10 lipca na Starym Cmentarzu w Jarosławiu uczczono Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa. Grupa samorządowców, delegacje wojskowych i służb mundurowych oraz mieszkańcy w 77. rocznicę zdarzeń zwanych krwawą niedzielą uczcili pamięć ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP.
– Dziś wiemy, że była to jedna z najtragiczniejszych i najbardziej bolesnych kart polskiej historii w czasie II wojny światowej. Takie właśnie straszliwe owoce wydają ideologie i systemy oparte na nacjonalizmie, dzieleniu ludzi na lepszych i gorszych, na odmawianiu innym godności. Jeśli nie są dławione w zarodku, prowadzą do zbrodni na wielką skalę – mówił pod monumentem usytuowanym na cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej reprezentujący na uroczystościach urząd miasta zastępca burmistrza Jarosławia Dariusz Tracz. – Wspólnie musimy[paywall] leczyć rany pamięci i rany niepamięci. Ale, co równie ważne, obowiązkiem naszego pokolenia jest też budowanie przyszłości i dobrego sąsiedztwa bez balastu nienawiści. A można to zrobić tylko na fundamencie prawdy – dodał. W związku z epidemią COVID-19 słuchało go mniej liczne niż zwykle przy takich okazjach audytorium. Zresztą ze względu na zagrożenie epidemiczne program uroczystości był mocno okrojony. Oprócz wiceburmistrza przemawiał jeszcze Artur Dobrucki, wiceprezes Towarzystwa Miłośników Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Jarosławiu, a po ich wystąpieniach głos zabrał o. Marek Grzelczak z parafii Matki Bożej Bolesnej, zaś po nim o. Krzysztof z parafii pw. Trójcy Przenajświętszej poprowadził modlitwę w intencji pomordowanych. Wydarzenie zwieńczyło złożenie kwiatów pod monumentem przez delegacje zgromadzone na placyku u wejścia na tzw. stary cmentarz.
Wśród obecnych na tym wyjątkowo skromnym upamiętnieniu ofiar ukraińskich zbrodni znaleźli się: poseł Tadeusz Chrzan, starosta jarosławski Stanisław Kłopot, dyrektor generalny Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie Marcin Zaborniak, radni Jarosławia, na czele z przewodniczącym Szczepanem Łąką oraz przedstawiciele służb mundurowych, placówek oświatowych, miejskich jednostek organizacyjnych, organizacji i stowarzyszeń. List do uczestników uroczystości wysłał zaś starosta przeworski Bogusław Urban. Organizatorem wydarzenia byli: burmistrz Jarosławia, Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Jarosławiu oraz Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Uczestnikom polecam bardzo dobre opracowanie "Wołyń zdradzony"Aż dziw bierze,ze nie tutaj naszych lokalnych"prawdziwych patriotów . Ale to zbytnio nie dziwi jak sie spojrzy na te bolesne wydzrzenia w tamtejszej rzeczywistosci.Dla naszych elit rzadzących doskonale zaklimatyzowanych w Londynie i powoli zapominanych przez "sojuszników" potrzeba było krwi,męczeńskiej krwi i oczywiście polskiej krwi w dużej ilości.Wybrano Wołyń gdzie tamtejsze AK mogło w pył roznieść tamtejsze UPA. I nie zrobiło tego a tylko się przyglądało.Ale dla naszych elit polskiej krwi na Wołyniu było mało.Mamy więc dodatkowo Powstanie Warszawskie a tam krew się już lała strumieniami.Polska krew.Może krwi tak na Wołyniu jak też w Warszawie nic nie zmieniło w położeniu naszego rządu na emigracji jedynie dodatkowo ubito nam Sikorskiego,który koniecznie chciał namieszać w sojuszach II WŚ.Zastanawiające jest także że przy biernym lub czynnym udziałe AK poniosło smierć około 320 000 Polaków.Ciekawostka jest też ,ze w czasie II WŚ na wszystkich frontach jakich walczyli Polacy czyli w Europie,Afryce,na morzach i oceanach zgineło dwa razy mniej Polaków.Dziwne i zastanawiające?
Uczestnikom polecam bardzo dobre opracowanie "Wołyń zdradzony"Aż dziw bierze,ze nie tutaj naszych lokalnych"prawdziwych patriotów . Ale to zbytnio nie dziwi jak sie spojrzy na te bolesne wydzrzenia w tamtejszej rzeczywistosci.Dla naszych elit rzadzących doskonale zaklimatyzowanych w Londynie i powoli zapominanych przez "sojuszników" potrzeba było krwi,męczeńskiej krwi i oczywiście polskiej krwi w dużej ilości.Wybrano Wołyń gdzie tamtejsze AK mogło w pył roznieść tamtejsze UPA. I nie zrobiło tego a tylko się przyglądało.Ale dla naszych elit polskiej krwi na Wołyniu było mało.Mamy więc dodatkowo Powstanie Warszawskie a tam krew się już lała strumieniami.Polska krew.Może krwi tak na Wołyniu jak też w Warszawie nic nie zmieniło w położeniu naszego rządu na emigracji jedynie dodatkowo ubito nam Sikorskiego,który koniecznie chciał namieszać w sojuszach II WŚ.Zastanawiające jest także że przy biernym lub czynnym udziałe AK poniosło smierć około 320 000 Polaków.Ciekawostka jest też ,ze w czasie II WŚ na wszystkich frontach jakich walczyli Polacy czyli w Europie,Afryce,na morzach i oceanach zgineło dwa razy mniej Polaków.Dziwne i zastanawiające?