O Szymku i jego chorobie pisaliśmy kilkukrotnie. Tym razem mamy do przekazania wspaniałe wieści. Chłopiec po raz drugi wygrał z nowotworem!
Po raz pierwszy Szymek Zamorski przekroczył próg oddziału onkologicznego w czerwcu 2017 roku. Diagnoza, która padła, spowodowała, że pod jego bliskimi ugięły się kolana. Guz lewego nadnercza: neuroblastoma 4. stopnia, nowotwór złośliwy układu nerwowego. Długie leczenie i bardzo kosztowna immunoterapia pozwoliły jednak go zwalczyć. Niestety, po 3,5 roku neuroblastoma znowu dała o sobie znać. Nie dziwiły pytania Szymona: „dlaczego ja?”, „dlaczego nie mogę, jak inne dzieci, iść do szkoły, wyjść na podwórko?”. Młody fan futbolu, zamiast toczyć pojedynki na gole, na boisku musiał walczyć z o wiele trudniejszym przeciwnikiem. Spieszymy z informacją, że Szymek po raz kolejny ten mecz wygrał!
– 1,5 roku temu nasze życie po raz kolejny wywróciło się do góry nogami, gdy usłyszeliśmy diagnozę – wznowaReklama
– mówi mama Szymka, pani Magda.
– Znowu tygodniami przyszło nam siedzieć na oddziale onkohematologii dziecięcej w Krakowie Prokocimiu. Z daleka od domu, rodziny, znajomych. Często zamknięci w izolatce z powodu niskich wartości po kolejnych wlewach chemii. Dwukrotne wypadanie włosków nie wpływało też pozytywnie na psychikę dorastającego nastolatka
– kontynuuje mama Szymona.
– Mogłam tylko ze ściśniętym gardłem pocieszyć i trzymając za rękę. Obiecać, że zawsze będziemy razem i razem przez to przejdziemy
Reklama
– wspomina.
Szymon przyjął ponownie 9 cykli chemioimmunoterapii, przeszedł dwukrotne próby separacji komórek macierzystych, autoprzeszczep tychże komórek poprzedzony megachemioterapią, której skutkiem były np. popalone śluzówki i przełyk czy wyniszczenie starego szpiku. Kolejnym etapem była radioterapia i immunoterapia, czyli podanie przeciwciał mających zapobiec kolejnej wznowie. W międzyczasie kilka biopsji szpiku kostnego, trepanobiopsje, kilkanaście przetoczeń jednostek krwi lub jej płytek albo osocza, tomografie, rezonans, usg, scyntygrafie z podaniem znacznika radioizotopowego. Te wszystkie badania niezwykle obciążały i osłabiały organizm Szymona. Ten jednak nie poddał się i nie tracił nadziei, że i tym razem wygra mecz o zdrowe życie.
– Szymon ma w sobie wielką wolę walki. Jak Feniks z popiołu, po każdym spadku wstawał silniejszy. Mówiliśmy sobie, że to taki nasz mecz: życie kontra rak. I że na pewno go wygramy. Możemy ogłosić wynik. 2:0 dla Szymka!
– przekazuje z radością jego mama.
Szymek Zamorski, z mamą i bliskimi chcą serdecznie podziękować rodzinie i przyjaciołom, którzy trwali przy nich każdego dnia i dalej ich wspierają, całej kadrze Szkoły Podstawowej nr 14 w Przemyślu z dyrektor Małgorzatą Kozaczenko na czele oraz wychowawczyni kl. V a, do której należy Szymon, uczniom i rodzicom za wsparcie, pomoc, wyrozumiałość i pamięć.
Podziękowania ślą też ku wolontariuszom i darczyńcom projektu „Szlachetna Paczka” za możliwość uczestnictwa w tym przedsięwzięciu, za mnóstwo prezentów, które wywołały uśmiechy na ich twarzach w tym szczególnym czasie Bożego Narodzenia, kiedy to choć na chwilę mogli zapomnieć o troskach i szpitalach.
Rodzina dziękuje również kibicom KS Czuwaj za coroczne prezenty od świętego Mikołaja.
– Dziękujemy także Maćkowi – wujkowi Szymka za to, że woził nas zawsze do szpitala niezależnie od pory dnia czy nocy, poświęcał swój czas i opiekował się naszym pieskiem Łatkiem
Reklama
– przekazuje mama Szymka.
– A najbardziej dziękuję mojemu starszemu synowi Hubertowi – cudownemu starszemu bratu Szymka, który mimo tego, że już jest dorosły i wiele miesięcy musiał być sam, bez nas – trwających przy nim w ważnych momentach jego życia – zawsze czekał
– podkreśla pani Magda.
– Dziękujemy wszystkim, którzy trzymali kciuki i modlili się o zdrowie dla Szymka, a jeśli kogoś pominęliśmy, to przepraszamy
– kończy wzruszona mama.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze