Reklama

Ale jaja! JKS Jarosław raz w piekle, raz w niebie. Kompromitacja Podkarpackiego ZPN


To, co wydarzyło się w ciągu kilku ostatnich dni w IV lidze podkarpackiej, przejdzie do niechlubnej historii tak tych rozgrywek, jak i je prowadzącego Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Absurdalne „szastanie” punktami, przyznawanie i potem zawieszanie walkowerów, po których diametralnie zmieniała się sytuacja na samym szczycie tabeli, jest kompromitacją tego związku. Więcej o tym w komentarzu poniżej.


Koniec końców JKS Jarosław, wygrywając z Cosmosem Nowotaniec, utrzymał (na razie) fotel lidera tabeli. To był bardzo trudny mecz dla ekipy Bogdana Zająca z kilku powodów. Przede wszystkim wspomnianych zawirowań, ale także choćby dlatego, że nie mógł wystąpić lider, mózg drużyny, kontuzjowany Wojciech Reiman. Znakomity mecz rozegrał Rafał Dusiło, który dał arcyważny komplet punktów. JKS-owi, ale przede wszystkim sobie, mógł „pomóc” Orzeł Przeworsk, który gościł najpierw lidera, potem wicelidera tabeli – Sokół Kolbuszowa Dolna. Ekipa Łukasza Cabaj na wiosnę w domu jeszcze nie przegrała. Niestety, każda passa kiedyś się kończy. Skończyła się z Sokołem, który jednak zainkasował komplet punktów w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Ekipa Marcina Wołowca zwycięską bramkę zdobyła na „oko”. Na oko sędziego bocznego, który z całą pewnością nie widział na pewno, że piłka po strzale Kacpra Drelicha przekroczyła całym obwodem linię bramkową, ale wolał zasugerować głównemu, że tak się właśnie stało. Cóż, mocniejszy może więcej… Orzeł wciąż znajduje się na miejscu, które nie gwarantuje pozostanie w IV lidze. Kolejny triumf, i to w imponujących rozmiarach, odniósł Sokół Sieniawa. Tym razem rozbił innego Sokoła, tego z Niska, i to w Nisku. Problem w tym, że ten zryw sieniawian rozpoczął się za późno. Zespół Mariusza Surmiaka ma tylko matematyczne szanse na prześcignięcie… Orła Przeworsk i wówczas, ewentualnie, mógłby myśleć – przy sprzyjających wiatrach – o uratowaniu IV-ligowego bytu.

 

Reklama

JKS Jarosław – Cosmos Nowotaniec 3:2 (2:1)

  • Bramki: Dusiło 2, Mykycej.

Orzeł Przeworsk – Sokół Kolbuszowa Dolna 1:2 (1:1)

  • Bramka: Pikuła. 

Sokół Nisko – Sokół Sieniawa 1:4 (0:3)

  • Bramki: Socha 2, Stankiewicz, Krystian Halejcio.

 

Podły rollercoaster

Na początek kilka faktów. W środę, 7 maja br., w Krośnie rozegrany został finał Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Krosno Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Spotkanie było niezwykle emocjonujące i elektryczne. Zawodnicy obu zespołów nie odstawiali nóg ani nie szczędzili sobie werbalnych prowokacji. Krośnieński sędzia Albin Kijowski rozdał aż 8 żółtych kartek. Ostatecznie mecz po serii rzutów karnych wygrał Cosmos, prowadzony przez byłego piłkarza m.in. Stali Sanok czy Polonii Przemyśl Grzegorza Pastuszaka. Ale to nie było koniec emocji. Tych niezdrowych. Po meczu Michał Stasz z Karpat i Belg w barwach Cosmosu Hossame Lacine C. Diomande zaczęli prowokacje. Obaj ujrzeli czerwone kartki za niesportowe zachowanie.

Reklama

10 i 11 maja br. w IV lidze podkarpackiej rozegrana została 28. kolejka mistrzowskich spotkań. W niej Cosmos Nowotaniec rywalizował w Mielcu z rezerwami Stali, a Karpaty Krosno stoczyły bój w Przeworsku w Orłem. Cosmos wygrał 3:1, Karpaty zremisowały 2:2. W środę, 14 maja br., odbył się zaległy mecz 25. kolejki (z 23 kwietnia), w którym Karpaty gościły na własnym stadionie Sokół Kolbuszowa Dolna. Padł remis 1:1. W tych spotkaniach w barwach Cosmosu wystąpił L. Diomade, zaś w Karpatach – M. Stasz. Dzień po meczu zebrała się Komisja Dyscypliny Podokręgu Piłki Nożnej Krosno w składzie: Grzegorz Michalski (przewodniczący), Albin Wierdak (sekretarz) i Mariusz Zając (członek) i uznała, że zachowanie tak jednego zawodnika, jak i drugiego nie ma znamion wybitnie niesportowego zachowania.

W piątek, 16 maja br., czyli 9 dni po rozegraniu wspomnianego pucharowego meczu pomiędzy Karpatami a Cosmosem, Komisja Dyscypliny Podokręgu Piłki Nożnej Krosno zebrała się ponownie. Wówczas wydała już wiążący werdykt w sprawie niesportowych zajść po meczu. Orzekła, że tak M. Stasz, jak L. Diomade, zostają ukarani karą dwóch meczów dyskwalifikacji, ale tylko i wyłącznie w spotkaniach w ramach Pucharu Polski. Członkowie komisji po raz kolejny uznali, że pomeczowe wydarzenia w Krośnie nie miały znamion wybitnie niesportowego zachowania. Obaj piłkarze mogli więc się pojawić na boisku w meczach mistrzowskich! To nie tam należy szukać powodów tego niecnego zamieszania.

Reklama

W środę, 28 maja br., czyli 12 (słownie: dwanaście!) dni po werdykcie Komisji Dyscypliny Podokręgu Piłki Nożnej Krosno, Wydział Gier Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej w Rzeszowie (w składzie: przewodniczący Kamil Hajduk, Sławomir Bezara, Marek Chamielec, Wiesław Leniart, Adrian Rudawski, Janusz Szczupak, Ryszard Wielgosz i Patryk Wilk) wydał komunikat. To to gremium uznało, że zachowanie piłkarza Karpat i piłkarza Cosmosu miało jednak znamiona wybitnie niesportowego zachowania! Dlaczego? Nie doszło ani do bójki, ani nikt nie ucierpiał... To gremium postanowiło zweryfikować: zawody IV ligi z 10 maja br. pomiędzy drużynami Stal II Mielec – Cosmos Nowotaniec jako 3:0 walkower na korzyść  Stali II Mielec. Wynik na boisku 1:3; zweryfikować zawody IV ligi z 11 maja br. pomiędzy drużynami Orzeł Przeworsk – Karpaty Krosno jako 3:0 walkower na korzyść Orła Przeworsk. Wynik na boisku 2:2; zweryfikować zawody IV ligi z 11 maja br. pomiędzy drużynami Karpaty Krosno – Sokół Kolbuszowa Dolna jako 0:3 walkower na korzyść Sokoła Kolbuszowa Dolna. Wynik na boisku 1:1.

„(…) Kluby Karpaty Krosno i Cosmos Nowotaniec zostały ukarane walkowerami za grę w ich drużynie nieuprawnionych zawodników w w/w meczach. Zawodnicy otrzymali czerwone kartki m.in. za wybitnie niesportowe zachowanie po meczu finału Pucharu Polski Podokręgu Krosno: Karpaty Krosno – Cosmos Nowotaniec” – można przeczytać w komunikacie.

Reklama

Decyzja taka uzasadniona została na podstawie paragrafu 19 ust. 6 pkt. 3 Regulaminu Rozgrywek na sezon 2024/2025 (zawodnik nieuprawniony to taki, który jest automatycznie zawieszony w prawach zawodnika we wszystkich rozgrywkach – za otrzymanie samoistnej czerwonej kartki za przewinienie polegające na naruszeniu nietykalności cielesnej, znieważeniu, zniesławieniu oraz innym, wysoce niesportowym zachowaniu przed, w czasie meczu lub bezpośrednio po nim – do czasu orzeczenia kary – przyp. aut.) oraz na podstawie art. 61  paragraf 2.1 pkt. 2) Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN.

Ukaranym klubom oczywiście przysługiwało odwołanie od tej decyzji do Komisji Odwoławczej Podkarpackiego ZPN w Rzeszowie w terminie 14 dni od daty doręczenia orzeczenia.

Reklama

Dodać od razu trzeba, że komunikat zawiera dość poważny błąd. Mecz Karpaty – Sokół nie został rozegrany – jak widnieje w dokumencie – 11 maja br., a 14 maja br. Nawet w tym działacze nie potrafili zachować staranności. Nawet tak ważny komunikat napisany został byle jak. Tak jak podjęty przez nich byle jaki werdykt.

Jeszcze tego samego dnia doszło do roszad w tabeli. Pozycję lidera na rzecz Sokoła Kolbuszowa Dolna stracił JKS Jarosław, a Orzeł Przeworsk miał na wyciągnięcie ręki bezpieczne miejsce w klasyfikacji. Tracił do Czarnych 1910 Jasło i Legionu Pilzno ledwie punkt. Dwa dni później, 30 maja br., tabela wróciła do starego układu! Bo ekipy z Krosna i Nowotańca złożyły oczywiście odwołania. JKS Jarosław wrócił na fotel przodownika, Orzeł tracił do wspomnianych trzy punkty. Walkowery zostały wstrzymane do czasu rozpatrzenia odwołań. Kabaret!

Reklama

Tyle faktów. A teraz kilkanaście zdań komentarza do tej absurdalnej sytuacji. Od prawie 30 lat zajmuję się sportem na różnych szczeblach i różnych dyscyplinach, ale takich jaj jeszcze nie widziałem. I powiem szczerze: współczuję działaczom Podkarpackiego ZPN. Współczuję ignorancji, niekompetencji i grzechu zaniechania. Bo tym wszystkim się wykazali w formie, która na tym etapie mistrzowskich rozgrywek jest absolutnie skandaliczna i nie do zaakceptowania! To nie jest plac zabaw, targowisko próżności czy koło fortuny.

Nie wierzę, że działacze z Krosna nie wiedzieli, że trzy dni po finale okręgowego Pucharu Polski jest kolejka mistrzowskich gier. Bo jeśli nie wiedzieli, to… już powinni się pakować. Decyzję o tym, że zawodnik Karpat i Cosmosu jest zawieszony i nie może się pojawić na boisku, powinni podjąć następnego dnia! Podjęli dziewięć dni po. Przy tak napiętym terminarzu spotkań...

Reklama

Pojawia się w tej sprawie cały wianuszek pytań. Jak choćby takie: na jakiej podstawie klubowi działacze tak Karpat, jak i Cosmosu mieli się domyśleć, że w tym wypadku będzie miał zastosowanie paragraf 19 ust. 7 pkt. 3 Regulaminu Rozgrywek na sezon 2024/2025? Są wróżbitami? Mieli wgląd do opisu sytuacji umieszczonego w protokole przez sędziego? Mieli działać na zasadzie: na wszelki wypadek? Nie. Zadziałali zapewne na podstawie paragrafu 30 ust. 19 Regulaminu Rozgrywek na sezon 2024/2025, który brzmi: „Żółte i czerwone kartki otrzymane przez zawodnika w spotkaniach pucharowych powodują konsekwencje dyscyplinarne tylko w tych rozgrywkach (…)”. Ustępu, który jest zdecydowanie bardziej popularny niż wcześniej cytowany.

Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że prezes Cosmosu Nowotaniec osobiście pytał w związku, czy Hossame Lacine C. Diomande może wystąpić w kolejnym meczu mistrzowskim. Otrzymał twierdzącą odpowiedź! Potem, aby to uwiarygodnić, złożył pod groźbą odpowiedzialności karnej (!) pismo, że tak było. Działacze z Rzeszowa tego nie uwzględnili. Żart?

Reklama

Ta cała grupa działaczy, którą wymieniłem powyżej, najprawdopodobniej nie ma pojęcia, co wywołała. Bo jeśli by miała pojęcie, nigdy pewnie do tak żenującej sytuacji by nie doprowadziła. Zaangażowała i zaprosiła na wyjątkowo podły i nie mający nic wspólnego ze sportowym duchem rywalizacji rollercoaster, w decydującym etapie rozgrywek, aż sześć drużyn! Jeśli w przypadku: Cosmosu, Karpat i Stali II Mielec nie miało to arcy wybitnego przełożenia na ich cele, bo dwóm pierwszym zespołom awans nie „grozi”, zaś trzeci już dawno pogodził się ze spadkiem, tak w przypadku Sokoła, Orła i JKS Jarosław już tak. Jeśli ci panowie myślą, że to nie wpływa na pewne zachowania, na emocje, ambicje, mentalność i wiarę zawodników, trenerów i całego zaangażowanego środowiska, nie nadają się do bycia piłkarskimi działaczami. Na żadnym szczeblu. Nawet podwórkowym.

Te zespoły wciąż walczą. JKS i Sokół o awans do III ligi, Orzeł o prolongatę bytu. Działacze z Podkarpackiego ZPN urządzili im przez wiele dni piekło wątpliwości. Jarosławski Klub Sportowy ma bardzo ambitne plany. Jego celem jest awans do III ligi. Klub – organizacyjnie, finansowo i wizerunkowo – działa znakomicie i może być przykładem dla wielu. Wrzucenie ich na niecną „zielonostolikową” kolejkę górską, w której miejsce w pierwszym wagonie tak samo powoduje wymioty, jak i w ostatnim, jest zagraniem zdecydowanie poniżej pasa.

Reklama

I jeśli w tym wypadku ktokolwiek powinien ponieść karę czy konsekwencje, to właśnie działacze Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Za ignorancję, niekompetencję i grzech zaniechania.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/06/2025 10:18
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Vitoroga 2025-06-01 20:29:05

    Brawo panie Mariusz!.Dobrze napisane.Rozgrywki pucharowe to osobny rozdział niż rozgrywki ligowe.Koniec kropka.????????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama