Reklama

Artykuł 197

09/11/2018 07:54

Ostatnio na jednym z portali wśród innych ważnych informacji znalazła się wzmianka o facecie, którego wyprowadzono z samolotu w kajdankach, bo podobno dotykał jedną z pasażerek, oczywiście wbrew jej woli. Czyli molestował. Jeżeli winny, to ukarać przykładnie, bo chamstwo trzeba plenić.

Temu właśnie służy akcja opatrzona hasztagiem #metoo, która służy pokazaniu skali problemu, jakim jest molestowanie kobiet. Jej nagłośnienie sprawiło, że niejeden wolałby mieć wyrok za kradzież niż z artykułu 197. kodeksu karnego, w którym jest mowa o zgwałceniu i innych czynnościach. Nie daj Boże z takim wyrokiem trafić pod celę, gdzie żyć „zboczeńcowi” nie dadzą. Takiego właśnie argumentu używali koledzy Pawła D., który mógł wpakować się w niezłe tarapaty. W ostatni sierpniowy weekend Paweł wybrał się na dyskotekę zorganizowaną w miejscowym Domu Ludowym. Było jak zwykle: mechaniczna muzyka, migające światła i bufet z niskoprocentowym alkoholem. Dlatego, jak zwykle, wielu uczestników przemyciło przez bramkę coś mocniejszego. Paweł niczego nie musiał przemycać, bo tuż przed wejściem opróżnił z kolegą pół litra. Później zakotwiczył przy bufecie i doprawiał się browarem. Tymczasem zabawa rozkręciła się na dobre. Dziewczyny wyginały się w tańcu, wyciskając ostatnie poty z partnerów, a Paweł przy bufecie kończył kolejną szklankę, lekko przymglonym wzrokiem wodził po tańczących i nagle zachciało mu się do ludzi, a konkretnie do płci pięknej. Wypatrzył niezłą laskę siedzącą samotnie przy stoliku i chwiejnym krokiem ruszył w jej kierunku.

Dziewczyna na jego widok wstała i wyglądało, że chce odejść. Paweł widocznie opatrznie to zinterpretował, bo klepnął ją tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę i zaproponował jej drinka. Na realizację nie miał szans, gdyż w tym momencie wrócił chłopak dziewczyny, który wszystko widział i jednym celnym ciosem posłał Pawła na podłogę. Koledzy, widząc, co się dzieje, wyciągnęli go na zewnątrz, zatamowali krwotok z nosa i oszołomionego odprowadzili do domu, żeby się przespał. Kiedy odwiedzili go na drugi dzień, Paweł miał kompres na nosie i pałał żądzą zemsty. Koledzy długo mu tłumaczyli, że lepiej mieć rozbity nos i stulić uszy, niż narażać się na zarzut molestowania. Tym bardziej że na dyskotece był monitoring i dziewczyna bez trudu mogła go oskarżyć. Na początku argumenty do Pawła nie trafiały, ale w końcu dał się przekonać.

jot podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości