Nieszczególnie odpowiedzialnym zachowaniem ojca i sytuacją dziewczynki zajmie się sąd rodzinny.
25 lipca przewodnik schodzący z grupą harcerzy szlakiem z Połoniny Wetlińskiej na Przełęcz Wyżną natknął się na wędrującą nim samotną, małą dziewczynkę.
Nie chciała wyjaśnić, kim jest ani gdzie mieszka i gdzie są rodzice. Przewodnik ustalił jedynie, że są na szlaku, więc o pomoc poprosił policję.
Policjanci spotkali się z grupą na przełęczy. Udało im się rozmówić z dziewczynką, która przyznała, że przyjechała z Warszawy z ojcem i młodszymi braćmi poprzedniego dnia.
25 lipca wybrali się na Połoninę Wetlińską, ale 10-latka na szczycie poczuła się zbyt zmęczona, by iść dalej zaplanowanym przez ojca szlakiem czerwonym. Prosiła o powrót do schroniska w Wetlinie.
Ojciec jednak polecił jej, by sama zeszła ze szczytu, a potem znalazła sobie jakiś transport do Wetliny. I poszedł dalej z młodszymi dziećmi.
Dziewczynkę całą i zdrową przewieziono do Wetliny. Nieodpowiedzialnego ojca ściągnięto z gór i skontaktowano się z matką. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze