Z pewnym niedowierzaniem i zaniepokojeniem parafianie parafii pw. Świętego Brata Alberta w Przemyślu przyjęli informację, że bracia albertyni opuszczają nadsańskie miasto. – To prawda. Po latach posługi przenosimy się, a w zasadzie wracamy, do Lwowa – usłyszeliśmy od jednego z braci z Domu Generalnego w Krakowie. Pytanie: co się stanie z podopiecznymi Domu Pomocy Społecznej dla Niepełnosprawnych, którymi opiekowali się albertyni?
Historia obecności braci albertynów w Przemyślu jest bardzo ciekawa. Zainicjował ją sam założyciel Zgromadzenia Braci Albertynów Trzeciego Zakonu Regularnego Świętego Franciszka Serafickiego Posługujących Ubogim św. Albert Chmielowski. Powstaniec, artysta, malarz, twórca przytulisk m.in. w: Krakowie, Lwowie, Tarnowie, Stanisławowie, Kielcach czy Jarosławiu. Zmarł w opinii świętości 25 grudnia 1916 r. Papież Jan Paweł II dokonał w 1983 r. jego beatyfikacji, a w 1989 r. kanonizacji[paywall].
Brat Albert sporą cząstkę swojego wielkiego dzieła pozostawił w Przemyślu. Jest nim Dom Pomocy Społecznej Zgromadzenia Braci Albertynów, zwany początkowo przytuliskiem i schroniskiem brata Alberta. Ze źródeł historycznych wynika, że inicjatywa budowy pochodzi od błogosławionego Józefa Sebastiana Pelczara i ówczesnego burmistrza Przemyśla. W 1905 r. miasto wybudowało dom dla biednych i bezdomnych i przekazało bratu Albertowi. Ten zdecydował o podziale budynku na dwie części: wschodnią dla sióstr i podopiecznych kobiet i zachodnią dla braci i podopiecznych mężczyzn. Przebudowę domu ukończono w 1907 r. 11 grudnia 1907 r. biskup Józef Sebastian Pelczar dokonał uroczystego poświęcenia przytuliska w obecności wybitnych gości, m.in.: samego brata Alberta, biskupa Konstantyna Czechowicza, ordynariusza diecezji greckokatolickiej, biskupa Karola Fischera, sufragana diecezji rzymskokatolickiej, burmistrza dra Franciszka Solińskiego oraz Elżbiety z Potulickich Sapieżyny.
W przytulisku pomoc otrzymywali nie tylko bezdomni i biedni, ale także jeńcy wojenni, repatrianci, ludność z państw sąsiednich. W okresie międzywojennym bracia prowadzili wszechstronną działalność, zbudowali pracownię stolarsko-tapicerską, gdzie przygotowywali podopiecznych do zawodu. Prowadzili także w Medyce, a później w Przemyślu dom dla opuszczonych chłopców. Po II wojnie światowej władze państwowe przekształciły profil domu i nakazały braciom opiekę nad osobami chorymi psychicznie. Od tamtej pory bracia Albertyni opiekowali się osobami chorymi psychicznie i niepełnosprawnymi intelektualnie.

fot.Mariusz Godos
Parafia działa samoistnie i odpowiedzialność za nią sprawuje diecezja. Więc parafia będzie oczywiście istnieć, być może pod innym wezwaniem.
„(...) Być dobrym jak chleb – to motto, którym kierują się bracia albertyni. Ponad 100 lat temu święty Albert Chmielowski założył dom i zgromadzenie i od tylu lat bracia prowadzili i opiekowali się swoimi podopiecznymi. To ciężka posługa, wymagająca zrozumienia i cierpliwości. Rok 2017 ogłoszony został w Kościele katolickim rokiem świętego Brata Alberta i kuriozalnie w tym roku bracia albertyni odchodzą z Przemyśla. Zadajemy sobie pytanie: czy tak duża diecezja przemyska nie jest w stanie zatrzymać braci nad Sanem? To już kolejny zakon, który opuszcza Przemyśl (...)” – napisali zaniepokojeni parafianie.
– To prawda, że opuszczamy Przemyśl. Przenosimy się, a w zasadzie wracamy, do Lwowa. To od zawsze był drugi, po Krakowie, nasz ośrodek, gdzie posługiwaliśmy. Nasi bracia nie pracują już z podopiecznymi Domu Pomocy Społecznej dla Niepełnosprawnych w Przemyślu. Zajmowali tylko miejsce. Placówkę od roku prowadzi osoba świecka. To nie dzieło, które my w stu procentach prowadziliśmy i które finansowaliśmy. Wykonywaliśmy tylko zadanie własne gminy Przemyśl. Dom będzie w dalszym ciągu funkcjonować. Jeśli chodzi o parafię, także nic się nie zmieni. Jeśli parafianie chcieliby się dowiedzieć o tej sprawie więcej, zapraszamy do Krakowa, do naszego Domu Generalnego – usłyszeliśmy od jednego z braci właśnie z Domu Generalnego Braci Albertynów w Krakowie.
Zgromadzenie czy zakon i dana diecezja to dwa różne światy. Parafia funkcjonuje w ramach diecezji, a zgromadzenie czy zakon to odrębny byt, mający swoje władze i regulaminy. Bracia albertyni podjęli autonomiczną decyzję, że zamykają placówkę w Przemyślu i mają do tego prawo. Tłumaczy to kanclerz Kurii Metropolitalnej w Przemyślu ks. Bartosz Rajnowski. – Zgromadzenia działają obok diecezji. Tak było od zawsze. Parafia działa samoistnie i odpowiedzialność za nią sprawuje diecezja. Więc parafia będzie oczywiście istnieć, być może pod innym wezwaniem. Wszelkie pytania, dlaczego bracia opuszczają Przemyśl, należy więc kierować do ich przełożonych. Poinformowali nas o tym fakcie i przyjęliśmy to do wiadomości. Oczywiście szkoda, że tak się dzieje, bo bracia albertyni wpisali się w duchowy czy kulturowy krajobraz Przemyśla – wyjaśnił ks. Rajnowski.
– Nie mamy żadnej oficjalnej informacji o zaprzestaniu działalności braci albertynów w naszym mieście. Jeśli jednak ta informacja się potwierdzi, chcę uspokoić rodziny osób przebywających w placówce, że dom pomocy społecznej nadal będzie prowadzony. Potwierdzeniem niech będzie fakt, że dyrekcja stale i na bieżąco inwestuje w rozwój placówki, a obecnie są prowadzone starania o pozyskanie pieniędzy z PFRON-u – zapewnił rzecznik prasowy przemyskiego magistratu Witold Wołczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Adam
Stąd nawet swięci spieprzają hahaha
Pare głosów mniej w wyborach