Reklama

47 Jacków z regionu na wspólnych imieninach

21/08/2016 19:46

Wiele jest rozmaitych imprez, szczególnie w okresie wakacyjnym, ale tylko jedna tylko jest taka, na której wszyscy mówią do siebie po nazwisku... Bynajmniej nie z grubiaństwa, lecz ze względów praktycznych, bowiem skoro 47 Jacków zdecydowało się razem spędzić popołudnie, o pomyłki i zabawne sytuacje nie było trudno...

17 sierpnia w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Jarosławiu po raz pierwszy odbył się regionalny, imieninowy zjazd Jacków. Czas ani miejsce oczywiście nie były przypadkowe. 17 sierpnia to bowiem Dzień św. Jacka Odrowąża, założyciela zakonu dominikanów w Polsce. Sanktuarium zaś jest prowadzone przez oo. dominikanów i wiele w nim elementów nawiązujących do żywota św. Jacka. Pomysłodawcą imprezy był Jacek Marian Hołub, jarosławski radny,  z zamiłowania przewodnik. –Pomyślałem, że skoro Krystyny mogą mieć takie spotkania, to dlaczego nie „Jacki”. W organizację ochoczo włączył się przeor klasztoru Józef  Zborzil oraz Jacek Kmiecik.

 Organizatorzy rozesłali niemal 150 zaproszeń, Jacków zjawiło się 47. To i tak niezły wynik jak na pierwszą tego typu imprezę. Jackowie przyjechali z całego regionu: Przemyśla, Ustrzyk Dolnych, Rzeszowa i oczywiście Jarosławia. Humory dopisywały, bo jakże by miało być inaczej w tak wyjątkowe imieniny[paywall]. 

Reklama


fot.Kamil Jacek Zarański

Msza i spotkanie w ogrodzie

Na początku zebrani wpisali się na listę i otrzymali pamiątkowe przypinki, później radny Hołub oprowadził ich po bazylice i zespole klasztornym, przytaczając wiele interesujących anegdot z bogatej historii tego miejsca. Następnie odprawiono mszę świętą, której część odbywała się pod ołtarzem św. Jacka.  Tam też wiernym rozdawano kłosy zboża w nawiązaniu do cudu, którego to miał dokonać św. Jacek we wsi Kościelec. Sprawił, że położone gradem zboże wstało na powrót, ratując tym samym lokalną ludność przed głodem.

Jackowe pierogi

Po części naukowej przyszedł czas na jackowe pierogi (ruskie). Stara legenda przypisuje właśnie św. Jackowi przywiezienie z Rusi Kijowskiej przepisu na ten specjał, którym następnie miał karmić ubogich w Krakowie i nie tylko. W legendzie tej jednak jest pewna nieścisłość, na którą zwrócił uwagę Jacek Hołub. Za życia św. Jacka nie było jeszcze w europie ziemniaków (przywiózł je ze sobą dopiero Krzysztof  Kolumb), więc pierogi ruskie musiały być w tamtym czasie inne, aniżeli te, które dzisiaj jemy.


fot.Kamil Jacek Zarański
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości