Reklama

1000 Mikołajów

05/12/2016 21:08

Mniej więcej trzy tygodnie temu zobaczyłem pierwszą czerwoną czapkę Mikołaja. Ubrana w nią była sympatyczna ekspedientka w sklepie z zabawkami. Potem, im bliżej szóstego grudnia, czerwonych czapek przybywało. Te bardziej bajeranckie miały nawet obszycie z białego futerka. Mikołajowe czapki ubierali handlarze na bazarach, sprzedawcy w sklepach, przed marketem paradował parkingowy w czerwonej czapce, nawet pewna fryzjerka strzygła klientów w mikołajowym przebraniu.

Wtedy przypomniały mi się wspomnienia śp. Jana Kosidowskiego, nestora polskich fotoreporterów, który opowiadał, jak to wykończyli go Mikołaje. Na początku lat sześćdziesiątych Kosidowski pracował w zakładzie fotograficznym w Stanach Zjednoczonych i im bliżej było grudnia. z automatów wywołujących odbitki zaczęły wypadać zdjęcia z Mikołajami. Dzień w dzień setki, tysiące Mikołajów i tego ambitny artysta już nie wytrzymał. Porzucił pracę, tłumacząc, że Mikołaje go wykończyły. Działo się to w czasach, kiedy u nas Mikołaja próbowano zastąpić Dziadkiem Mrozem, co – jak wiemy – się nie udało. Wtedy dzieci czekały na ten jeden, jedyny dzień w roku, żeby z nosami przylepionymi do okna wypatrywać brodatej postaci w czerwonym stroju. Dzisiaj Mikołaj jednego dnia przychodzi do nich w przedszkolu, drugiego pojawia się  na Rynku, trzeciego w galerii, później w domu i mikołajowe szaleństwo trwa przez tydzień. Stało się to, co kiedyś w Stanach. Mikołaj został zawłaszczony przez wszechobecny marketing i dopiero przed świętami znika zastąpiony choinką.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości