To, co działo się w niedzielę późnym popołudniem w zabytkowym kościele w Medyce, trudno nazwać wernisażem wystawy czy koncertem. Dlatego nazwałem to wydarzeniem. Wydarzeniem rozgrywającym się w sferze sztuki i sacrum.
We wnętrzu siedemnastowiecznego drewnianego kościoła pojawiły się ikony cienie, dzieła Małgorzaty Dawidiuk. Wędrowały od prezbiterium do nawy głównej. Były na ścianach, na filarach. Stare, sczerniałe deski, niektóre mające tyle lat co kościół, świetnie korespondowały z[paywall] drewnianą architekturą. Tylko złote aureole błyszczały w półmroku. „Światło w ciemności” – tak nazwała to artystka.
fot.Jacek Szwic
Antoni Pilch, mistrz lutni i Mateusz Pieniążek.
– Nazwa mojej wystawy zawiera głęboki sens. Światło w ciemności to odwieczne szukanie Boga. To od momentu, kiedy pojawił się Chrystus, chęć kroczenia w jego świetle i szukania tego światła na różnym etapie duchowego rozwoju. Ikony cienie, które tu pokazałam, to nasze słabości, które musimy pokonać, żeby móc kroczyć w świetle Chrystusa, co nie jest takie proste. Ikony cienie są próbą opowiedzenia historii człowieka, który powinien pracować nad sobą, nad swoimi słabościami. Na ikonach nie ma cielesnych figur, są tylko symboliczne nimby (świetliste otoki wokół głów przedstawianych na obrazie postaci boskich lub świętych – przyp. JS), ale każdy człowiek ma taki dar, żeby móc się wpisać w tę świętość. To puste miejsce na ikonach cieniach jest miejscem dla nas, bo po pokonaniu własnych cieni możemy tam się znaleźć – opowiada Małgorzata Dawidiuk.

fot.Jacek Szwic
Uczestnicy wydarzenia w starym kościele.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze