Już jutro, w niedzielę, 31 stycznia Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra 29. raz! Finał odbędzie się także w Przemyślu.
Na ulicach Przemyśla w godzinach od 9.30 do 18 spotkacie 35 wolontariuszy – młodzież z I Liceum Ogólnokształcącego, Zespołu Szkół Elektronicznych i Ogólnokształcących, Zespołu Szkół Hotelarsko-Usługowych i Gastronomicznych, Zespołu Szkół w Nehrybce oraz Przemyskie Morsy.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.https://www.kontrowersje.net/8_wyrok_w_potwierdzaj_cych_e_owsiak_i_wo_p_ami_prawo_i_ukrywaj_faktury
https://www.kontrowersje.net/prawomocny_wyrok_owsiak_doi_kas_z_wo_p_ale_nie_wolno_o_nim_m_wi_hiena_bo_to_kosztuje_5_tys
Z pamiętnika młodej przemyskiej lekarki:Bezsilna medycyna Będąc młodą lekarką, aczkolwiek mającą już bagaż zdarzeń medycznych na plecach, połączył się raz ze mną na zum-medzie pewien pacjent w jaskrawych okularach. I nieco mnie wystraszył, bo jak na starszego człowieka, wyglądał komicznie i kiczowato, więc mój zmysł medyczny kazał mi zachować ostrożność ludzką. Zapytałam „A czemu to pacjent tak się skamufłował, żebym go nie poznała, wszak widzę że jest celebrowaną osobą, która skarciła pewnego prezydenta na wizji i nakrzyczała na niego jak moja nauczycielka z polskiego za brak przecinka w zdaniu, przy okazji bijąc ucznia linijką po łapach?”. Pacjent długo nie mógł się otrząsnąć po moim dogłębnym pytaniu i zaczął się jąkać jak śledź przyparty do muru, ale jak mu przypomniałam o tym, że moje porady są płatne i podałam numer konta, od razu się wyprostował i powiedział „Pani doktór, niech mnie pani zrozumie, muszę się kamuflować, bo jakaś matka wodna stale mnie atakuje i chce mi zamknąć kurek z kasą.”. Nie mogłam pozostać bezduszna, więc pytałam dalej „Czemuż to pacjent tak się obawia o swoje zasoby finansowe?”. „Pani doktór, wszak jest pandemia, a jak potrwa do stycznia to moje balony i sprawy nic nie zarobią na puszkowanym interesie.”, wyartykułował swój problem z przerażeniem w oczach. Czemu pacjent zwrócił się akurat do mnie? Wszak jako młoda lekarka na dorobku, mogłam mu jedynie poradzić, by kupował w Biedronce, żeby zaoszczędzić. Podejrzewałam jakiś mocno ukryty problem, ale jak wyciągnąć od pacjenta informacje, by wykorzystawszy swoje niezawodne zasoby medyczne wyleczyć pacjenta? Nie mogąc od razu udzielić porady medycznej, poinformowałam pacjenta że muszę skalibrować termometr, bo mi przeszedł na skalę Fahrenheida. O tym, że kilku moich pacjentów przez niewłaściwy odczyt temperatury skierowałam na oddział zakaźny nie mówiłam, by go nie stracić. Pacjent przez cały czas siedział w prostokątnej elektronicznej skrzynce i cierpliwie czekał na poradę. Kiedy już przejrzałam wszelkie nowe artykuły medyczne, mogłam udzielić porady medycznej, lecz nie byłam pewna czy pacjent zechce je zastosować. Stanowczym głosem medycznego autorytetu zwróciłam się do pacjenta, który niecierpliwiąc się szukał już kontaktu z Kaszpirowskim „Czy pacjent nie mógłby już przejść na emeryturę? Skończyłyby się pacjenta problemy z matką wodną, zamknąłby pan swój celebrowany świat i zwyczajnie zajął się wnukami, jeżeli je pan ma.” I tu zakończę moją relację medyczną, bo pacjent bardzo się oburzył, wykrzykiwał, że ma w planie tarzać się w błocie, że chce iść na jakiś patrol i rapować na bańce przed tłumem i stale mówił o jakimś tajemniczym dniu dłużej. W takiej sytuacji medycyna jest bezsilna, dopóki pacjent nie zauważy i nie uwierzy, że mu coś dolega. Ale czy zauważy? Przecież pacjent ten zerkając codziennie w lustro nie widzi, że stale używa okularów, w których chodził pewnie jeszcze w przedszkolu? Może medycyna w tym pandemicznym przyśpieszeniu znajdzie jakieś rozwiązanie, bo ja, młoda lekarka muszę się nagle zająć tymi, którzy nacierają na mnie bez zaplecza finansowego.
https://www.kontrowersje.net/8_wyrok_w_potwierdzaj_cych_e_owsiak_i_wo_p_ami_prawo_i_ukrywaj_faktury
https://www.kontrowersje.net/prawomocny_wyrok_owsiak_doi_kas_z_wo_p_ale_nie_wolno_o_nim_m_wi_hiena_bo_to_kosztuje_5_tys
Z pamiętnika młodej przemyskiej lekarki:Bezsilna medycyna Będąc młodą lekarką, aczkolwiek mającą już bagaż zdarzeń medycznych na plecach, połączył się raz ze mną na zum-medzie pewien pacjent w jaskrawych okularach. I nieco mnie wystraszył, bo jak na starszego człowieka, wyglądał komicznie i kiczowato, więc mój zmysł medyczny kazał mi zachować ostrożność ludzką. Zapytałam „A czemu to pacjent tak się skamufłował, żebym go nie poznała, wszak widzę że jest celebrowaną osobą, która skarciła pewnego prezydenta na wizji i nakrzyczała na niego jak moja nauczycielka z polskiego za brak przecinka w zdaniu, przy okazji bijąc ucznia linijką po łapach?”. Pacjent długo nie mógł się otrząsnąć po moim dogłębnym pytaniu i zaczął się jąkać jak śledź przyparty do muru, ale jak mu przypomniałam o tym, że moje porady są płatne i podałam numer konta, od razu się wyprostował i powiedział „Pani doktór, niech mnie pani zrozumie, muszę się kamuflować, bo jakaś matka wodna stale mnie atakuje i chce mi zamknąć kurek z kasą.”. Nie mogłam pozostać bezduszna, więc pytałam dalej „Czemuż to pacjent tak się obawia o swoje zasoby finansowe?”. „Pani doktór, wszak jest pandemia, a jak potrwa do stycznia to moje balony i sprawy nic nie zarobią na puszkowanym interesie.”, wyartykułował swój problem z przerażeniem w oczach. Czemu pacjent zwrócił się akurat do mnie? Wszak jako młoda lekarka na dorobku, mogłam mu jedynie poradzić, by kupował w Biedronce, żeby zaoszczędzić. Podejrzewałam jakiś mocno ukryty problem, ale jak wyciągnąć od pacjenta informacje, by wykorzystawszy swoje niezawodne zasoby medyczne wyleczyć pacjenta? Nie mogąc od razu udzielić porady medycznej, poinformowałam pacjenta że muszę skalibrować termometr, bo mi przeszedł na skalę Fahrenheida. O tym, że kilku moich pacjentów przez niewłaściwy odczyt temperatury skierowałam na oddział zakaźny nie mówiłam, by go nie stracić. Pacjent przez cały czas siedział w prostokątnej elektronicznej skrzynce i cierpliwie czekał na poradę. Kiedy już przejrzałam wszelkie nowe artykuły medyczne, mogłam udzielić porady medycznej, lecz nie byłam pewna czy pacjent zechce je zastosować. Stanowczym głosem medycznego autorytetu zwróciłam się do pacjenta, który niecierpliwiąc się szukał już kontaktu z Kaszpirowskim „Czy pacjent nie mógłby już przejść na emeryturę? Skończyłyby się pacjenta problemy z matką wodną, zamknąłby pan swój celebrowany świat i zwyczajnie zajął się wnukami, jeżeli je pan ma.” I tu zakończę moją relację medyczną, bo pacjent bardzo się oburzył, wykrzykiwał, że ma w planie tarzać się w błocie, że chce iść na jakiś patrol i rapować na bańce przed tłumem i stale mówił o jakimś tajemniczym dniu dłużej. W takiej sytuacji medycyna jest bezsilna, dopóki pacjent nie zauważy i nie uwierzy, że mu coś dolega. Ale czy zauważy? Przecież pacjent ten zerkając codziennie w lustro nie widzi, że stale używa okularów, w których chodził pewnie jeszcze w przedszkolu? Może medycyna w tym pandemicznym przyśpieszeniu znajdzie jakieś rozwiązanie, bo ja, młoda lekarka muszę się nagle zająć tymi, którzy nacierają na mnie bez zaplecza finansowego.