Reklama

Zbój w kalesonach

25/03/2017 07:54

Wprawdzie do wiosny jeszcze trochę, ale co bardziej niecierpliwi właściciele działek już odwiedzają swoje ogródki i altanki, żeby sprawdzić ich stan po zimie albo choćby przywieźć jedzenie dla kotów, których na działkach nie brakuje. Pewna działkowiczka, korzystając z chwilowego ocieplenia, wybrała się na swoją działkę i nieomal przepłaciła to zawałem.

Chcąc sobie skrócić drogę, szła wydeptaną ścieżką prowadzącą przez niewielki wąwóz. Kiedy była już na jego dnie i ostrożnie przechodziła przez zamarznięty potoczek, usłyszała trzask  łamanych krzaków. Popatrzyła w górę i zamarła za strachu. Na tle nieba, w odległości paru metrów zobaczyła postać brodatego mężczyzny niekompletnie ubranego. Postać szybko znikła, a kobieta, zapominając o wieku i chorych stawach, rzuciła się do ucieczki i nawet nie wiedziała, jak dotarła do domu. Kiedy trochę doszła do siebie, pobiegła do sąsiadki, żeby zdać relację z tego, co przeżyła. – Ogromny był, z brodą i w kalesonach – opowiadała tak sugestywnie, że sąsiadka na wszelki wypadek sprawdziła, czy drzwi są zamknięte. Ponarzekały, że za ich czasów można było wszędzie chodzić bezpiecznie i w końcu uradziły, że trzeba o tym zgłosić na policję, bo to pewnie był jakiś gwałciciel, bandyta albo inny zbój. Następnego dnia policjant cierpliwie wysłuchał opowieści, w której tajemnicza postać urosła do rozmiarów olbrzyma, trochę z niedowierzaniem podszedł do opisu stroju, a zwłaszcza tych niewymownych kaleson, w których ponoć miał paradować ów osobnik, ale obiecał działkowiczce, że pojedzie tam, żeby sprawdzić co i jak.Na skraju wąwozu, w miejscu, które opisała kobieta, znalazł w śniegu odciski butów oraz ślady wskazujące, że jakiś człowiek w tym miejscu urządził sobie toaletę. To nie przestępstwo, co najwyżej wykroczenie, ale policjant podszedł do tego profesjonalnie i postanowił rozglądnąć się po okolicy. Ślady butów nikły na udeptanej ścieżce. Policjant sprawdził jeszcze, czy na drzwiach okolicznych domków wiszą kłódki i czy nie ma jakichś śladów włamania. Nie było, ale zauważył dym unoszący się z komina jednego z domków. Mężczyzna, który był wewnątrz, zareagował bardzo nerwowo na widok munduru i nie bardzo chciał podać swoje dane. Wtedy policjant przez radio zawołał czekającego w radiowozie kolegę. Okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany, bo nie wrócił do zakładu karnego z przepustki. Wyjaśniła się też sprawa jego stroju – otóż owego dnia robił pranie i nie wiedząc, że spotka kobietę, wyszedł w kalesonach. jot podpis kryminałek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości