Reklama

– Jak się żyje? Jak na końcu świata – skarżą się mieszkańcy ulicy Wołodyjowskiego

Cierpliwość mieszkańców ulicy Wołodyjowskiego w Przemyślu powoli się kończy. Przestali już wierzyć w to, że będąca w katastrofalnym stanie nawierzchnia tej drogi, zostanie wreszcie ujęta w planie remontów. Zwarli szyki i zapowiadają podjęcie bardziej zdecydowanych działań.

Gdyby zapytać przypadkowo spotkanego na ulicy mieszkańca Przemyśla, gdzie dokładnie znajduje się ulica Wołodyjowskiego, zapewne odpowiedź brzmiałaby „nie mam pojęcia”. A to jedna z najdłuższych i najdziwniejszych ulic w mieście. Leży na obrzeżach Przemyśla, na granicy z Ostrowem[paywall]. Patrząc na plan miasta, można powiedzieć, że łączy ulicę Węgierską z ulicą Wysockiego na Lipowicy, ale w rzeczywistości łączy je tylko umownie, bo przejechać nią od początku do końca praktycznie się nie da. Po ulicy Lwowskiej (4258 m) i Grochowskiej (3854 m) jest trzecią najdłuższą ulicą w nadsańskim grodzie. Według danych z Zarządu Dróg Miejskich liczy dokładnie 3660 m. Jest bardzo wąska, dwa samochody nie mają szans się minąć. Mieszkający po prawej stronie ludzie są mieszkańcami Przemyśla, ci po lewej mieszkają już w Ostrowie. Wszyscy są zgodni co do jednego: tak dalej być nie może! Pomstują na władze miasta, że te mają ich gdzieś, obiecując od wielu lat remont tej ulicy.

– Jak się żyje? Jak na końcu świata. Nie ma kanalizacji, nie ma oświetlenia, dom mam w Ostrowie, szambo w Przemyślu. Przecież to kompletny absurd. A czy to, na czym stoimy, można nazwać ulicą? Pan chyba żartuje. Wąska, dziurawa, nawet przejechać się nie da. To znaczy można, ale ostrożnie rowerem – narzekają.

Reklama

Podejmą bardziej radykalne kroki?

Postanowili zewrzeć szyki. Osobą odpowiedzialną za zbieranie podpisów pod specjalną petycją do władz miasta i Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu jest Krzysztof Robotycki. – Sprawa toczy się od 2003 roku. Do tej pory nikt nie był w stanie nam pomóc. Ba, nawet nikt nie zechciał poważnie tej sprawy potraktować. Dysponujemy szeregiem pism, w których zapewniono nas, że remont tej ulicy zostanie ujęty w planie remontów dróg na terenie miasta. Lata mijały, a efektu jak nie było, tak nie ma. Prosimy w naszej petycji o pilne rozwiązanie naszego problemu. Cała ta ulica jest w fatalnym stanie. Liczne ubytki w nawierzchni, potężne koleiny, a po opadach deszczu ogromne błoto uniemożliwiają normalne korzystanie z niej. Obecny stan ulicy naraża nas nie tylko na kosztowne naprawy samochodów, ale również stanowi realne zagrożenie dla kierowców i pieszych. Taki stan nawierzchni utrudnia dojazd karetki pogotowia czy straży pożarnej. Do tej pory odpowiedzialne służby kilkakrotnie „naprawiły” tę drogę z mizernym skutkiem. Nawiozą trochę kruszywa, przejadą walcem i już. Zaledwie miesiąc po naprawie znowu nie można normalnie przejechać. Nie wykluczamy podjęcia bardziej radykalnych kroków – tłumaczy pan Krzysztof.

Pod petycją widnieje kilkadziesiąt podpisów. Dołączyli także przewodniczący zarządów osiedli nr 4 „Lipowica” i nr 3 „Warneńczyka”. Na tej ulicy obecnie jest ok. 100 posesji. Mieszka więc kilkaset osób. Kolejne domy są budowane, bo okolica jest naprawdę ładna.


fot.Mariusz Godos
Ulica Wołodyjowskiego jest bardzo wąska, dwa samochody nie mają szans się minąć. Do tego dochodzą: potworne błoto, dziury i koleiny.

Reklama

Co zrobił prezydent Ferenc?

Na spotkanie przyszło wielu mieszkańców. Są źli, poirytowani na bezczynność władz miasta. – Urodziłem się przy tej ulicy. Chodzę tą drogą od małego. Najpierw do szkoły, potem do pracy, teraz na spacery, choć chodzenie po tych dziurach do przyjemności nie należy. Czasami przyjeżdża do mnie rodzina i jest przerażona tym, co widzi. Przecież my także płacimy podatki, a nikt się nami nie interesuje. W urzędzie mają na wszystko. Remonty gimnazjów do własnych celów, premie dla pracowników – mówi jeden z najstarszych mieszkańców tej ulicy.

– Zapraszamy tutaj naszego pana prezydenta Chomę. Najlepiej niech przyjedzie tuż po deszczu. Niech przyjedzie do ludzi, swoich potencjalnych wyborców. Niech przespaceruje się tą ulicą w reprezentacyjnych butach i odpowie nam na pytanie, czy tak ma to wszystko wyglądać – podsumował.

Reklama

Tylko na bieżące naprawy

Rzecznik prasowy UM w Przemyślu Witold Wołczyk: – Chciałbym mieć lepsze wiadomości dla mieszkańców ulicy Wołodyjowskiego, ale niestety budżet przeznaczony na remonty i modernizacje dróg w naszym mieście jest na tyle ograniczony, że pozwoli jedynie na bieżące naprawy na tej drodze, czyli – jak dotychczas – uzupełnianie ubytków. To jedna z najdłuższych ulic w Przemyślu i poważniejsza inwestycja wiąże się z bardzo dużymi kosztami. Zdajemy sobie sprawę, że uzupełnianie ubytków jest rozwiązaniem czasowym. Problemem tam jest przede wszystkim brak odwodnienia drogi i dopóki  nie powstanie, opady będą niszczyć każdą nawierzchnię. Ważne jest również to, że w tej dzielnicy priorytetową inwestycją drogową jest modernizacja ul. Wysockiego. Dopiero kiedy ona się zakończy, możemy myśleć o przebudowie dróg dochodzących do niej.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2018-01-16 21:23:30

    No, kochani jak wybudowałem się na Saharze w Afryce to nie robię lamentu do ONZ, że nie ma drogi - żeby mi wybudowali.Budując się prywatnie na peryferiach miasta przy polnej i leśnej drodze po której przedtem w zasadzie nikt nie jeździł - czego żeście się spodziewali?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-01-16 23:19:10

    Trochę racji masz, ale czemu podatki m.in. od nieruchomości oraz pozostałe daniny dla gminy są takie same jakby ci ludzie mieszkali w Rynku?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2018-01-16 23:59:59

    >>ale czemu...<<To pytanie dla włodarzy (radnych) ustalających daniny wszelkie.Z drugiej strony nie wiem czy mieszkanie w rynku to takie kokosy. Ja osobiście wolałbym właśnie takie odludzie, cisza, spokój - chociaż teraz to już chyba i tego nie ma. Fakt jest faktem, że należałoby rozważyć czy opłaty powinny być jednakowe czy zróżnicowane chociaż każdy mieszkaniec Przemyśla wie i widzi ile jest do zrobienia na ulicach w centrum o drogach na peryferiach już nie mówiąc.Tego typy "lamenty" o naprawę drogi pojawiają się chyba w każdym numerze "ŻP" - to studnia bez dna wymagająca przyjęcia przynajmniej jakiegoś kryterium i harmonogramu aby wyjść z tego zaklętego kręgu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama