Reklama

Związkowcy ZNP oburzeni po słowach posła Matusiewicza

22/03/2017 16:21

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o wypowiedzi posła PiS Andrzeja Matusiewicza na temat przypadków wymuszania na nauczycielach przez działaczy ZNP podpisów pod wnioskiem o ogólnopolskie referendum w sprawie reformy oświaty. Słowa te wywołały oburzenie wśród związkowców. Sprawa obiła się o wojewódzkie struktury związku. Czy faktycznie miały miejsce próby wymuszania podpisów, czy też – jak twierdzą związkowcy – mamy do czynienia z oszczerstwem?

Podczas śniadania prasowego w siedzibie przemyskich struktur PiS poseł Andrzej Matusiewicz poinformował media o sygnałach, które miał otrzymywać od nauczycieli, w sprawie wywierania na nich presji przez związkowców ZNP, celem skłonienia do złożenia podpisu pod wnioskiem o ogólnopolskie referendum w sprawie zmian w szkolnictwie.

Poseł A. Matusiewicz odmówił podania szczegółów dotyczących wspominanych sygnałów.

– Sprawa dotyczy gminy Dubiecko,[paywall] nie mogę zdradzić więcej. Tak sobie zastrzegły panie, które do mnie dzwoniły. Mówiły, że aktywistki z ZNP wymuszały podpisy pod wnioskiem pod groźbą utraty pracy. Nic więcej nie mogę powiedzieć – powiedział nam w rozmowie telefonicznej.

Reklama

Zarzutom posła stanowczo sprzeciwiają się władze ZNP. – 15 marca odbyło się prezydium związku, gdzie rozmawialiśmy między innymi na ten temat. Kontaktowaliśmy się z lokalnymi władzami i działaczami z Dubiecka i absolutnie nie znaleźliśmy żadnych nieprawidłowości – powiedział Stanisław Kłak, prezes podkarpackiego ZNP.–  Podpisy były zbierane dobrowolnie. Natomiast dziwię się słowom i zachowaniu pana Matusiewicza, pan poseł tak jak i ja jest z wykształcenia prawnikiem i powinien świetnie sobie zdawać sprawę z wagi takich oskarżeń. Rzuca oskarżenia, a jednocześnie nie podaje żadnych szczegółów ani dowodów, które umożliwiałyby ich weryfikację. Oczekujemy od posła Matusiewicza sprecyzowania informacji i podania dowodów na taki proceder. Bez tego jego słowa to zwyczajne pomówienia i szkalowanie dobrej opinii związku –  mówił prezes podkarpackiego ZNP.

 Na miejscu

Postanowiliśmy zasięgnąć wiedzy u źródła.

Reklama

– Podpisy były zbierane dobrowolnie przez wyznaczonych działaczy – mówi Joanna Pyra, prezes związku ZNP odział w Dubiecku. – Absolutnie nie dotarły do mnie jakiekolwiek sygnały o przymuszaniu kogokolwiek do czegokolwiek na terenie naszej gminy. Zresztą z wielu szkół listy wróciły do nas puste, podpisów było niewiele. Żadna szkoła nie wyraziła też woli wzięcia udziału w strajku. Sądzę, że niestety cała ta sytuacja jest wynikiem utarczek zarówno politycznych, jak i personalnych poszczególnych pracowników oświaty. Ktoś próbował poprzez donosy coś dla siebie ugrać... Niestety sytuacja nauczycieli w gminie jest trudna, prawdopodobnie około 30 osób może stracić pracę, w związku z tym chyba zaczynają się wewnętrzne rozgrywki o etaty – informuje J. Pyra.

 Domysły

Bez wątpienia atmosfera wśród dubieckich nauczycieli nie jest dobra. Obawiają się opowiedzieć po którejkolwiek ze stron konfliktu, a jeśli już zabierają głos, to anonimowo.

Reklama

– To jest totalna bzdura – mówi jedna z nauczycielek z terenu gminy. – Kto wymyślił taki „sygnał”. Wiem jedno, że ten ktoś robi bardzo złą robotę w środowisku nauczycielskim. To są po prostu polityczne rozgrywki... – usłyszeliśmy.

Swoje przypuszczenia mają także władze związku na szczeblu wojewódzkim. – W dwóch szkołach z tej gminy byli dyrektorzy, którzy nie chcieli wejść w spór zbiorowy, a to jest utrudnianie pracy związkowi zawodowemu. Wysłałem do nich pisma i wycofali się ze swoich stanowisk. Być może takie „sygnały” są reperkusją tych zdarzeń. Takich sytuacji z dyrektorami, którzy utrudniali, było wiele na Podkarpaciu, osobiście wysłałem 18 czy 20 pism w tej sprawie. Zresztą były przypadki, gdy było wręcz odwrotnie, dyrektorzy i inne osoby wywierały presję na tych nauczycielach, którzy podpisali się pod wnioskiem. Taka sytuacja miała miejsce na przykład w Lubaczowie. Ktoś się podpisał, a następnie został nastraszony i chciał wycofać podpis. Natomiast ja absolutnie nie wierzę, że ktoś z naszych działaczy przymuszał kogokolwiek do podpisu – mówi Stanisław Kłak, prezes Podkarpackiego oddziału ZNP.

Po czyjej stronie leży prawda, trudno na razie stwierdzić, niemniej jednak sprawa z pewnością będzie miała dalszy bieg.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    pissonpis - niezalogowany 2017-03-22 19:31:20

    Robi mi się niedobrze kiedy słyszę tę brudną propagandę pisowskich nieudaczników. Współczuję tym, którzy wierzą w te wszystkie oszczerstwa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ? - niezalogowany 2017-03-22 20:53:16

    Sekta?czy coś?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kingkong - niezalogowany 2017-03-22 21:14:24

    Szanowny „mk”.  Tobie chyba pomyliły się proporcje. Głupim i olewającym wszystko ludem manipulują od samego początku obecnie rządzący. Jeśli ty tego nie dostrzegasz i pieprzysz coś o jakiejś niepodległości, której nikt Polsce nie zabiera i zabierać nie ma zamiaru (chyba, że sami sobie zabierzemy tym co się w tej chwili dzieje), to może wizyta u psychiatry dałaby jakieś rezultaty. Chłopie o jakim skłócaniu ty mówisz? Jeszcze jest demokracja i każdy może mieć swoje poglądy. Jeśli jednak w dalszym ciągu będzie się brnąć w to bagno, to nastanie dyktatura i terror. A wówczas gów... po twojej niepodległości. Wierz mi, gościu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości