rzeką które wcześniej nie były dostępne. Jak gminy czyli nas wszystkich nic to nie kosztuje to w czym problem? Tutaj ewidentnie chodzi komuś o to że ktoś inny robi biznes i to radnych boli najbardziej. Może skoro Pan radny Lichota stał się nagle taki "proeko" to może wysunie pomysł aby całkowicie ograniczyć przejazd ciężkich samochodów ze żwirem przez koryto rzeki Wiar, co w mojej ocenie jest bardziej nieekologiczne niż to że ktoś w końcu uprzątną zakrzaczenia z gminnych działek.
Jestem mieszkańcem gminy I nie mam żadnych wątpliwości co do sensu "odkrzaczania". Ci co zasugerowali taki artykuł pewnie by jeszcze chcieli na tym odkrzaczaniu sami zarobić.
Dokladnie zgadzam sie z Toba Zbyszku.Nikt niebronił nikomu startowac do przetargu. Zwykła ludza zazdrosc, ze komus biznes wypalił, nic wiecej...
Na usunięcie krzewów także jest wymagane zezwolenie, tyle że wśród usuniętych krzewów było też i dużo drzew, więc termin "odkrzaczanie" jest nieadekwatny do rzeczywistości. Mam wątpliwości, żeby pod piłę trafiały tylko egzemplarze w wieku poniżej 10 lat, na co nie potrzeba zezwolenia. Zgadzam się , że w przypadku, gdy drzewa czy krzewy stwarzają zagrożenie, to jest wymagane ich usunięcie, lecz gdy chodzi o zakres takiej wycinki należałoby to wcześniej dokładnie ustalić. Nadrzeczne "zadrzewienia", jak sugeruje artykuł mogły być chronionymi tzw. łęgami, najbardziej bogatymi siedliskami w Europie. W nich gnieździ się wyjątkowo liczna grupa ornitofauny, która także jest chroniona prawem. Ciekaw jestem, czy przed przystąpieniem do prac ktoś zasięgał opinii w tej sprawie a w trakcie prac był zapewniony odpowiedni nadzór. Po skutkach "odkrzaczania" można jednak sądzić, że ktoś tu jednak przesadził i to mocno. Ciekawi mnie także to, co stało się z tzw. urobkiem? Jest on bardzo cenny, zwłaszcza że niedaleko funkcjonuje elektrociepłownia na biomasę. Zaznaczam, że nie prowadzę działalności gospodarczej, więc przypisywanie mi rzekomej zazdrości, jest bezpodstawne.
''The nations were angry and your wrath has come...and should destroy those who destroy the earth'' REVELATION 11:18
Ci "zieloni" to niedojrzali "czerwoni" im wszystko przeszkadza.. zasrane komuchy. Tak samo bym powycinał te wszystkie drzewa przy drogach. Jedźcie sobie do Austrii, aż przyjemniej się jedzie jak nie widać jakiś starych konarów - droga przejrzysta i jak ktoś nam zetnie zakręt to możemy zjechać w razie czego w pole, a nie w drzewo.
gg, nie mów że wszystkie drzewa czy krzaki wycięte utrudniały ruch na drodze, nad Wiarem wycięto wiele takich zakrzaczeń i na pewno nie z powodu bezpieczeństwa.
jeżeli radny lichota jest taki eko to niech sie pochwali co robi z przepracowanym olejem ze swoich gratów
tych dwóch radnych wsadzić w rakiete i na księżyc
co za buractwo... Wszyscy chcą aby ich okolica była czysta,zielona, bezpieczna takie zakrzaczenia powodowały zagrożenie dla ruchu pojazdów bo nigdy nie wiadomo co z nich wyleci a są zaraz przy drodze. Mało tego w mojej ocenie powstały piękne miejsca do wypoczynku nad rzeką które wcześniej nie były dostępne. Jak gminy czyli nas wszystkich nic to nie kosztuje to w czym problem? Tutaj ewidentnie chodzi komuś o to że ktoś inny robi biznes i to radnych boli najbardziej. Może skoro Pan radny Lichota stał się nagle taki "proeko" to może wysunie pomysł aby całkowicie ograniczyć przejazd ciężkich samochodów ze żwirem przez koryto rzeki Wiar, co w mojej ocenie jest bardziej nieekologiczne niż to że ktoś w końcu uprzątną zakrzaczenia z gminnych działek.
Jestem mieszkańcem gminy I nie mam żadnych wątpliwości co do sensu "odkrzaczania". Ci co zasugerowali taki artykuł pewnie by jeszcze chcieli na tym odkrzaczaniu sami zarobić.
Dokladnie zgadzam sie z Toba Zbyszku.Nikt niebronił nikomu startowac do przetargu. Zwykła ludza zazdrosc, ze komus biznes wypalił, nic wiecej...