Rozmowa z akordeonistą Marcinem Wyrostkiem, zwycięzcą polskiej, drugiej edycji programu „Mam Talent”.
Rozmawia Artur Krasicki.
Pamiętasz swoją pierwszą wizytę w Przemyślu?
– Doskonale! To było dwadzieścia siedem lat temu, dokładnie w 1997 roku, a ja nie zapomnę niezwykle długiej podróży pociągiem z Jeleniej Góry przez całą południową Polskę. Miałem wówczas szesnaście lat i byłem ogromnie podekscytowany!
Co Cię sprowadziło do miasta nad Sanem?
– Harmonia! Ona zawsze była i jest czynnikiem przyciągającym mnie do Przemyśla. W tym pięknym i urokliwym mieście odbywa się jeden z najważniejszych Międzynarodowych Festiwali Akordeonowych w naszym kraju, jak i w Europie. To kultowe wydarzenie w akordeonowym świecie i nie mówię tego, aby przypodobać się czytelnikom „Życia Podkarpackiego” (śmiech). To bardzo prestiżowe wydarzenie i nagroda zdobyta na tym festiwalu jest jedną z najważniejszych na drodze młodego muzyka. Dlatego udział w konkursie to niesamowity stres, ale też niesamowite, niepowtarzalne emocje. Takich odczuć nie da się kupić w żadnym hipermarkecie, ani sklepie internetowym.
Wyjaśnisz to dokładniej?
– Przygotowujesz się przez kilka miesięcy, ćwicząc po kilka godzin dziennie, dajesz z siebie wszystko. Zaczynają się wakacje, twoi koledzy grają beztrosko w piłkę, kuzyni radośnie jadą na wakacje, a ty ćwiczysz na akordeonie w pocie czoła. Mija lato, przychodzi jesień, a ty dalej trenujesz w tygodniu, wracając pospiesznie ze szkoły, natomiast w weekendy gimnastykujesz się całymi dniami. Nadchodzi nareszcie wielka i długo wyczekiwana chwila, początek grudnia, siedzisz obok sceny sali lustrzanej w ZPSM w Przemyślu, słyszysz zapowiedź twojego występu, wychodzisz na scenę. Hormony szaleją, tętno szaleje, wyostrzone są wszystkie zmysły i... zaczynasz grać…
Fakt, że w 2002 roku zdobyłeś główną nagrodę był przełomem w Twojej karierze?
– Oczywiście, to była niezapomniana chwila w moim życiu – pamiętam gromkie brawa od braci akordeonowej, kiedy zostałem odczytany jako zwycięzca. W mojej pamięci najbardziej utkwił aplauz i okrzyki publiczności, co było dla mnie największą nagrodą, ważniejszą od samego dyplomu...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 68% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze