Obyśmy zdrowi byli, bo przecież strach chorować, obserwując rzeczywistość. Życzenia wydają się stosowne nie tylko ze względu na wciąż jeszcze trwający okres noworoczny, ale głównie z uwagi na zamknięte przychodnie. W grudniu ubiegłego roku lekarze zrzeszeni w Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia „Porozumienie Zielonogórskie” zapowiedzieli, że ich nie otworzą i jak obiecali, tak zrobili.
Na szczęście nie wszędzie. Wspomniani przekonywali, że warunki kontraktowania świadczeń na 2015 rok, zaproponowane przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia, są niekorzystne. Czy rzeczywiście mają rację? Potrzebującym pomocy pacjentom trudno racjonalnie oceniać, kto mówi prawdę, czyje argumenty winny wziąć górę, z kim się solidaryzować. Bez wątpienia osoby smagane różnego rodzaju dolegliwościami kolejny raz stały się zakładnikami w sporze między urzędnikami i lekarzami. Skazano je na włóczęgę po przychodniach w poszukiwaniu tych, które akurat pozostają otwarte, po drodze serwując całą masę nerwowych sytuacji, z pewnością nie polepszających stanu zdrowia. Wielu w trosce o nie zapewne musi wybrać szeroko otwarte drzwi prywatnych gabinetów lekarskich i słono zapłacić za wizytę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze