Ostatnio na jednym z portali wśród innych ważnych informacji znalazła się wzmianka o facecie, którego wyprowadzono z samolotu w kajdankach, bo podobno dotykał jedną z pasażerek, oczywiście wbrew jej woli. Czyli molestował. Jeżeli winny, to ukarać przykładnie, bo chamstwo trzeba plenić.
Temu właśnie służy akcja opatrzona hasztagiem #metoo, która służy pokazaniu skali problemu, jakim jest molestowanie kobiet. Jej nagłośnienie sprawiło, że niejeden wolałby mieć wyrok za kradzież niż z artykułu 197. kodeksu karnego, w którym jest mowa o zgwałceniu i innych czynnościach. Nie daj Boże z takim wyrokiem trafić pod celę, gdzie żyć „zboczeńcowi” nie dadzą. Takiego właśnie argumentu używali koledzy Pawła D., który mógł wpakować się w niezłe tarapaty. W ostatni sierpniowy weekend Paweł wybrał się na dyskotekę zorganizowaną w miejscowym Domu Ludowym. Było jak zwykle: mechaniczna muzyka, migające światła i bufet z niskoprocentowym alkoholem. Dlatego, jak zwykle, wielu uczestników przemyciło przez bramkę coś mocniejszego. Paweł niczego nie musiał przemycać, bo tuż przed wejściem opróżnił z kolegą pół litra. Później zakotwiczył przy bufecie i doprawiał się browarem. Tymczasem zabawa rozkręciła się na dobre. Dziewczyny wyginały się w tańcu, wyciskając ostatnie poty z partnerów, a Paweł przy bufecie kończył kolejną szklankę, lekko przymglonym wzrokiem wodził po tańczących i nagle zachciało mu się do ludzi, a konkretnie do płci pięknej. Wypatrzył niezłą laskę siedzącą samotnie przy stoliku i chwiejnym krokiem ruszył w jej kierunku.
Dziewczyna na jego widok wstała i wyglądało, że chce odejść. Paweł widocznie opatrznie to zinterpretował, bo klepnął ją tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę i zaproponował jej drinka. Na realizację nie miał szans, gdyż w tym momencie wrócił chłopak dziewczyny, który wszystko widział i jednym celnym ciosem posłał Pawła na podłogę. Koledzy, widząc, co się dzieje, wyciągnęli go na zewnątrz, zatamowali krwotok z nosa i oszołomionego odprowadzili do domu, żeby się przespał. Kiedy odwiedzili go na drugi dzień, Paweł miał kompres na nosie i pałał żądzą zemsty. Koledzy długo mu tłumaczyli, że lepiej mieć rozbity nos i stulić uszy, niż narażać się na zarzut molestowania. Tym bardziej że na dyskotece był monitoring i dziewczyna bez trudu mogła go oskarżyć. Na początku argumenty do Pawła nie trafiały, ale w końcu dał się przekonać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze