Park Lubomirskich na przemyskich Bakończycach wygląda pięknie. Zwłaszcza teraz, kiedy świeci słońce i jest bujna zieleń. Z jednym wyjątkiem, który notabene owa zieleń tuszuje. To kilka zdewastowanych, w większości opuszczonych budynków, które kiedyś były szlacheckimi oficynami, a obecnie należą do miasta.
Był 1885 r., kiedy krakowski architekt Maksymilina Nitsch – na zlecenie Hieronima Lubomirskiego – rozpoczął budowę pałacu na Bakończycach. Prace budowlane trwały do 1887 r., lecz z powodu braku dostatecznych środków rezydencja nie została wewnątrz wykończona. Pałac został zaprojektowany na planie prostokąta z przylegającymi do niego ryzalitami i basztami, tarasem oraz wieżą z glorietą widokową. Miał dwie kondygnacje i około 30 pomieszczeń[paywall]. Całość wykonana została w stylu eklektycznym, łącząc elementy neobarokowe, neogotyckie i neoromańskie. Pałac i pobliskie oficyny otaczał siedmiohektarowy park z prostokątnym stawem z okrągłą wyspą. Nieopodal funkcjonował folwark nastawiony na hodowlę koni oraz browar. Na mocy testamentu H. Lubomirskiego po jego śmierci właścicielką Bakończyc wraz z gruntami o powierzchni ponad 4 tys. hektarów stała się jego córka Karolina. W okresie I wojny światowej Bakończyce znalazły się w obrębie Twierdzy Przemyśl. Działania wojenne spowodowały pożar pałacu. W jego wyniku zniszczeniu uległ dach. Rodzina Lubomirskich okres wojny spędziła w Wiedniu. Z powodu braku środków finansowych pałac nigdy nie został doprowadzony do stanu zgodnego z zamierzeniami właścicieli. Po wybuchu II wojny światowej Bakończyce wraz z pałacem zajęły wojska radzieckie, a następnie wojska niemieckie. K. Lubomirska zmarła bezpotomnie w 1940 r. Ostatnim nominalnym właścicielem dóbr stał się Jerzy Ignacy Lubomirski, lecz nigdy nie objął ich w faktyczne posiadanie. Po wojnie pałac stanowił siedzibę technikum rolniczego.
Od 1 czerwca 2001 r. część pomieszczeń zajmowała Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa. Od 13 czerwca 2006 r. teren pałacu stanowi siedzibę Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu. Od 10 marca 2011 r. do 30 czerwca 2013 r. – dzięki prawie 2-milionowej dotacji z Unii Europejskiej – trwała „Rewitalizacja zabytkowego Zespołu Pałacowo-Parkowego Lubomirskich w Przemyślu” (tak brzmiała nazwa projektu). Łączny koszt to 2 mln 348 tys. 57 zł. Całość odbyła się oczywiście pod nadzorem Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu, bo teren wpisany jest do rejestru zabytków już od 28 stycznia 1968 r.
Odrestaurowany został pałac, stary spichlerz zaadoptowano na nowoczesną bibliotekę, większość budynków w parku stała się siedzibami wydziałów uczelni. Odnowiona została neogotycka brama wjazdowa na teren parku. Doszło do „regulacji” szaty roślinnej zabytkowego parku oraz nasadzenia nowych drzew, wyczyszczone i odbudowane zostały dwa stawy.
W projekcie rewitalizacyjnym zabrakło jednak jakichkolwiek planów odnośnie budynków będących przed laty dworskimi oficynami. Dlaczego tak się stało, trudno orzec. Jedną z przyczyn był pewnie fakt zajmowania pomieszczeń przez lokatorów. Co prawda uczelnia, którą dowodzi obecnie rektor dr Paweł Trefler, miała jakieś pomysły, aby włączyć je w swoje struktury, ale nigdy nie weszły w fazę realizacji. Przez lata mieszkali tam ludzie. Tyle że nieremontowane budynki z roku na rok niszczały. Większość nie nadawała się do użytku. Mając to na względzie, władze miasta rozpoczęły proces wykwaterowywania mieszkańców. Wciąż jednak w jednym z walących się budynków mieszka trzyosobowa rodzina. W przemyskim magistracie usłyszeliśmy, że zupełne wykwaterowanie z obiektu jest kwestią czasu.
Według miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego można w tych budynkach prowadzić działalność usługową. Czy ktoś skusi się na ich wyremontowanie?
– Bardzo nam zależy, aby jak najszybciej móc je zagospodarować w taki sposób, by – po pierwsze – zatrzymać ich degradację, po drugie – aby znowu mogły służyć lokalnej społeczności. Obecnie rozważamy różne koncepcje wykorzystania tych budynków. Jesteśmy otwarci na wszelkie pomysły i propozycje ich zagospodarowania – zapewnił zastępca prezydenta miasta Przemyśla Bogusław Świeży.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Żadna nowośc, bez sensacji, takie widoki to przemyska norma nawet w centrum. Wystarczy jedynie chcieć zobaczyć i ocenić. Ja widzę więc ceniam kiedy mogę.
A po co miasto miałoby finansować te rudery, skoro uczelni niepotrzebne to puścić spychacz i wywieźć gruz i po sprawie.Mieszkali tam ludzie to trzeba było ich na siłę wysiedlić a teraz problem. Bezmózgowie.
Wulgarne słowo na murze jakoś nie razi dziennikarzy, a i data prac budowlanych pałacu, które trwają jeszcze .... do 18987 roku też nie.
Żadna nowośc, bez sensacji, takie widoki to przemyska norma nawet w centrum. Wystarczy jedynie chcieć zobaczyć i ocenić. Ja widzę więc ceniam kiedy mogę.
A po co miasto miałoby finansować te rudery, skoro uczelni niepotrzebne to puścić spychacz i wywieźć gruz i po sprawie.Mieszkali tam ludzie to trzeba było ich na siłę wysiedlić a teraz problem. Bezmózgowie.
Wulgarne słowo na murze jakoś nie razi dziennikarzy, a i data prac budowlanych pałacu, które trwają jeszcze .... do 18987 roku też nie.