Zima i wiążące się z nią mrozy to dla podopiecznych Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach najtrudniejszy okres w roku. Co roku w takich miejscach jak to zbiera ona swoje żniwo. – Liczba adopcji w ostatnim czasie bardzo spadła. A teraz potrzeba jej szczególnie – apeluje kierownik placówki Joanna Puchalska.
„Idą duże mrozy. Nie każdy pies da radę przetrwać tę zimę, dla niektórych to będzie ich ostatnia”
– tej treści wpis, zamieszczony został kilka dni temu na profilu schroniska w Orzechowcach. Posypały się komentarze i udostępnienia, rozgorzała dyskusja na temat tego, czy warto pójść w ślady akcji zainicjowanej przez schronisko w Krakowie, które poprosiło mieszkańców o zapewnienie czworonożnym podopiecznym domów tymczasowych na czas najniższych temperatur.
O aktualną sytuację w schronisku w Orzechowcach zapytaliśmy jej kierownik Joannę Puchalską.
– Robimy wszystko, co jesteśmy w stanie, by w miarę posiadanych możliwości zapewnić zwierzakom najlepsze warunki, jednak wciąż są to warunki zewnętrzne. Nie mamy pawilonu, psy przebywają w boksach zewnętrznych, jak zresztą w większości schronisk. Możemy zabrać do pomieszczeń kilkanaście zwierzaków, dlatego w tej chwili z każdego kąta wygląda jakiś pies. Te słabsze, już leciwe, umieściliśmy pod dachem: w biurze, a nawet w kotłowni czy piwnicy. Niestety nie mamy do dyspozycji zbyt wiele miejsca. Pozostałe mieszkają w budach, które są ocieplane słomą. Psy są regularnie karmione, dostają ciepłą wodę. Wszystko, co możemy zrobić, robimy, ale w każdym schronisku zima zawsze zbiera swoje najgorsze żniwo. Najwięcej psów odchodzi właśnie wtedy. Te słabsze mogą tej zimy po prostu nie przetrwać. Mamy pod opieką około 130 psów, a jedynie 15 – 20 z nich jesteśmy w stanie przechować w dostępnych pomieszczeniach. Niektóre z psów spędzają u nas już 10. zimę. Tyle lat życia na zewnątrz odbija się na kondycji zwierzaków. Swoim apelem chciałam trafić do serc ludzi, ich wrażliwości. Tym bardziej, że liczba adopcji w ostatnim czasie bardzo spadła. Utrzymanie psa, opieka weterynaryjna jednak kosztują. Ludzie odchodzą od adopcji starszych psów, na których nam najbardziej zależy, bojąc się kosztów
– zauważa.
Czy rozwiązaniem na czas mrozów może być adopcja tymczasowa? Z taką propozycją wyszło do mieszkańców kilka dni temu Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie. Odzew przerósł najśmielsze oczekiwania.
– Jest to sprawa dyskusyjna, tego typu akcja ma swoje dobre i złe strony. Idea domu tymczasowego jest bowiem taka, że pies mieszka w nim do momentu znalezienia mu domu stałego, do schroniska już więc nie wraca. Natomiast tu mieliśmy nieco inną sytuację, zakładającą powrót. Górę wzięło dobro psa, chęć uchronienia go przed najgorszymi konsekwencjami mrozów. Idea jest słuszna, ale musimy mieć na względzie także psychikę zwierzęcia. Niektóre psy mają psychikę dziecka i nie rozumieją tego, że w czyimś domu będą tylko na chwilę. Jeśli czeka je powrót do schroniska, na pewno nie jest to dla nich dobre. Nie odrzucam jednak takiej opcji, choć nie jestem zwolenniczką tego typu rozwiązań. Jeżeli jednak byłyby osoby chętne, które zaoferowałyby swój dom chociaż na trochę, wydałabym psa. Ale, jak już mówiłam, szczególnie zależy nam na zapewnieniu go psom starszym, słabszym, najbardziej zagrożonym mrozami, a dosłownie chwilę temu miałam sytuację, że ktoś zaoferował taki tymczasowy dom, jednak po obejrzeniu około 15 pokazanych starszych psów, na żadnego się nie zdecydował. Wydając psy w ramach adopcji tymczasowej, musimy w pierwszej kolejności brać pod uwagę te najbardziej zagrożone, a nie młode, silne psiaki
Reklama
– mówi J. Puchalska.
Jak słyszymy, apel schroniska w mediach społecznościowych spotkał się z odzewem. Jednak na pewno nie tak dużym, jakby tego oczekiwano. Wiele propozycji pochodzi z Warszawy czy innych większych miast, jednak ze strony oferującego tymczasowe schronienie jest też oczekiwanie związane z transportem, co wymaga nakładów finansowych i osobowych.
Dodatkowym problemem schroniska jest położenie. Zimą wiele kłopotów sprawia wiatr. Jego podmuchy po kilku godzinach od odśnieżania z powrotem nawiewają biały puch na wiodącą pod górę trasę dojazdu do schroniska. We wtorek, 9 bm. i czwartek (11 bm.) oraz najbliższy weekend zaplanowało ono wydłużone dyżury – do g. 18. Jeśli tylko są osoby zainteresowane adopcją zwierząt, taki gest jest bardzo mile widziany.
– Jeśli ktoś ma miejsce w domu i w sercu, zapraszamy
– podsumowuje J. Puchalska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze