Wyż demograficzny, przeludnienie wsi, rozwarstwienie gospodarstw, bezrobocie w miastach i głód przyczyniły się do emigracji zarobkowej tysięcy wynędzniałych Polaków, Żydów i Rusinów (tak wówczas nazywano Ukraińców), którzy emigrowali z Galicji na stałe do niektórych krajów Ameryki Północnej i Południowej, a także sezonowo do Saksonii, Prus, Czech, Francji i innych krajów Europy. Polski ruch emigracyjny, jaki rozwinął się w XIX wieku, związany początkowo z emigracją popowstaniową, a następnie z emigracją zarobkową, należał jednak do najgorzej zorganizowanych w ówczesnej Europie.
W Przemyślu i w okolicznych wsiach już w drugiej połowie XIX wieku zaczęto emigrować za chlebem. Popularne wówczas były wyjazdy zarobkowe wahadłowe: praca za granicą i regularne dowożenie pieniędzy rodzinie w kraju. Czyniono to w całej Galicji, i nie tylko.
Na saksy do Saksonii (kraj związkowy w Niemczech) wyjeżdżali młodzi parobkowie, ojcowie, rzadziej matki. Werbowali ich płatni agenci. Często pieniądze były przesyłane pocztą, by spłacić[paywall] wcześniej zaciągnięte długi u Żydów. Wraz z nimi list najczęściej zawierał taką oto treść: „Kochana żono! Przesyłam 100 złr, z tych dasz 50 złr Laufrowi za wódkę, a po 25 dasz Rauberowi i Schindlerowi za procent. Resztę schowaj dla siebie, bo wiem, że ci się przyda. Twój czuły małżonek” („Gazeta Przemyska” 1887, nr 12).
Według „Echa Przemyskiego” z 1899 roku (nr 33) w powiecie przemyskim agenci werbowali chętnych do wyjazdu do Kanady. Około 30 biednych rodzin z Medyki wybrało się do tego kraju w nadziei otrzymania tam po 200 akrów (ponad 100 ha) gruntu i zwolnienia od płacenia podatku, a także zwolnienia ze służby wojskowej. Było w tym trochę prawdy, tylko należy dodać, że ów grunt to był las dziewiczy, którego należało najpierw wykarczować, aby po kilku latach móc zbierać plony.
Redakcja „Przeglądu Przemyskiego” w 1912 roku (nr 53) otrzymała następujący list do dr. Leonarda Tarnawskiego o treści: „Szanowany Panie Doktorze, proszę mi wybaczyć, że Pana Doktora nudzę, ale od Pana mogę mieć pomoc. Nie proszę o jałmużnę, tylko by mi Pan wyrobił książeczkę robotniczą, abym mógł na podróż zarobić. Bo cała sprawa była taka: Zimą namówił mnie Schatz i Zakałużny, bym wyjechał do Prus na roboty, obiecywali złote góry, że bardzo dużo zarobię. Ja im wierzyłem i przyjechałem, ja i bardzo dużo ludu z nimi. Zwieźli mnie do Mysłowic (...)”.
„ (...) Tam w biurze trzymali nas przez trzy dni o chlebie i wodzie, a potem wywieźli nas do Westfalii bauera. (…) Praca była od 5 rano do 9 wieczór taka ciężka, że co dwa tygodnie musiałem do lekarza chodzić. Za to dostawałem bardzo zły wikt. (…) Po czterech miesiącach ciężkiej pracy uciekłem od Bauera, bom centa nie zarobił, i dostałem się do Paderborn. Tu kręcę się bez zarobku, jedzenie dostaję w Jüdisches Waisenhaus, bo udaję Żyda. 15 lipca idę do Köln nogami. Proszę, by Pan Doktor wystawił mi książeczkę i posłał mi pod adres: Wasyl Muzyka, Köln, poste restante. Upadam do nóg – Wasyl Muzyka”.
Często całe rodziny z wiosek sprzedawały swój dobytek w poszukiwaniu lepszego życia, by na stałe opuścić swój kraj. Na rejs do Ameryki zdezorientowanych chłopów dosłownie wpychano do wielkich firm przewozowych, żądając horrendalnych opłat. Szczególnie statki handlowe, przewożące surowce (w tym bawełnę) z Ameryki do Europy, robiły wielki biznes. Żeby na pusto nie wracać przez Atlantyk, lokowano tysiące biedaków na pokład, a podróż odbywała się w bydlęcych warunkach.
„Przegląd Przemyski” w listopadzie 1912 roku informował, że najwięcej emigrantów wyjechało z powiatu przemyskiego. „Agitatorzy kierowali lud przede wszystkim do Brazylii i doprowadzali do tego, że rodziny, sprzedawszy grunt, po opłaceniu ajenta, zaledwie z kwotą 30 złr wybierali się do Ameryki”. Mit Ameryki działał na wyobraźnię zabiedzonych ludzi. W Przemyślu z początkiem 1914 roku powstała Filia Polskiego Towarzystwa Emigracyjnego.
Szlak wielkiej fali emigracji zarobkowej najczęściej wiódł z Krakowa, przez graniczne Mysłowice i Oświęcim, do portów Morza Północnego: Bremy, Hamburga, Antwerpii i Rotterdamu, by na pokładach parowców odpłynąć za chlebem do USA, Kanady czy egzotycznej Brazylii. Według ówczesnych szacunków w latach 1871 – 1913 z Galicji, zamieszkiwanej wówczas przez ponad 8 milionów mieszkańców, wyemigrowało ponad milion osób.
Brak świeżego powietrza pod pokładem, elementarnej higieny, zepsuta żywność doprowadzały do wybuchu różnych chorób. Zmarłych wyrzucano do morza. Pozostali docierali do Ellis Islam – urzędu emigracyjnego pod Nowym Jorkiem. Tu ich przesłuchiwano i badano. Prawo zabraniało przyjmowania do USA osób chorych, karłowatych, zboczeńców seksualnych, bez zawodu oraz przestępców. Takich zawracano z powrotem do domu. Emigranci, nie znając języka, często padali ofiarami oszustw i grabieży. Tylko ciężka fizyczna praca i dobre zdrowie dawały później szansę na w miarę godne życie.
Naganiacze tumanili i oszukiwali ciemny lud wiejski, że w Brazylii rozdają za darmo grunta z lasem, a nawet z chałupą, stajnią i stodołą. Mówiono im, że będą gospodarzami na wielkich farmach. Tymczasem lądowali w piekle i byli traktowani gorzej niż niewolnicy. Tygodniami siedzieli w barakach i czekali, kiedy ich odwiozą na obiecaną ziemię. Potem okazywało się, że był to kawałek dziewiczego lasu brazylijskiego albo kawałek stepu w gorącym i niezdrowym klimacie.
Stłoczeni emigranci mieszkali w prymitywnych szałasach, pracowali na plantacjach kawy, karczowali dżunglę, osuszali bagna lub budowali linię kolejową. Plantatorzy nie płacili im pieniędzmi, lecz dawali kwity do swoich sklepów. Większość przybyszy na ziemi obiecanej umierała szybko – z rozpaczy, tęsknoty i chorób. Na ich miejsce olbrzymie parowce przywoziły następnych marzycieli do ziemi obiecanej.

Przeciętne gospodarstwo galicyjskie.
„Przegląd Przemyski” w listopadzie 1912 roku informował, że najwięcej emigrantów wyjechało z powiatu przemyskiego. „Agitatorzy kierowali lud przede wszystkim do Brazylii i doprowadzali do tego, że rodziny, sprzedawszy grunt, po opłaceniu ajenta, zaledwie z kwotą 30 złr wybierali się do Ameryki”. Mit Ameryki działał na wyobraźnię zabiedzonych ludzi. W Przemyślu z początkiem 1914 roku powstała Filia Polskiego Towarzystwa Emigracyjnego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze