Texom Eurobus wrócił na zwycięską ścieżkę! Grając w poważnie osłabionym składzie, na trudnym terenie w Pniewach, wygrał po raz 9. w tym sezonie. Wygrał dzięki zaangażowaniu wszystkich, którzy mogli zagrać, ale pieczęć na kompletem punktów przybił duet reprezentantów Ukrainy Nazar Szwed – Artem Fareniuk. To co zagrali było poezją!
Przemyślanie w futsal zaczęli grać po upływie 10 minut spotkania. Wcześniej byli w szatni. Zdekoncentrowani, zaspani, mało zwrotni, kulejący w komunikacji. I bardzo szybko zostali za to ukarani. Dwukrotnie trafił młody Mateusz Siuda i zapowiadało się na sporego kalibru niespodziankę. Goście tylko jednak na moment zagościli w piekle. Dzięki kapitalnym, dwójkowym kombinacjom Szweda i Fareniuka w niecałą minutę wrócili do gry! Nazar asystował, Artem znakomicie potrafił się znaleźć po bramką Łukasza Błaszczyka. Pivot Texom Eurobusu był w tym spotkaniu rewelacyjnie dysponowany. W 16. min mógł ustrzelić klasycznego hat-tricka, ale w sytuacji sam na sam przegrał z bramkarzem „Czerwonych Smoków”. Na 2 s przed zejściem do szatni wypatrzył wchodzącego ze środka pola Jonatana De Agostini Machado, który wszystko zrobił jak trzeba. Jak Błaszczyk obronił ten strzał, wie tylko on sam.
II połowa zapowiadał się bardzo emocjonująco. Ale tak się nie stało. Nie stało się tak, bo przemyślanie nie pozwolili gospodarzom praktycznie na nic. Tuż przed upływem 26. min po raz trzeci duet Szwed – Fareniuk rozmontował całą defensywę miejscowych. Ten pierwszy błysnął w indywidualnej akcji i podaniu do tego drugiego, który sprytnie futsalówkę przyjął i umieścił z bliska w siatce. Żeby tego było mało, tuż przed upływem 34. min Artem zabawił się w asystenta. Ale po jakiej akcji! Minął dwóch zawodników gospodarzy i mógł finalizować sam, ale wypatrzył Leo Santanę, który trafił do pustej bramki. To był wyjątkowy majstersztyk! Po meczu mogło być w 36. min, ale sytuację „oko w oko” z Błaszczykiem zmarnował M. Wanat.
Na cztery minuty przed końcem trener pniewian Łukasz Frajtag wycofał bramkarza, decydując się na grę w przewadze. Ale zupełnie nic „Czerwonym Smokom” nie wychodziło. Grając z bramkarzem lotnym, trzeba być w rozgrywaniu piłki bardzo dokładnym i precyzyjnym. Tego gospodarzom brakowało i zostali za to surowo ukarani. Najpierw futsalówkę przejął Victor Diego i uderzeniem spod własnej bramki zdobył piątego gola dla Texom Eurobusu. Na 14 sekund przed końcem meczu gospodarze stracili piłkę na rzecz Fareniuka. Artem strzelił w kierunku bramki, ale piłka odbiła się od słupka. Takich sytuacji w swojej przebogatej karierze Leo Santana miał na pęczki. I jako jedyny popędził w stronę bramki „Czerwonych Smoków”. Opłaciło się, bo dobił futsalówkę i dobił gospodarzy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze