– Nie znajdujemy żadnych naukowych podstaw, by twierdzić, że w miejscu naszych prac archeologicznych na cmentarzu komunalnym w Hruszowicach były pojedyncze lub masowe groby członków UPA – powiedział na konferencji prasowej w Warszawie, prof. Krzysztof Szwagrzyk, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, pełniący obowiązki dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji.
Prace, o który mowa przeprowadzono pod koniec maja br., rok po tym jak doszło do zdemontowania nielegalnego upamiętnienia ku czci UPA. Według relacji jednego z mieszkańców Hruszowic, na które powoływała się strona ukraińska, w miejscu, gdzie stał pomnik w 1946 roku pochowano 12 osób, po 6 w dwóch rzędach.
– Nie znajdujemy w oparciu o wyniki przeprowadzonych działań[paywall] w Hruszowicach żadnych naukowych podstaw do tego, żeby twierdzić, że w miejscu gdzie przeprowadziliśmy prace, były masowe albo też pojedyncze groby członków UPA – poinformował kilka dni temu prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN, przedstawiając wyniki prac archeologicznych Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
Pod fundamentem pomnika (obszar o wielkości 3,3 x 3,2m powiększony w trakcie prac do 4m x 4,70m) ujawniono 31 jam grobowych, a oględzinom sądowo-medycznym poddano szczątki 16 osób. Szczątków zgodnie z założeniami prac nie ekshumowano. Zastępca prezesa IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk zaproponował stronie ukraińskiej pobranie materiału genetycznego, ale – jak zapewniono podczas konferencji prasowej – Ukraińcy nie byli tym zainteresowani.
– Gdyby nie działania, które podjęliśmy w Hruszowicach, przez długi jeszcze czas spieralibyśmy się, kto ma rację – podkreślił Szwagrzyk. – Tylko badania archeologiczne, naukowe mogły dać odpowiedź, jaka jest prawda z pomnikiem w Hruszowicach – dodał.
Wszystkie działania Biura Poszukiwań i Identyfikacji, w ciągu 3 dni prac, toczyły się w obecności obserwatorów strony ukraińskiej, na miejscu było 5 specjalistów ukraińskich ze Światosławem Szeremetą na czele.
– Mieli pełną swobodę obserwacji naszych działań, robienia dokumentacji, schodzenia do wykopu, oglądania szczątków – zaznaczył Szwagrzyk.
Zastępca prezesa IPN tłumaczył, że strona ukraińska interesowała się głównie szczątkami 2, 3 osób, które – ich zdaniem – mogą należeć do członków UPA. W jednym grobie, płytszym niż pozostałe, znaleziono guzik używany przez niemieckich żołnierzy z czasów II wojny światowej. Drugi przypadek, który wzbudził emocje strony ukraińskiej, to szkielet, w którym w okolicy oczodołu znaleziono otwór. Opinia sądowo-medyczna, zlecona przez IPN, wykluczyła, by był to ślad po kuli – jednoznacznie stwierdzono, że przyczyną powstania otworu była erozja. Brakuje, bowiem charakterystycznych pęknięć rozchodzących się od miejsca, gdzie rzekomo miałby nastąpić strzał. Zdaniem polskiej strony, zniszczenia czaszki wskazują na to, że osoba pochowana w mogile mogła być ofiarą wypadku komunikacyjnego.
Po pracach na cmentarzu w Hruszowicach powstały 2 sprawozdania – sądowo-lekarskie i archeologiczne. Konkluzja opinii lekarskiej nie pozostawia wątpliwości: wyniki badań nie dają podstaw do przyjęcia, by w miejscu pomnika znajdowały się szczątki żołnierzy UPA. Sprawozdanie archeologiczne jest całkowicie zbieżne z opinią lekarską.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie bedzie nielegalnych pmików bo to Polska stanowi o tym.A reszte rozebrać i usunac wszystkie nielegalne tablice.Zlikwidowac nazwe Kocyłowskiego zdrajce i kolaborant.
Nie bedzie nielegalnych pmików bo to Polska stanowi o tym.A reszte rozebrać i usunac wszystkie nielegalne tablice.Zlikwidowac nazwe Kocyłowskiego zdrajce i kolaborant.