Jej rodzina została w Sławucie – niewielkim miasteczku niemal 300 km na zachód od Kijowa. Gdy tylko słyszą alarmy o zagrożeniu z powietrza, chowają się do piwnic lub schronów i modlą, by przetrwać. Jeszcze ten raz, jeszcze jeden raz.
– Nie mogą się ewakuować. Nie ma gdzie jechać. Ich ucieczka do Polski nie jest możliwa, teraz w drodze jest jeszcze bardziej niebezpiecznie niż na miejscu. Czy to się szybko skończy? Nie wiem. To trwa już zbyt długo. Już za dużo osób zginęło. Ta wojna jest niepotrzebna. Jestem dumna z Ukraińców, że tak dobrze się bronią. Mężczyźni dobrowolnie zgłaszają się do walki o naszą Ojczyznę. Wracają tam z Polski, idą wręcz w paszczę lwa, by móc spojrzeć sobie w oczy bez wyrzutów sumienia. Bez tego wstydu, że nie zrobili nic, by bronić swoich ziem, swoich rodzin, swoich braci. Żołnierze rosyjscy nie wiedzą, o co walczą, ale ukraińscy chłopcy wiedzą, czego bronią – mówi Ludmiła.
To właśnie te słowa w rozmowie z nią wybrzmiewają najmocniej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze